Czytasz dzięki

Wykładnia prokonstytucyjna

opublikowano: 15-06-2020, 22:00

Obrazki czerwcowej czterodniówki nie tylko z nabitych ośrodków turystycznych, lecz także centrów miast potwierdziły ogromny wzrost ogólnospołecznego pragnienia, by sztandar koronawirusa wyprowadzić.

Niestety, owego podstępnego wroga nie da się unicestwić np. w trybie referendum, chociażby rozkład głosów procentowo wyszedł 100:0. W nawiązaniu do wątku głosowań — lada dzień dowiemy się, z jakim odzewem spotkała się możliwość korespondencyjnego udziału w wyborach 28 czerwca. Termin składania wniosków upływa dzisiaj, pisemnie w godzinach pracy urzędów gmin/miast, natomiast elektronicznie do północy. Wypada przypomnieć, że gdy Kodeks wyborczy w 2015 r. dawał prawo korespondencyjnego głosowania każdemu — zanim ów pożyteczny przepis został przez PiS wyrzucony do kosza — zainteresowanie Polaków okazało się śladowe. Spośród głosów oddanych w dwóch turach prezydenckich w maju 2015 r. wpłynęło pocztą 0,23 i 0,24 proc., zaś w październikowych wyborach do Sejmu i Senatu — 0,26 proc. Obecnie w anormalnych warunkach epidemicznych obstawiałem 10-15 proc., ale według stanu zgłoszeń z weekendu może być mniej. Komunikat Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) w środę lub czwartek będzie naprawdę ciekawy. Niewielki odsetek obnażyłby absurd przymuszania Polaków przez władców kraju do zagłosowania 10 maja kopertowo do jakichś skrzynek, z których głosy miały być przesypywane bez liczenia do worów — jak obrazował to telewizyjny spot Poczty Polskiej.

Waldemar Witkowski na listę kandydatów na prezydenta przebił się wbrew PKW.
Zobacz więcej

Waldemar Witkowski na listę kandydatów na prezydenta przebił się wbrew PKW. fot Arkadiusz Ławrywianiec - Forum

Kampania wyborcza naturalnie koncentruje się na czołówce wyścigu. Wszyscy np. wiedzą, że Rafał Trzaskowski wymienił na liście Małgorzatę Kidawę-Błońską. Ale warto skomentować także ciekawostkę — w stosunku do 10 maja liczba kandydatów na 28 czerwca wzrosła z 10 do 11. Doszedł Waldemar Witkowski z Poznania, który od 2006 r. stoi na czele lewicowej, marginalnej Unii Pracy. Realny pułap możliwości nowego kandydata to 0,5 proc. ważnych głosów, uszczknie je Robertowi Biedroniowi. Należy do politycznego planktonu, ale na pewno warte upublicznienia są okoliczności jego zarejestrowania.

Waldemar Witkowski chciał wystartować już 10 maja, ale PKW nie zaliczyła mu zebrania 100 000 podpisów wyborców. W bardzo pokrętnym wyliczeniu wykazała, że prawidłowych może być najwyżej 96 344, chociaż dokładnej liczby… nie ustaliła. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego uchwałę PKW utrzymała w mocy. Po ogłoszeniu wyborów na 28 czerwca komitet Waldemara Witkowskiego jedynie… dorzucił 5558 podpisów jako uzupełnienie braku. PKW znowu odmówiła rejestracji, albowiem specustawa zwolniła ze zbiórki podpisów jedynie dziesiątkę kandydatów poprzednio zarejestrowanych. Sejm spierał się z Senatem, ale nikt się nie pochylił nad losem tych, którym przed 10 maja nie wyszło, chociaż byli blisko. I oto orzeczenie wspomnianej izby SN okazało się dla PKW szokujące. Sąd uznał, że „prokonstytucyjna wykładnia przepisów ustawy” jak najbardziej umożliwia zsumowanie podpisów z obu zbiórek! Orzeczenie miało moc ostateczną, zatem PKW od ręki zarejestrowała kandydata i umieściła go na drukowanych obecnie kartach do głosowania. Cała sprawa ma zerowe znaczenie dla wyników wyborów, ale prawnie jest niezwykle ciekawa. Biegunowa rozbieżność zdań między PKW a SN obnażyła błędy wyborczej specustawy. Ważniejsza jest jednak okoliczność, że był to spór stricte prawny, bez jakiegokolwiek dna politycznego — o co w Polsce tzw. dobrej zmiany coraz trudniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane