Wojna o kasyna w oparach absurdu

20-06-2018, 22:00

Jak wygrać przetarg na kasyno w Poznaniu? Wystarczy zadeklarować resortowi finansów nierealne przychody, większe niż 100 mld zł

Od kilku lat światową stolicą hazardu nie jest już amerykańskie Las Vegas, ale chińskie Makau. W 2017 r. przychody prawie 40 tamtejszych kasyn przekroczyły 33 mld USD (123 mld zł). Dużo? Niekoniecznie. Spółki z grupy ZPR, kontrolowanej przez znanego biznesmena Zbigniewa Benbenka, zadeklarowały, że tylko w trzech rodzimych jaskiniach hazardu w ciągu sześciu lat osiągną prawie 200 mld zł przychodów! I choć to absurd w czystej postaci, to zapewni im koncesje na kasyna w przetargach organizowanych przez Ministerstwo Finansów (MF). Resort tych deklaracji nie weryfikuje.

Wyświetl galerię [1/2]

KUKUŁCZE JAJO: Nadzór nad specyficznym sektorem hazardu nie jest obiektem pożądania wiceministrów finansów. Paweł Gruza przejął go od zdymisjonowanego Wiesława Janczyka ponad dwa miesiące temu. Właśnie krótkim okresem tłumaczy fakt, że jedyną odpowiedzią na pytania „PB”, dotyczące kontrowersji związanych z przetargami na kasyna, jest to, że sprawa jest analizowana. Fot. Marek Wiśniewski

Zobacz także

Miliardy na papierze

Zgodnie z prawem hazardowym, kiedy wniosków o koncesję na daną lokalizację jest więcej, niż wynika z ustawowych limitów (jedno kasyno na 250 tys. mieszkańców w mieście i na 650 tys. mieszkańców w województwie), MF musi ogłosić przetarg. Rozstrzyga go według kryteriów z rozporządzenia z 2010 r., zmienionego trzy lata później.

Kryteriów jest wiele, ale decydujących — kilka. Jedno z nich to właśnie deklarowana podstawa opodatkowania, czyli przewidywane na okres koncesyjny, czyli sześciu lat, przychody, od których operatorzy kasyn płacą 50 proc. specjalnego podatku od gier. Zgodnie z rozporządzeniem MF, trzy punkty dostaje oferta z najwyższą zadeklarowaną podstawą opodatkowania, dwa — druga w kolejności, a wszystkie kolejne otrzymują 1 punkt. Jak to kryterium wygląda w praktyce? Dobrze to widać na przykładzie rozstrzygniętego w kwietniu 2018 r. przetargu na dwie koncesje kasynowe w województwie łódzkim, zdobyte przez spółkę Casino z grupy ZPR. Złożyła w nim trzy oferty.

W pierwszej zadeklarowała możliwe do osiągnięcia na łódzkim rynku przychody na poziomie 111,1 mln zł, w drugiej, służącej jedynie do zablokowania konkurentów, aż 33,5 mld zł, a w trzeciej, wygrywającej dzięki uzyskaniu 2 punktów za podstawę opodatkowania i dobrej punktacji w pozostałych kryteriach — niecałe 28 mld zł. Jeszcze wyższe przychody firmy z grupy ZPR zadeklarowały w kolejnych, na razie nierozstrzygniętych, przetargach — w mazowieckim spółka Bookmacher „przewiduje” osiągnięcie ponad 61 mld zł, a w wielkopolskim ZPR — 100,2 mld zł. Osiągnięcie tych wszystkich przychodów oznaczałoby, że w ciągu sześciu lat do budżetupaństwa tylko z tych trzech kasyn, z tytułu podatku od gier, wpłynie prawie 95 mld zł! Ile wpłynie naprawdę? Zapewne nie więcej niż 150 mln zł.

Skarga do resortu

Dlaczego resort finansów „przyklepuje” te absurdy? Ano dlatego, że inny zapis rozporządzenia MF sprawia, że realnie weryfikowane są tylko deklaracje dotyczące trzech pierwszych lat obowiązywania koncesji. W kolejnych trzech można wpisywać przychody z kosmosu bez żadnych konsekwencji! I tak np. spółka Casino w Łodzi z 28 mld zł w trzech pierwszych latach ma osiągnąć jedynie… 37,9 mln zł. W kolejnych przychody mają rosnąć jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki — do 409,5 mln zł w czwartym, 4,59 mld zł w piątym i 22,93 mld zł w szóstym roku. Analogicznie wygląda to w przypadku przetargów w Warszawie i Poznaniu. To wszystko nie podoba się jedynemu realnemu konkurentowi grupy ZPR na rynku kasyn — spółce Casinos Poland (CP), należącej do austriackiego Century Casinos (dwie trzecie udziałów) i PPL (jedna trzecia udziałów).

Z informacji „PB” wynika, że w maju 2018 r. doszło do spotkania władz i związków zawodowych działających w CP z Pawłem Gruzą, wiceministrem finansów nadzorującym hazard. Zarówno na tym spotkaniu, jak i w pismach wysłanych do MF, przedstawiciele CP skarżyli się na niebezpieczeństwo monopolizacji rynku przez grupę spółek skupionych wokół ZPR. Obecnie na rynku funkcjonuje 40 kasyn, z których 28 kontroluje grupa ZPR, a po sześć należy do CP i Estrady Polskiej (przy czym placówki tej ostatniej generują znacznie niższe przychody, bo działają w małych miastach). Jednocześnie faworytem do przejęcia większości z 12 wolnych lokalizacji (ustawowy limit dla całego kraju to 52 kasyna) w trwających właśnie przetargach jest grupa ZPR. Zdaniem władz CP, nie jest to „wynik rynkowej, ekonomicznej konkurencji, ale tylko i wyłącznie konsekwencja kryteriów rozporządzenia”, które „stały się przedmiotem absurdalnych wynaturzeń i nadużyć”.

Lakoniczne MF

CP nie chodzi przy tym jedynie o deklarowaną podstawę opodatkowania, ale też preferowanie lokalizacji kasyn w hotelach, mających jednocześnie status budynku nowego lub zabytkowego. Prowadzi to bowiem do występowania w przetargach z kilkoma ofertami na kilka różnych kasyn w tych samych budynkach. Dariusz Kwas i Dariusz Bernat, członkowie zarządu CP piszą do MF, że „wyniki przetargów nie powinny zależeć od licytacji absurdów (…) czy też od poszukiwania lokalizacji tylko i wyłącznie w budynkach hoteli i zarazem zabytkach. Nie ma to merytorycznego uzasadnienia, a jedynie ogranicza możliwość podejmowania racjonalnych ekonomicznie wyborów i stało się przedmiotem nadużyć służących do eliminowania konkurencji”. Władze CP postulują zmianę rozporządzenia poprzez urealnienie deklarowanych podstaw opodatkowania, modyfikację zapisów dotyczących preferowanych lokalizacji kasyn oraz wprowadzenie nowych kryteriów w postaci przychodów osiąganych w istniejących kasynach, liczby zatrudnianych pracowników oraz zapisów antymonopolowych pozwalających na zachowanie konkurencji na rynkach lokalnych. Sugerują też zniesienie kryterium wielkości powierzchni kasyna, a to dlatego, że często składane są oferty na duże powierzchnie nie po to, by koncesję uzyskać, ale by w tym kryterium zablokować konkurencję. Co na to wszystko resort finansów? Czy uważa, że obecne kryteria są właściwe? A jeśli nie, to czy zamierza je zmienić? Jeśli tak, to w jakim kierunku pójdą zmiany — propozycji CP czy innym?

Te pytania niestety pozostały bez odpowiedzi. Z biura prasowego MF uzyskaliśmy jedynie jednozdaniowe stanowisko: „przedstawione propozycje i uwagi są analizowane, podobnie jak inne zgłoszenia”.

Kto zaczął?

Dużo więcej do powiedzenia ma grupa ZPR.

— Trudno poważnie traktować zarzut, że jakiś podmiot czy grupa podmiotów lepiej niż konkurencja dostosowuje oferty do wymogów rozporządzenia przetargowego. Przepisy przetargowe są jasne, bez trudu można określić, jakie lokalizacje mają największe szanse na wygraną — komentuje Tomasz Szakiel, prezes ZPR.

Jego zdaniem, nie można mówić o groźbie monopolizacji rynku w sytuacji, gdy liczba kasyn podlega ustawowym ograniczeniom i są np. miejscowości, gdzie może być tylko jedno kasyno gry.

— Uwagi CP traktujemy jako wyraz frustracji po przegranych w kilku przypadkach przetargach i próbę zmiany reguł gry z uwzględnieniem swoich interesów — broni się Tomasz Szakiel. Odbija piłeczkę, wskazując, że to CP jako pierwsze, w ubiegłorocznym przetargu w województwie śląskim, zadeklarowało, że jego kasyno w Bielsku Białej osiągnie miliardowe przychody — w ciągu sześciu lat 5 mld zł, czyli więcej niż większość kasyn w Las Vegas. Zdaniem Tomasza Szakiela, inne podmioty jedynie się do tego „dostosowały”.

— Nie jest też niczym nadzwyczajnym, że kilka podmiotów występuje z ofertą dotyczącą tej samej lokalizacji. Skoro z uwagi na kryteria przetargowe poszukiwane są określone kategorie lokali (w zabytkowych hotelach), to jasne jest, że ich liczba w danej miejscowości jest ograniczona. Siłą rzeczy musi to niejednokrotnie prowadzić do kumulacji ofert w takiej lokalizacji — twierdzi Tomasz Szakiel.

Zaznacza, że z tego rozwiązania korzystają też CP i jego spółka zależna Tullos Investments (TI). Co na to władze CP i TI, które — jak ustaliliśmy — w ostatnich przetargach również deklarowały osiągnięcie nierealnych przychodów, przekraczających 20 mld zł? Twierdzą, że pierwsze były… spółki z grupy ZPR, które już kilka lat temu zaczęły składać absurdalne deklaracje podstaw opodatkowania. W piśmie do Pawła Gruzy zarząd CP oceniał, że zapisy rozporządzenia „zmuszają” go do tej „licytacji absurdów”, i podkreślał, że o zmiany postuluje od kilku lat. W pismach do poprzedników Pawła Gruzy: Jacka Kapicy, wiceministra odpowiedzialnego za hazard w rządzie PO-PSL, i Wiesława Janczyka, nadzorującego sektor gier i zakładów przez pierwsze dwa lata rządów PiS. Tymczasem Tomasz Szakiel obecne przepisy „ocenia pozytywnie”. Jego zdaniem, zmianie powinno „ewentualnie” ulec kryterium dotyczące deklarowanych przychodów. Sugeruje też wprowadzenie możliwości przedłużania lub wydłużenia sześcioletniego okresu koncesji. Ostatni postulat jest jedynym, który łączy grupę ZPR i CP.

4,82 mld zł Tyle wyłożyli na gry we wszystkich rodzimych kasynach Polacy i turyści w 2017 r...

744,7 mln zł …a tyle w nich przegrali (takie były przychody kasyn, od których zapłaciły 50 proc. podatku).

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wojna o kasyna w oparach absurdu