Wysokie obroty na KGHM
Pewne wskazówki sugerują, że do gry na GPW włączyli się także inwestorzy zagraniczni (prawdopodobnie fundusze spekulacyjne). Jeżeli przypomnieć bowiem wydarzenia historyczne, jedynie oni dokonywali tak gwałtownych zakupów cen akcji polskich blue chipów, nie licząc się z ich kondycją finansową, opierając się wyłącznie na kapitalizacji i płynność walorów na GPW.
Jedną z firm, które mogą potwierdzać powyższą teorię, jest KGHM, który we wtorek zyskał na wartości 5 proc., natomiast wczoraj 6 proc. Na bardzo silne wejście w akcje tej spółki wskazują obroty — w ostatnich miesiącach rzadko przekraczały one 500 tys. akcji — natomiast wczoraj wolumen wymiany sięgnął aż 1,84 mln walorów.
Ma to miejsce w momencie, gdy cena miedzi na giełdach światowych spadła poniżej 1400 USD za tonę, a więc mniej niż próg opłacalności produkcji dla KGHM-u. Dodatkowo utrzymuje się silny złoty (notabene być może jego ostatnie wzrosty są spowodowane właśnie wejściem do Polski inwestorów zagranicznych), co także wpłynie na pogorszenie wyników spółki, która znaczącą część swoich wyrobów eksportuje. Na postrzeganie KGHM-u nie wpłynęła też decyzja o przekazaniu 2,5 proc. jego akcji na dokapitalizowanie LOT-u, tymczasem w poprzednich analogicznych sytuacjach inwestorzy reagowali dość nerwowo. Dodatkowo firma jest cały czas uwikłana w spory polityczne (niedługo może dojść do kolejnych zmian w jej władzach), nie ustają też wewnętrzne konflikty ze związkami zawodowymi.
Obecnie jedynym niepodważalnym atutem lubińskiego kombinatu jest posiadanie 19,61 proc. akcji Polkomtela. Gdyby spółka sprzedała je po cenie zbliżonej do szacunkowej wartości operatora telefonii komórkowej (około 4 mld USD), zysk netto przypadający na jedną akcję KGHM-u byłby zbliżony do obecnej ceny na giełdzie, co z pewnością wpływa na zachowanie kursu spółki.