Wojna ograniczy dostępność kadr

  • DI
opublikowano: 22-03-2022, 20:22
aktualizacja: 22-03-2022, 20:27

Wielu Ukraińców wróciło do swojej ojczyzny, żeby chwycić za broń. Czy w polskich firmach nie zabraknie pracowników?

Jesteśmy europejskim liderem pod względem liczby i wartości budowanych stoisk targowych. Branża ucierpiała jednak z powodu pandemii. Jak szybko uda się jej odrobić straty? W niemałym stopniu zależy to od liczby monterów stoisk zza wschodniej granicy, których nasi pracodawcy nie mogą się nachwalić. Część z nich wyjechała z Polski, by bronić swojej ojczyzny.

– Obywatele Ukrainy w sposób znaczący współtworzą silną markę polskiej branży zabudowy stoisk i aranżacji przestrzeni. Bardzo wysoko oceniamy ich kwalifikacje, obowiązkowość i zaangażowanie – mówi Tomasz Kobierski, prezes Rady Polskiej Izby Przemysłu Targowego.

W superlatywach o ukraińskich fachowcach wypowiada się także Sebastian Stefaniak, prezes firmy ochroniarskiej Ava Security. Jego zdaniem często wypełniają oni swoje zadania z większą sumiennością niż Polacy. Są punktualni, słowni, zmotywowani. Zależy im na pracy, choć nierzadko wykonują obowiązki poniżej swoich kompetencji i aspiracji. Jeszcze na długo przed wybuchem wojny traktowali Polskę jako kraj docelowy, co przekładało się na lojalność.

42proc.

Taki odsetek przedsiębiorstw w Polsce uważa, że wojna na Ukrainie jest zagrożeniem dla ich działalności. Za główne problemy uważają te, które wynikają z zerwanych łańcuchów dostaw i braku pracowników. Najwięcej obaw widać wśród firm z branży TSL (transport, spedycja, logistyka) – wynika z badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego i Banku Gospodarstwa Krajowego.

– Duża liczba zatrudnionych u nas obywateli ukraińskich to osoby o szerokich horyzontach, z wyższym wykształceniem, a jednocześnie z twórczym podejściem do pracy. Zgłaszają ciekawe pomysły na usprawnienie i zwiększenie efektywności działań w dziedzinie ochrony i bezpieczeństwa – informuje Sebastian Stefaniak.

Czy opinie Ukraińców o Polakach też są pozytywne? 57 proc. ankietowanych ma dobre lub bardzo dobre nastawienie do swoich szefów, a 39 proc. – neutralne. Niemal 60 proc. odczuwa zadowolenie z pracy w Polsce, niezadowolonych jest 13,5 proc. – podaje raport Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Dużo kobiet, mało mężczyzn

Widać wyraźnie, że polscy przedsiębiorcy i menedżerowie cenią, a nawet lubią pracowników z Ukrainy, ci zaś w dużej mierze odwzajemniają życzliwość. Czy to jednak wystarczy, aby zatrzymać wartościowych przybyszów ze wschodu?

Większość firm nie obserwuje odpływu ukraińskich pracowników – wynika z ankiety przeprowadzonej wśród przedsiębiorstw zrzeszonych w Konfederacji Lewiatan. Szkopuł w tym, że migracja rozkłada się bardzo nierównomiernie. Raczej nie zabraknie kosmetyczek, fryzjerek, sprzedawczyń, kasjerek i sprzątaczek, ale o hydraulików, murarzy i operatorów wózków widłowych może być trudniej. Powód jest oczywisty: gdy mężczyźni wyjeżdżają walczyć, do Polski przyjeżdżają przede wszystkim kobiety, których część chce niezwłocznie podjąć zatrudnienie.

– Obecnie od takich kobiet odbieramy nawet 500 telefonów dziennie – potwierdza Karolina Szleszyńska, wiceprezes międzynarodowej agencji zatrudnienia Gremi Personal.

Jak informuje Grupa Progres, firma doradztwa personalnego, przed 24 lutego około 70 proc. rekrutowanych Ukraińców stanowiły osoby płci męskiej, obecnie zdecydowana większość to panie. Według Personnel Service na ukraińskie kobiety czeka zatrudnienie w centrach logistycznych do obsługi e-commerce, w szpitalach na stanowiskach pomocniczych, a gdy zacznie się sezon, również w branży HoReCa (hotelarstwo, gastronomia, catering). Z kolei LeasingTeam Group przypomina o wakatach w sektorze tekstylnym (szwaczki), edukacyjnych (nauczycielki, opiekunki, przedszkolanki) oraz IT (programistki, testerki).

Z powodu wojny lukę kadrową już teraz widać w tzw. męskich sektorach: budowlanym, transportowym, stoczniowym i magazynowym. Przedstawiciele tych branż mogą stanąć przed widmem upadłości, a w najlepszym razie – mieć przejściowe problemy. Czy Ukrainki nie mogą zająć miejsc swoich mężów, braci i kolegów? Charakter niektórych zawodów na to nie pozwala. Problem leży też po stronie pracodawców, którzy przecież z dnia na dzień nie przystosują się do nowych warunków. Małe i średnie firmy często nie mają na to pieniędzy.

– Wiele przedsiębiorców nie radzi sobie z adaptowaniem męskich stanowisk dla kobiet. Nie tylko z uwagi na specyfikę pracy wymagającej siły fizycznej, ale również dlatego, że jest to proces czasochłonny i niejednokrotnie wiążący się ze sporymi nakładami finansowymi, na które wielu firm nie stać – tłumaczy Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres.

Bez zbędnej biurokracji

Na tym tle pozytywnie wyróżniają się te zakłady produkcyjne, w których zadania zarezerwowane kiedyś dla mężczyzn, jak spawanie, dziś z powodzeniem wykonują kobiety.

– Znaczna część podzespołów, głównie z branży automotive, jest dzisiaj produkowana w Polsce i wysyłana na przykład do Niemiec. W około 70 proc. tych firm prawie połowę pracowników stanowią kobiety – podkreśla Mikołaj Zając, prezes firmy konsultingowej Conperio.

Jego zdaniem w dyskusjach nad kompetencyjną nierównowagą skupiliśmy się na płci, tymczasem dotyczy ona także geografii. Dostosowanie się do nagłych zmian w strukturze migracji – twierdzi – wymaga większego zaangażowania się samorządów.

– Bardzo obciążone są regiony wschodnie. Bazy danych kompetencji mogłyby łączyć potrzeby firm z poszczególnych województw z możliwościami ukraińskich pracowników – wskazuje Mikołaj Zając.

Konieczna jest również pomoc państwa. Polska polityka migracyjna nie była dotychczas na tyle odważna, by mocno otworzyć drzwi i zachęcać pracowników zza wschodniej granicy do pozostania nad Wisłą. Teraz się to zmienia w związku z tzw. specustawą dotyczącą pomocy dla uchodźców. Wszyscy obywatele Ukrainy, którzy po 23 lutego wjechali do naszego kraju, mogą przybywać tutaj przez 18 miesięcy. Legalny pobyt uprawnia ich do podjęcia zatrudnienia. Pracodawcy nie muszą już rejestrować ofert pracy dla tych osób, a tylko elektronicznie potwierdzić zatrudnienie.

Ograniczenie formalności do minimum leży także w interesie przedsiębiorstw – jeśli ukraińscy pracownicy się zniechęcą i zaczną wyjeżdżać na Zachód, trudno będzie polskim firmom realizować zlecenia, utrzymać produkcję i usługi na dotychczasowym poziomie.

Rynek e-commerce czeka
Ewelina Kołodziej-Władzińska
executive manager w HRK

Osoby pochodzące z Ukrainy mogą szukać pracy zgodnie ze swoimi kwalifikacjami. Są dziedziny, w których nadal w Polsce brakuje specjalistów. Przykładem jest branża e-commerce, która zgłasza duży deficyt fachowców z doświadczeniem w SEO, SEM, Performance i UX. Zatrudnienie mogą znaleźć zarówno bardzo doświadczeni pracownicy, jak i początkujący. Warunkiem jest znajomość angielskiego, a dodatkowym atutem może być znajomość języka polskiego. Specjalistom z Ukrainy rekomenduję poszukiwania pracodawców zarówno w firmach międzynarodowych, jak i polskich, zwłaszcza tych, które mają swoje przedstawicielstwa na Ukrainie. Warunki finansowe, na jakie mogą liczyć w e-commerce Ukraińcy są zbliżone do tych, które oferowane są polskim pracownikom.

Kraj pierwszego wyboru
Agnieszka Haponik
dyrektor rozwoju biznesu i marketingu w LeasingTeam Group

Do Polski napłynęły 2 miliony uchodźców, z czego dopiero część zaczęła aktywnie poszukiwać zatrudnienia. Sytuacja może wkrótce się zmienić ze względu na nowe przepisy, które pozwalają ukraińskim uchodźcom na legalną pracę na terenie Unii Europejskiej, zatem również w Polsce, bez konieczności zdobywania urzędowych pozwoleń. Dotyczy to tylko uciekinierów wojennych, którzy wjechali na teren UE po 23 lutego i złożyli wniosek o ochronę tymczasową. Czy część osób nie wybierze państw zachodnich? Polska pozostaje dla Ukraińców krajem pierwszego wyboru ze względu na podobieństwa kulturowe, zrozumiały, łatwy do nauki język oraz bezpośrednie sąsiedztwo z ich krajem ojczystym, co w obecnej sytuacji jest dla nich niezwykle ważne. Można więc założyć, że pomimo pełnej otwartości rynku w całej Unii Europejskiej, większa część uchodźców zdecyduje się na poszukiwanie pracy w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane