WIG20 prawie przez całą sesję bronił się przed
spadkami utrzymując poziom zamknięcia poprzedniego tygodnia, ale tuż przed
godziną 15:00 podaż wzięła górę i dzień zakończył się stratą około 0,5%. Małe i
średnie spółki wciągu dnia zachowywały się znacznie gorzej systematycznie
indeksy schodziły na coraz niższe poziomy dopiero w ostatnich minutach notowań
"byki" ożywiły się zmniejszając stratę na SWIG80 do 0,65%, a na MWIG40 do 0,3%.
Słabość rynku potwierdzały obroty powyżej 2 mld.
Wtorek to kolejny dzień
przeceny na GPW, ale tym razem dużo głębszej. WIG20 rozpoczął notowania "luką
bessy", która dała na starcie "niedźwiedziom" pewną przewagę. Do godziny 14:00
popyt kontrolował sytuację utrzymując indeks w okolicach 3835, jednak ostatnie
godziny należały do podaży, która sprowadziła indeks poniżej 3800. Aktywność
popytu na zamknięciu zmniejszyła stratę do -1,77%. Podobną sytuację mieliśmy na
rynku małych i średnich spółek, tam przecena również przekroczyła 1,5%. Obroty
ponownie przekroczyły 2mld.
W środę rynek nie zachowywał się już tak
jednolicie jak w poprzednich dniach. Mieliśmy do czynienia z dużą rozbieżności
między największymi spółkami a małymi i średnimi. WIG20 przed południem zbliżył
się do dolnego ograniczenia trendu wzrostowego wyznaczonego przez dołki
ostatnich dwóch miesięcy jak również do górnego ograniczenia "luki hossy" z 3
lipca. To zmobilizowało popyt do obrony i dzięki temu udało się wyciągnąć indeks
na koniec sesji do poziomu 0,3% powyżej wtorkowego zamknięcia. Gorszą sytuację
mieliśmy na MWIG40, nie udało się tam powrócić do trendu wzrostowego (spadek o
2,61%), oraz na SWIG80 (spadek o niespełna 1,9%). Obroty na całym rynku
wynoszące ponad 2,8 mld potwierdzały przewagę podaży.
W czwartek indeksy
otworzyły się na małym plusie jednak kolejne godziny należały do podaży. Na
szczęście dobre dane makro z USA, które opublikowano po 14:00, zapowiadały udaną
sesję za oceanem. Wykorzystały to nasze "byki" i podciągnęły indeksy do góry. Na
małym minusie zamknął się jedynie SWIG80. Obroty na poziomie 1,8 mld, czyli
niżej niż na sesjach z pierwszej połowy tygodnia. Bardzo dobra sesja w USA -
S&P500 +1,91% - zaowocowała wzrostami w Azji jak również wysokim otwarciem
rynków europejskich w tym polskiego.
W piątek główne indeksy GPW otworzyły
się "luką hossy", ale podobnie jak w Europie popytowi zabrakło siły do
kontynuacji ruchu wzrostowego co wykorzystała podaż sprowadzając indeksy na
niższe poziomy. Dla WIG20 wsparciem okazały się czwartkowe maksima i przy tym
poziomie nastąpiła konsolidacja. Ponownie słabiej radziły sobie małe i średnie
spółki, których indeksy tuż przed południem odnotowały pierwsze minusy. SWIG80
zatrzymał się dopiero na czwartkowych minimach. Wsparciem dla indeksu WIG20
pozostaje dolne ograniczenie trendu wzrostowego wyznaczonego przez dołki maja i
czerwca. Wiarygodność wsparcia podkreśla dwukrotna w tym tygodniu jego obrona.
Przełamanie tej linii obrony może zakończyć się głębszą przeceną.
Japonia, Chiny, Indie, Brazylia
W tym tygodniu na
giełdzie w Tokio inwestorów cechowała zmienność nastrojów. Początek tygodnia
rozpoczął się pozytywnie od wzrostu 0.67% głównego indeksu Nikkei225 by przez
następne trzy sesje konsekwentnie spadać. Inwestorzy czekali z niecierpliwością
na wyniki trwającego dwa dni posiedzenia Banku Centralnego Japonii w sprawie
stóp procentowych. Decyzja o pozostawieniu stopy na niezmienionym 0.5% poziomie
wraz z lepszymi od wcześniejszych prognoz danymi o sprzedaży w sektorze handlu
detalicznego w Stanach Zjednoczonych spowodował wyraźny sygnał kupowania akcji w
trakcie ostatniej sesji tygodnia. Drożały przede wszystkim walory giełdowe
głównych eksporterów, których zyski w znacznej części pochodzą z obrotów na
amerykańskim rynku. Indeks Nikkei225 zyskał 1.42% a w ujęciu całego tygodnia
0.57% wracając ponownie powyżej poziomu 18.000 pkt.
Z kolei na giełdzie w
Shanghaiu po nienajlepszej końcówce zeszłego tygodnia inwestorzy próbowali
odrobić straty. Pierwsza sesja przyniosła wzrost indeksu Shanghai Composite
Index o 2.69%. Z uwagi na liczne procesy konsolidacyjne zyskiwały spółki z
sektora finansowego i nieruchomości. W skutek decyzji władz chińskich firmy
ubezpieczeniowe z dotychczasowych 5% swoich aktywów mogą obecnie inwestować 10%
na rynku akcji. Z opublikowanych danych w drugim kwartale tego roku pojawiły się
43 nowe oferty publiczne, z czego część została przeprowadzona na zagranicznych
giełdach. Przyciągnęły one w sumie blisko 20.5 miliarda dolarów. W trakcie
całego tygodnia notowań indeks SCI zyskał 3.5% zbliżając się do poziomu 4.000
pkt.
W południowej części Azji na giełdzie w Bombaju w dalszym ciągu widać
wyraźną przewagę popytu. Od momentu przełomu marca i kwietnia, kiedy wyrysował
się trend wzrostowy, indeks największych 30 blue chipów zyskał już ponad 20%.
Utrzymująca się na niskim poziomie inflacja powyżej 4% oddala widmo zaciskania
polityki monetarnej i wspiera inwestorów w kupowaniu akcji. Końcówka tygodnia
należała przede wszystkim do spółek surowcowych i z sektora samochodowego.
Hindalco wzrósł blisko 6% a Tata Steel oraz Tata Motors ponad 3%. W ujęciu
całego tygodnia indeks BSE30 zyskał ponad 2% ustanawiając w tym tygodniu nowy
rekord 15.330 pkt.
Z kolei na innym istotnym rynku wschodzącym brazylijskiej
giełdzie w Sao Paolo również mamy do czynienia z bardzo dobrymi nastrojami. Z
uwagi na długi weekend, bowiem w poniedziałek giełda była nieczynna inwestorzy w
obecnym tygodniu również byli aktywni. Indeks Bovespa pobił kolejny rekord
przekraczając poziom 57.600 pkt. Ciągły napływ kapitału zagranicznego, który w
czerwcu przekroczył 16.5 miliarda dolarów zdecydowanie wspiera rosnącą wycenę
walorów giełdowych oraz umacnianie się lokalnego reala. Podczas piątkowego
poranka uzyskał pułap 1.8630 w stosunku do dolara i jest to najniższy poziom od
końca 2000 roku. W trakcie czwartkowych notowań indeks na szczyty windowały
największe blue chipy w koszyku indeksu jak Petrobras, CVRD czy Gerdau. Bez
piątkowego otwarcia giełdy indeks od wtorku do czwartku wzrósł ponad 2%.
Europa Zachodnia
Był to ciekawy, chociaż zmienny tydzień,
po wzrostach poniedziałkowych nastąpiło dwudniowe odreagowanie a następnie
ponowna poprawa nastrojów. Główne zachodnioeuropejskie indeksy w ujęciu
tygodniowym wylądowały zgodnie na lekkim plusie w okolicach 0,5 proc. Sytuacja
była determinowana wieściami z USA oraz cenami surowców, nie bez znaczenia były
także informacje o fuzjach i przejęciach oraz pojawiające się wyniki kwartalne
spółek.
Początek tygodnia przyniósł ożywienie, do czego przyczyniły się
wzrosty w Azji. Dobrze zachowywała się branża surowcowa, której pomagał wzrost
cen miedzi i ołowiu. Sektor bankowy pociągnęły walory Bank of Greece zyskując aż
4,5 proc. Branży telekomunikacyjnej pomógł natomiast Telekom Austria (wzrost o
ponad 4 proc.) po komunikacie, że wymuszone przez Unię Europejską obniżki cen
połączeń międzynarodowych doprowadzą w ciągu 3 lat do zwiększenia sprzedaży i
przychodów spółki.
Przez kolejne 2 dni nastroje uległy pogorszeniu, głównie w
wyniku niepewnej sytuacji na amerykańskim rynku nieruchomości oraz
niesprzyjającego dla europejskich eksporterów słabnącego dolara. Traciły przede
wszystkim walory spółek sprzedających dużą część swoich produktów na rynku
amerykańskim (np. spółki motoryzacyjne), w ciągu dwóch sesji o około 4 proc.
potaniały też walory Siemensa, który 20 proc. przychodów osiąga właśnie w USA.
Pozytywnym wyjątkiem była branża spożywcza, a szczególnie holenderska spółka
Numico, której akcje po informacjach o jej przejęciu przez Danone w ciągu 2 dni
zyskały aż 30 proc.
Końcówka tygodnia to już zdecydowanie lepsze nastroje
inwestorów, których do zakupów zachęcały rekordowe poziomy indeksów za oceanem.
Dobrze zachowywała się branża wydobywcza po informacji o przez Rio Tinto
kanadyjskiego producenta aluminium Alcan za 38 mld dolarów. Znaczny wzrost - o
ponad 8 proc. - zanotowały walory drugiego na świecie producenta pociągów Alstom
w wyniku komunikatu o znacznym wzroście sprzedaży i zamówień. Blisko 3 proc.
zyskały także walory fińskiej Nokii, która zwiększyła udział w rynku
najprawdopodobniej kosztem Motoroli. Sytuacji nie pogorszyły zgodne z
oczekiwanymi dane o majowej produkcji przemysłowej w Eurolandzie.
W piątek po
dobrym otwarciu zapał strony popytowej nieco osłabł po gorszych danych zza
oceanu, indeksy jednak pozostały nad kreską, dzięki czemu cały miniony tydzień
stawiałbym raczej w pozytywnym świetle. Na uwagę zasługuje wspomniany na
początku niemiecki DAX, który w czwartek pokonał w końcu poziom 8100 pkt., tym
samym bijąc po raz kolejny rekord wszechczasów. Wpływ na sytuację w Eurolandzie
w najbliższych tygodniach będą mieć bez wątpienia napływające wyniki kwartalne
spółek, ale nie spodziewałbym się jakiejś diametralnej zmiany nastrojów
inwestorów.
Europejskie Rynki Wschodzące
Zdecydowanie najlepiej w
minionym tygodniu zachowywały się indeksy giełdy tureckiej i rosyjskiej.
Wzrostowy poniedziałek, którym nastąpiło osłabienie w kolejnych dwóch dniach,
które okazało się jedynie małym odpoczynkiem. Dwie następne sesje tygodnia to
wyraźna dominacja popytu na tych parkietach. Wielokrotne bicie rekordów było
dodatkowym potwierdzeniem dobrej kondycji "byków". Nieco gorzej w minionym
tygodniu wypadł węgierski BUX. Pierwsze trzy sesje zakończyły się spadkiem
indeksu w okolice początku miesiąca, ale już w trakcie środowych notowań było
widać ożywienie po stronie popytu. Dwa kolejne dni to otwarcia "lukami hossy",
które udawało się bronić "bykom" przed ich zasłonięciem. Zabrakło jednak ponad
100 pkt. do nowych rekordów.
Najsłabszym rynkiem regionu okazały się Czechy.
Co prawda w poniedziałek byliśmy świadkami ustanowienia nowego historycznego
maksimum przez PX50, ale to jedyna pozytywna informacja. Kolejne dni przyniosły
przecenę. W czwartek popyt próbował walczyć, jednak w piątek przyszła kolejna
fala wyprzedaży. Turcja kończy tydzień wzrostami około 4%, Rosja około 4%, Węgry
około 1%, natomiast Czechy stratą ponad 1 proc.
Stany Zjednoczone
Za nami kolejny tydzień, rozgrywany
właściwie pod dyktando danych z przedsiębiorstw. Wyniki sprzedaży detalicznej w
wystarczający sposób zmotywowały inwestorów do wyraźnych ruchów na indeksach
giełdowych. Wyniki m.in. dużej sieci Wal-Mart, okazały się w czerwcu lepsze od
prognoz, co w czwartek znacząco przyczyniło się do agresywnego wzrostu indeksów.
Wystarczy dodać do tego wzrost eksportu USA (głównie za sprawą tańszego dolara)
i czwartkowa sesja zakończyła się imponującymi jak na ten rynek wzrostami w
zakresie 1.8-2.09%. W związku z tym oczekiwania co do publikacji piątkowych
danych o sprzedaży detalicznej były oczywiste. Spodziewano się ożywienia. Jednak
sprzedaż w czerwcu spadła o 0.9% (prognoza 0.0%), ten sam wskaźnik
nieuwzględniający sprzedaży aut spadł o 0.4% (prognoza +0.2%).
W piątek
otrzymaliśmy też dane dotyczące cen w eksporcie i imporcie. Ceny w eksporcie
(bez towarów rolniczych) wzrosły w czerwcu o 0.3%, natomiast ceny w imporcie
(bez ropy) wzrosły o 1%.
Deficyt budżetowy USA w maju wyniósł 27.5 mld usd
(prognoza 30 mld usd).
Wspomniany wcześniej wzrost eksportu USA zawarł się w
opublikowanym w czwartek bilansie handlu zagranicznego (za maj), który wyniósł
-60 mld i był zgodny z prognozą.
Na rynku pracy mieliśmy do czynienia ze
spadkiem ilości noworejestrowanych bezrobotnych do 308 tys. (prognoza 315 tys).
Jest to dana kosmetyczna, gdyż nie ma właściwie wpływu na zachowanie rynku.
W
maju wzrosły zapasy w firmach (o 0.5%), co z czerwcowym spadkiem sprzedaży
tworzy obraz ochłodzonej gospodarki.
W mijającym tygodniu zachowanie głównych
indeksów giełdowych (do piątku) wyglądało następująco: DJIA wzrósł o 1.5%,
Nasdaq wzrósł o 1.1 %, S&P wzrósł o 1%.
Dodatkowo mieliśmy do czynienia z
odwrotem na aktywnym rynku obligacji 10 letnich: na przestrzeni tygodnia ich
rentowność spadła z 5.16 do ok. 5.095%.
Pomimo nie najlepszych danych
sprzedażowych tydzień prawdopodobnie zakończy się wzrostami, a dobre nastroje
konsumentów (wzrost indeksu Uniwersytetu Michigan z 83.7 w czerwcu do 92.4 w
lipcu) mogą wpłynąć na zachowanie inwestorów.
Surowce
Na rynku surowcowym zdecydowanie spokojniej w
porównaniu z zeszłym tygodniem. Nadal rośnie cena ropy. Za baryłkę Brent należy
zapłacić blisko 77 dol. i powoli zbliżamy się do historycznego szczytu z
sierpnia zeszłego roku (78,2 dol.). W pełni potwierdza się teza postawiona w
ostatnim raporcie, że okres wakacyjny i wzmożony popyt w związku z okresem
urlopowym powodują sezonowe wzrosty cen na rynku ropy.
Cena miedzi oscylowała
wokół poziomu 8000 dol. za tonę. Na początku tygodnia odnotowaliśmy spadek
związany z informacjami z Ameryki Południowej, gdzie rozpoczął się strajk w Doan
Ines de Collahuasi, trzeciej co do wielkości kopalni miedzi w Chile. Pracownicy
mają niezmiennie te same postulaty, a więc m.in. podniesienie płac i poprawę
bezpieczeństwa warunków pracy. Przypomnijmy, że od 25 lipca strajkują pracownicy
Codelco, największej kopalni miedzi w Chile. Do tego należy dodać również
napięta atmosferę w kopalniach w Peru i Meksyku. W drugiej części tygodnia ruch
w przeciwnym kierunku został zainicjowany informacjami o zmniejszeniu importu ze
strony Chin.
Cena złota wzrosła o ponad 2% osiągając najwyższy poziom od
miesiąca (ok. 667 dol. za uncję). Fakt ten należy przede wszystkim tłumaczyć
sytuacją na rynku walutowym i mocno słabnącym, w stosunku do głównych walut,
dolarem. Z wyżej opisywanych surowców złoto wykazuje najsilniejszą ujemną
korelację z amerykańską walutą.
Waluty
Mijający tydzień był kolejnym, który pokazał, że
amerykańska waluta jest w niełasce inwestorów. Kurs EUR/USD zanotował w tym
tygodniu najwyższy w historii poziom 1,3811. Największy wzrost został odnotowany
we wtorek, kiedy kurs wzrósł o ponad 1% do 1,3787. Trudno znaleźć dla takiego
ruchu wytłumaczenie o charakterze fundamentalnym, ponieważ nie pojawiły się w
zasadzie żadne ważniejsze publikacje danych makroekonomicznych. Większe
znaczenie ma chyba stosunek inwestorów do dolara i właśnie ta niechęć do
"zielonego" wypycha kurs w górę. W zasadzie można powiedzieć, że wtorkowe
osłabienie dolara było wynikiem przede wszystkim sytuacji technicznej. Pomagała
także drożejąca ropa oraz spadek rentowności na amerykańskim rynku długu (wzrost
cen obligacji).
Na tym wszystkim korzysta złotówka, która umocniła się tak do dolara jak i do euro. Notowania dolara osiągnęły najniższy od 11 lat poziom i wyniosły 2,7114. Natomiast minimalny kurs euro to 3,7357. Jak widać siła polskiej waluty jest bardzo duża. Na przyszły tydzień zaplanowane są publikacje informacji o przeciętnym wynagrodzeniu i zmianie wielkości zatrudnienia. Trzeba jednak pamiętać o tym, że większe znaczenie ma dla nas to co dzieje się z dolarem i euro i to raczej tym tropem będzie podążała krajowa waluta