"Może to oznaczać, iż polska gospodarka wyhamowuje. Nie byłoby to żadnym zaskoczeniem, zwłaszcza w obliczu informacji o zerowym wzroście gospodarczym Francji i sięgającym ledwie 0,1 proc. wzroście niemieckiego PKB w drugim kwartale br.
Dodatkowy problem stwarza niepewność i nerwowość na rynkach finansowych, której przyczyną jest brak poważnych reform wydatków publicznych w państwach strefy euro. Takie reformy nie są także podejmowane w Polsce. (...)
Brak przyrostu zatrudnienia w lipcu br., wobec przewidywań analityków, iż wzrost ten wyniesie 0,5 proc. (w ubiegłym roku wzrost w lipcu wyniósł 0,2 proc.) jest istotnym sygnałem dotyczącym stopy bezrobocia na koniec 2011 roku. Obawiamy się, że zapisana w ustawie budżetowej stopa bezrobocia na poziomie 9,9 proc. będzie niemożliwa do osiągnięcia. Tymczasem większe bezrobocie to więcej świadczeń społecznych i mniejsze przychody budżetu państwa.
Przedsiębiorcy, w obliczu niepewnej sytuacji na rynkach oraz braku reform wydatków publicznych w państwach europejskich, raczej wstrzymują się z inwestycjami i zatrudnianiem dodatkowych pracowników. Potrzebny jest jasny sygnał od rządu dotyczący poważnych reform wydatków państwa, aby przedsiębiorcy przestali wstrzymywać plany rozwoju". (PAP)