Wyścig na torach się rozkręca

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2009-09-10 00:00

Już ponad 30 proc. rynku kolejowych przewozów towarowych należy do prywatnych przewoźników, ale wciąż nie mają oni łatwego życia.

Do 2013 r. na rozwój kolei przewidziano 10 mld EUR

Już ponad 30 proc. rynku kolejowych przewozów towarowych należy do prywatnych przewoźników, ale wciąż nie mają oni łatwego życia.

Alternatywą dla transportu samochodowego, który ze względu na zły stan polskich dróg nie jest w stanie zapewnić wysokiej jakości usług, powinna być kolej. Jednak, jeżeli trwający od wielu lat proces dekapitalizacji infrastruktury kolejowej będzie postępował w dotychczasowym tempie, to zamkniętych może zostać nawet 7 tys. km z 19 tys. km polskich linii kolejowych.

Jak wynika z raportu opublikowanego przez Centrum im. Adama Smitha "Konkurencja w transporcie kolejowym warunkiem poprawy konkurencyjności polskiej gospodarki", w dobrym stanie jest jedynie 37 proc. torowisk, natomiast stan aż 27 proc. jest zły. Na ponad 40 proc. linii kolejowych pociągi nie mogą rozwinąć prędkości większej niż 80 km/ h. Niszczejąca infrastruktura, długi czas przejazdu i przewozu zniechęca pasażerów, a także firmy, które tą drogą mogłyby transportować swoje produkty. Dodatkowo słaba konkurencja ze strony prywatnych przewoźników sprawia, że oferta jest uboga i mało elastyczna.

— Sytuacja kolei w Polsce jest zła. Jeśli w przyszłym roku dojdzie do zapowiadanego przez Ministerstwo Infrastruktury wydzielenia PKP Polskich Linii Kolejowych (PKP PLK) ze struktur Polskich Kolei Państwowych (PKP), to być może już w 2011 r. odczujemy poprawę. Wiele zależy od tego, jak szybko i jak skutecznie będą zachodzić te zmiany. Dla przewoźników wolna konkurencja będzie oznaczała przede wszystkim możliwość oferowania klientom lepszych warunków i większą efektywność działania. Dla klientów liberalizacja to po prostu większy wybór —ocenia Krzysztof Sędzikowski, dyrektor zarządzający CTL Logistics.

Konkurencja

Uczestnicy i obserwatorzy polskiego rynku kolejowego niemal jednogłośnie sygnalizują problem, jaki niesie ze sobą pełnienie przez PKP jednocześnie funkcji zarządcy infrastruktury i przewoźnika. Taka struktura organizacyjna sektora kolejowego utrudnia stworzenie warunków do uczciwej konkurencji.

— Wydzielenie PKP PLK ze struktur Grupy PKP jest warunkiem koniecznym do zapewnienia uczciwej konkurencji na rynku. Nie może być mowy o konkurencji, póki zarządca infrastruktury i dominujący podmiot na rynku są powiązani kapitałowo. Powoduje to nierówny dostęp przewoźników do infrastruktury — mówi Sędzikowski.

Adrian Furgalski, dyrektor w Zespole Doradców Gospodarczych TOR, dodaje, że potrzebny jest także lepszy nadzór nad rynkiem. Urząd Transportu Kolejowego musi uzyskać uprawnienia interwencyjne, ale wcześniej potrzebna jest reforma tej instytucji, także zmiany personalne. Infrastruktura, nie tylko ta podstawowa, czyli tory, ale także np. stacje rozrządowe czy infrastruktura przejść granicznych, muszą trafić do Polskich Linii Kolejowych.

Konkurencja w kolejnictwie jest nie tylko niezbędna, ale i możliwa. Jak sugerują autorzy raportu z Centrum im. Adama Smitha, pojawienie się alternatywnych przewoźników na rynku w bardzo krótkim czasie ujawnia wady i niesprawność monopolu. Doskonałym tego przykładem jest rozpoczęcie przewozów pasażerskich przez Przewozy Regionalne. Firma wyceniła koszt przejazdu z Krakowa do Warszawy na poziomie 40 proc. ceny pociągów ekspresowych, przy czym przejazd takimi pociągami miał trwać zaledwie pół godziny (16 proc.) dłużej niż ekspresem.

Ucierpią drogi

Problem z konkurencją na rynku kolejowym w równym stopniu dotyczy przewozów osobowych i towarowych. W 2008 r. w Polsce działało 62 przewoźników towarów, ale udział PKP Cargo szacowany był na 75 proc.

— Konieczne jest takie przekształcenie PKP Cargo, aby kierowało się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym, pilnowało kosztów i nie miało pokusy sięgania po środki z budżetu państwa. Widać już co prawda pierwsze efekty działań restrukturyzacyjnych w tej spółce, ale wszystko to nadal za mało — uważa Sędzikowski.

Tymczasem Ryszard Jacek Wnukowski, rzecznik prasowy PKP Cargo, przyznaje, że firma dopiero dostosowuje się do działania w warunkach konkurencji.

— PKP Cargo nie było odpowiednio przygotowane na sprostanie rosnącej konkurencji, w przeciwieństwie do konkurentów, którzy od razu byli nastawieni na działanie w warunkach rynkowych, a ponadto, działając w mniejszej skali, łatwiej dostosowali się do warunków kryzysu. Dopiero w lutym 2008 r. PKP Cargo zaczęła nadrabiać wieloletnie zaniechania w przystosowaniu do warunków rynkowych, rozpoczynając proces restrukturyzacji. Działania te koncentrują się zwłaszcza na racjonalizowaniu kosztów. Od lipca 2008 r. do lipca 2009 r. zatrudnienie w PKP Cargo zmniejszyło się o 1/3 do poziomu około 30 tys. osób, przynosząc oszczędności rzędu 200 mln zł w skali roku. Zinwentaryzowano posiadany majątek, określając jego niezbędną do działania wielkość, i rozpoczęto przekazywanie nadwyżek tego majątku spółce PKP SA — mówi rzecznik.

W przypadku przewozów towarowych opłaty za korzystanie z dostępu do infrastruktury (zarządzanej przez PKP PLK) są najistotniejszym składnikiem kosztów przewozów koleją i stanowią 1/3 wszystkich obciążeń, jakie musi ponieść przewoźnik. Stawka ustanowiona w Polsce jest jedną z najwyższych w Europie. Dla porównania. w Niemczech opłaty są dwukrotnie niższe. Ze względu na zły stan naszych dróg, aby zapobiec ich dalszemu niszczeniu, znaczna część przewozów powinna być kierowana właśnie na tory. Jednak tak wysokie stawki stwarzają ryzyko spadku przewozów kolejowych i dalszego nadmiernego eksploatowania dróg.

Krzysztof Szarkowski, dyrektor logistyki kolejowej Schenker

Czas na kolejową rewolucję

Transport kolejowy nie powinien być alternatywą dla transportu drogowego, a logicznym wyborem. Wyborem rynkowym oczywiście. Musi być on konkurencyjny. Jeden krok w tym kierunku został uczyniony — na naszych oczach dokonuje się liberalizacja rynku. Wielu przewoźników, bardziej lub mniej przygotowanych, wyjeżdża na te same tory. I tu niestety napotyka barierę związaną ze stanem technicznym, technologicznym. Oznacza to po prostu wysokie koszty. Transport kolejowy może być obszarem rewolucyjnych zmian. Powinniśmy jednak zapomnieć o tradycyjnym sposobie prowadzenia ruchu kolejowego a zastosować do kontroli "lotów" system znany w transporcie lotniczym. Współczesna technika całkowicie na to pozwala. Potrzebne są tylko decyzje.

Marta

Sieliwierstow