Gracze zrobili sobie i spółce krzywdę, pompując wycenę, by później strącić ją w otchłań. Czas wrócić na ziemię
Na pytanie czytelnika trudno odpowiedzieć w kilku zdaniach. Nie zajmujemy się doradztwem inwestycyjnym, nie wystawiamy rekomendacji i nie o to nam chodzi w Akcji Inwestor. Możemy jednak w imieniu czytelników porozmawiać z zarządem spółki, analitykami i stworzyć własną, chłodną analizę. Decyzję każdy powinien podjąć sam, uwzględniając profil ryzyka, horyzont przyszłej inwestycji i własną sytuację finansową.
Kurs Hawe, firmy budującej ogólnokrajową sieć światłowodową, zjechał od początku roku o 75 proc., podczas gdy WIG spadł o 24 proc. Tak duża przecena papierów sprawiła, że spółka znalazła się w dziesiątce firm z GPW, które w największym stopniu dotknęła bessa. Od października zeszłego roku kurs zanurkował jeszcze mocniej, aż o blisko 90 proc. Czy to już kres spadków?
Analiza techniczna nie daje jednoznacznych wskazówek. Z jednej strony niskie wartości ATR (średnia rzeczywistego zasięgu) nie sugerują jeszcze dołka kursu. Jednocześnie RSI (indeks siły względnej) wskazuje już bardziej na wykupienie niż na wyprzedanie walorów Hawe. Z perspektywy tych dwóch wskaźników najlepszym miesiącem na zakupy był czerwiec, kiedy przynajmniej widać było skrajne wyprzedanie rynku (kurs urósł od tego czasu o 20 proc.). Z kolei 30-sesyjna średnia krocząca dała w połowie lipca wciąż aktualny sygnał kupna. Warto podkreślić, że był to jedyny taki sygnał w historii Hawe na GPW.
Trend spadkowy kursu Hawe rozpoczął się na początku października 2007 r. Wtedy kapitalizacja spółki (uwzględniając nowe akcje, do których prawa poboru odjęto we wrześniu 2007 r.) wynosiła blisko 1,9 mld zł. Dziś ta wycena firmy, która w całym zeszłym roku zarobiła na czysto 14,2 mln zł (wskaźnik cena do zysku wyniósł ponad 130), a jej suma bilansowa wynosiła 177 mln zł, wygląda na mocno przesadzoną. Drastyczny zjazd kursu można więc potraktować jako urealnienie wyceny.
Obecny wskaźnik C/Z Hawe (21) jest jednak i tak zdecydowanie wyższy niż średnia na GPW (11). Giełdowi gracze najwyraźniej liczą na to, że spółka znów przekroczy prognozy. W zeszłym roku zrealizowany zysk okazał się prawie osiem razy wyższy niż zamierzony. Jeśli tak byłoby w tym roku, spółka zarobiłaby netto ponad 36 mln zł (C/Z spadłby do około 6). To jednak nie jest pewne. Jeśli Hawe wypełni jedynie oficjalne prognozy, wartość C/Z dla obecnego kursu wzrośnie na koniec roku aż do 47. Perspektywy są dobre, ale trzeba się liczyć z tym, że na spodziewane, wysokie zyski przyjdzie poczekać jeszcze kilka lat. Plusem Hawe jest list intencyjny z włoską Eutelią (ma udziały w komórkowym Mobylandzie), co może przerodzić się w trwałą współpracę. Warto także zauważyć, że wartość sieci Hawe po koszcie budowy powinna na koniec roku wynieść około 420 mln zł. Odejmując od tego dzisiejsze zadłużenie spółki, obecna kapitalizacja okazuje się i tak mniejsza.
Z drugiej strony, budowa sieci szkieletowej (4 tys. km światłowodów) okazała się nie tak tania i szybka, jak zakładano. Teraz jest zrealizowana w jednej trzeciej, a na koniec roku ma być wykonana w 60 proc. Cała inwestycja miała pierwotnie zakończyć się w tym roku. Tymczasem potrwa, według spółki, jeszcze trzy lata. Nie ma pewności, że się nie przedłuży. Do tego koszty znacznie wzrosły. Nie wystarczyło dodatkowe 100 mln zł ze sprzedaży nowych akcji w ramach wiosennej emisji z prawem poboru (z tym że ponad 30 mln zł poszło na spłatę obligatariuszy, a 10 mln na ewentualne przejęcia). Brakujące 100 mln zł Hawe zamierza pożyczyć od banku. Problem jednak w tym, że wysoki koszt obsługi zadłużenia znacząco zmniejszyłby przyszłe zyski. Krótko- i długoterminowe zadłużenie wzrosłoby również do ponad 250 mln zł, przy około 80 mln zł kapitałów własnych.
Hawe zarabia na dzierża-wieniu infrastruktury, ale także wciąż sprzedaje nieużywane jej fragmenty. To powoduje skoki przychodów i zysków. Zapowiedzi inwestycji, emisje tanich akcji powodowały spekulacyjne podbitki kursu. Inwestorzy reagowali na nie emocjonalnie. Zdarzały się sesje, podczas których wycena wybijała się o 20 czy 30 proc. Takich ruchów można pewnie spodziewać się również w przyszłości. Cierpliwi gracze mogą liczyć na zyski w długim terminie, pod warunkiem że spółka zrealizuje obietnice i inwestycje.