Work Service rzuca rękawicę gigantom

Grzegorz NawackiGrzegorz Nawacki
opublikowano: 2013-01-21 00:00

Fundusz PineBridge zainwestuje 105 mln zł w Work Service. Dzięki temu Polska firma będzie rządzić w regionie

Cała Polska poznała Work Service w marcu 2009 r., gdy „Gazeta Wyborcza” napisała, że firma należąca m.in. do Tomasza Misiaka, wówczas senatora PO, podpisała umowę z Agencją Rozwoju Przemysłu na doradztwo przy zwalnianiu pracowników ze stoczni w Gdyni i Szczecinie. Podnosiła wątpliwości do przyznania kontraktu z wolnej ręki firmie senatora, który pracował nad ustawą stoczniową. Choć późniejsze kontrole wykazały, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, to Tomasz Misiak postanowił wycofać się z polityki i zająć się biznesem. I raczej nie żałuje, bo według prognoz, o których zrealizowanie zarząd jest spokojny, w 2012 r. Work Service miał blisko 750 mln zł przychodów i ponad 40 mln zł zysku EBIT. W kolejnych ma być jeszcze lepiej, w czym pomoże silny partner.

None
None

Wszędzie i ze wszystkim

Wczoraj spółka zawarła umowę, na mocy której fundusz PineBridge Investments za 105 mln zł obejmie 12 mln akcji (co da mu 20,02 proc. głosów na walnym). Emisję warrantów muszą przegłosować akcjonariusze, ale to tylko formalność, bo główni mają przedstawicieli w radzie nadzorczej, która pozytywnie zarekomendowała umowę.

— Pozyskanie kapitału umożliwi nam przyspieszenie rozwoju przez akwizycje. Naszym celem jest pozycja lidera w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. W ciągu trzech lat chcemy być obecni we wszystkich krajach i ze wszystkimi usługami, które oferujemy — mówi Tomasz Hanczarek, prezes i jeden z założycieli Work Service. Dla PineBridge to kolejna inwestycja w Polsce. I kolejna, w której nie kupuje firmy, ale zawiązuje partnerstwo. W ubiegłym roku powołał joint venture z Integerem, które ma zbudować ogólnoświatową sieć paczkomatów.

— Jesteśmy pod wrażeniem wyników Work Service i pozycji, którą zdobył w regionie. Kompetencje zespołu i wiedza oraz perspektywy rynku dają podstawy do dalszego wzrostu spółki w długim terminie. Wierzymy, że Work Service utrzyma tempo wzrostu i zdobędzie pozycję lidera w regionie — mówi Rossen Hadjiev, dyrektor zarządzający warszawskiego biura PineBridge.

Negocjacje nie były długie, transakcję udało się zamknąć w trzy miesiące. Zapewne pomogło to, że świeżo upieczeni partnerzy znają się od dawna — PineBridge interesował się spółką już w 2011 r., ale wówczas właściciele zdecydowali się sięgnąć po kapitał z giełdy. Czas pokazał, że niekoniecznie był to dobry wybór — oferta zbiegła się w czasie z ogólnoświatowym kryzysem gospodarczym i spółka sprzedała jedynie 5,1 mln akcji z planowanych 20 mln. Zamiast 120, do kasy wpłynęło 30 mln zł, które zostały przeznaczone na przejęcie IT Kontrakt. Giełdowa historia nie jest usłana różami, bo kurs podążał za nastrojami na rynkach — w sierpniu 2012 r., kilka miesięcy po debiucie, sięgnął dna — 4,38 zł za akcję. Potem odbił, ale dopiero niedawno pokonał cenę z oferty publicznej (6 zł za akcję). PineBridge obejmuje akcje po 8,75 zł za sztukę, to nie tylko o 27 proc. więcej niż na piątkowym zamknięciu, ale też sporo powyżej historycznego maksimum (7,9 zł).

— Cena, po której fundusz obejmie akcje, jest o blisko 50 proc. wyższa niż cena w ofercie publicznej w kwietniu 2012 r. W ostatnim czasie na giełdzie takich transakcji praktycznie nie ma, spółki albo rezygnują z debiutów, albo sprzedają mniej akcji i po niższej cenie. To świadczy o tym, że inwestor wierzy w nasz potencjał — mówi Tomasz Misiak, współtwórca i wiceszef rady nadzorczej Work Service.

Kuszenie funduszu

Fundusz przyciągnęła wizja zbudowania regionalnego potentata na rynku usług HR. Work Service chwali się, że w segmencie pracy tymczasowej w Polsce jest liderem, a w Czechach i na Słowacji zaczyna pukać do czołówki. Jest też coraz mocniejszy w outsourcingu. Ma mocną pozycję w Rosji, oddział na Ukrainie, a od 8 miesięcy jest też obecny w Niemczech, dokąd wysłał już 200 pracowników. Niedawno otworzył przyczółki w Rumunii i Turcji. Już ponad jedna czwarta przychodów pochodzi z zagranicy.

Co dalej?

— Chcemy wejść na rynek węgierski i austriacki, a także umocnić pozycje na rynkach, na których już jesteśmy. Mamy namierzone potencjalne cele akwizycji, w tym roku przejmiemy dwie-cztery firmy — zapowiada Tomasz Hanczarek.

Work Service nie zamierza wykupywać konkurentów, lecz współpracować z lokalnymi partnerami po przejęciu kontroli.

— Model współpracy się sprawdza. Wspólnie budujemy wartość — od czasu, gdy przejęliśmy 75 proc. firmy Exact, jej wartość wzrosła dziewięciokrotnie. Tak samo jak pakietu 25 proc., z którymi zostali nasi partnerzy. Taka filozofia działania sprawiła, że łatwo było nam się porozumieć z PineBridge, który działa podobnie — mówi Tomasz Misiak. Pozyskane 105 mln zł pozwoli przejąć dwie średnie firmy lub trzy-cztery mniejsze, które łącznie będą osiągały około 15 mln zł EBIT.

— Interesują nas tylko firmy, które mają znaczącą skalę działania i zyski. Dzięki włączeniu do grupy mogą rozwijać się szybciej, bo skala w tym biznesie ma bardzo duże znaczenie. Tylko odpowiednio duże firmy mają wystarczające systemy IT i zasoby ludzkie, by sprostać oczekiwaniom klientów — mówi Tomasz Misiak.

Work Service w Polsce i regionie rywalizuje z tuzami: Addeco, numer jeden na świecie, Trenkwalder, numer jeden w regionie, Randstad czy Manpower. Ale jego szefowie przekonują, że walka nie musi być krwiożercza, bo rynek rośnie. — Wartość polskiego rynku może urosnąć pięciokrotnie. Poziom outsourcingu pracowników w Polsce to 0,6 proc., podczas gdy średnia europejska wynosi 2 proc. Ponadto zarobki u nas są 3,5-krotnie niższe niż na Zachodzie. W długiej perspektywie to się wyrówna — mówi Tomasz Misiak.

Zalety poduszki

Paradoksalnie — kryzys sprzyja branży.

— W 2009 r. rynek gwałtownie się załamał. Ale po tym szoku szybko odbił i wiele firm wyciągnęło wnioski. Nie mając pewności co do rozwoju sytuacji gospodarczej, nie chcą zatrudniać, wolą korzystać z outsourcingu. Dostrzegają także inne, niż finansowe, zalety takiego rozwiązania. Każda firma powinna mieć 20 proc. zewnętrznych pracowników. To taka poduszka, która umożliwia elastyczne dopasowywanie się do sytuacji — mówi Tomasz Hanczarek.

— To dobre rozwiązanie także dla pracowników — jeśli jedna firma zwalnia, my im znajdziemy inną pracę. To nasz żywotny interes, bo zarabiamy tylko wtedy, gdy pracownik ma pracę. Jesteśmy bezpieczniejszym pracodawcą niż wiele firm — dodaje Tomasz Misiak.

Drugim celem strategicznym Work Service jest zmiana struktury przychodów — zwiększania udziału przychodów z usług outsourcingu i doradztwa kosztem pracy tymczasowej, co podniesie marżę. W grupie Work Service są spółki wyspecjalizowane w obsłudze sektora IT, finansowego, medycznego, merchandisingu i energetycznego. Model ekspansji zakłada ich replikowanie na wszystkich rynkach. — Brakuje nam jeszcze spółki z sektora inżynieryjnego. Rozglądamy się za możliwością przejęcia, ewentualnie zbudujemy ją od podstaw — mówi Tomasz Hanczarek.

Kluczowe trzy lata

Na zdobycie pozycji lidera w regionie Work Service dał sobie trzy lata, ale jeśli akwizycje się powiodą, może to nastąpić szybciej. Czy wtedy poprosi o więcej kapitału?

— Nie wykluczamy kolejnych emisji, ale rozwój będziemy finansować także własnym kapitałem. Na dywidendę będziemy przeznaczać nie więcej niż 20-30 proc. zysku. Jesteśmy młodzi, na zrealizowanie zysku ze zbudowanego biznesu mamy jeszcze czas. Już moglibyśmy sprzedać firmę, ale wycena jest za niska. O wyjściu pomyślimy za kilka lat, gdy zrealizujemy cel, jakim jest pozycja lidera w regionie i awans do 100 największych firm w Polsce — mówi Tomasz Misiak.

Przed nimi długa droga — numer 100 na liście największych firm w Polsce ma 2,8 mld zł przychodów. Work Service będzie miał w tym roku około 800 mln zł.

700 Tyle firm współpracuje z Work Service…

30 tys. …a tylu osobom daje on pracę.

Miliarder z Hongkongu

PineBridge Investments należy do imperium Pacific Century Group (PCG), firmy inwestycyjnej założonej w 1993 r. przez Richarda Li. PCG w marcu 2010 r. odkupiła ten fundusz private equity od przeżywającego problemy amerykańskiego giganta ubezpieczeniowego AIG. Richard Li, z majątkiem szacowanym przez „Forbes” na 1,85 mld USD, jest 28. na liście najbogatszych w Hongkongu i 960. na świecie. Jego pierwszy głośny sukces to sieć satelitarna StarTV. Kupił ją w 1999 r. za 125 mln USD, a pięć lat później sprzedał Rupertowi Murdochowi za 950 mln USD. Pieniądze na zakup pożyczył od… ojca, którym jest Li Ka-shing. Ten z majątkiem szacowanym na 30 mld USD jest 9. na liście najbogatszych na świecie. Ojciec pomógł Richardowi Li sfinansować także niedawny zakup za 2,1 mld USD azjatyckiej części biznesu ING. Rodzina ma ambicję zbudowania azjatyckiego giganta ubezpieczeniowego.

Rynek będzie rósł, choć wolniej

Polskie Forum HR przewiduje, że w 2013 r. wzrosną obroty na rynku pracy tymczasowej — jednak nie tak dynamicznie jak w poprzednich latach.

— Pierwsza połowa roku nie będzie łatwa. Przewidujemy, że ożywienie nastąpi w trzecim kwartale 2013 r., a obroty wzrosną o ok. 10 proc. — mówi Agnieszka Bulik, wiceprezes Polskiego Forum HR. Coraz więcej firm przekonuje się do korzystania z pracy tymczasowej. Przybywa też tymczasowych pracowników w nowych branżach.

— Do branż, które najpóźniej odczuwają kryzys, należą spożywcza i farmaceutyczna. Spodziewamy się, że właśnie w tych obszarach zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych będzie najwyższe — dodaje Agnieszka Bulik.

Na zatrudnienie przy projektach międzynarodowych mogą liczyć księgowi ze znajomością więcej niż jednego języka obcego, pracownicy działu finansów, IT oraz payrollu, bo Polska jest jednym z liderów w Europie Środkowej i Wschodniej w sektorze nowoczesnych usług dla biznesu. Pozytywnie rysują się też perspektywy rekrutacji i selekcji pracowników do pracy za granicą.

— Przewidujemy, że w pierwszym kwartale 2013 r. liczba pracowników rekrutowanych do pracy w Holandii wzrośnie o co najmniej 10 proc. Polacy są tam zatrudniani głównie przy pracach w magazynach w branżach takich jak odzieżowa, spożywcza i elektroniczna — komentuje Guido Vreuls, wiceprezes ds. delegowania pracowników Polskiego Forum HR. Ciekawie wygląda też niemiecki rynek pracy. Od całkowitego otwarcia granicy do czerwca 2012 r. w Niemczech pracę znalazło około 300 tys. osób z Polski. Polskie Forum HR szacuje, że do końca roku ta liczba może wzrosnąć do pół miliona. [GRA]