Z pieczarkami na GPW

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2007-10-04 07:34

Kierował mięsnymi Morlinami, teraz dowodzi Okechampem. Przemysław Chabowski spróbuje podbić Europę. Być może z giełdowymi pieniędzmi.

Po odejściu z zakładów mięsnych Morliny znany menedżer podjął się kierowania grupą pieczarkarską, budowaną wokół polsko-holenderskiej spółki Okechamp. Wybrał świetny moment na wejście do tego biznesu. Polska w ostatnich latach wyrosła bowiem na drugiego co do wielkości producenta pieczarek w Europie, z realną szansą na rychłą detronizację przewodzącej stawce Holandii.

Fuzja za fuzją

— Doprowadziliśmy do połączenia współpracujących ze sobą firm Ole i Okechamp. Odtąd połączone spółki będą działać pod nazwą Okechamp. W skład grupy weszły kompostownie i pieczarkarnie w Borucinie koło Piły oraz nowoczesny zakład przetwórstwa pieczarek i warzyw w Grodzisku Wielkopolskim, który sprzedaje wyroby pod marką Ole — mówi Przemysław Chabowski, prezes Okechampu.

Celem fuzji jest obniżenie kosztów operacyjnych i zwiększenie konkurencyjności. Ale to tylko część prawdy. Dzięki połączeniu powstanie firma o łącznych obrotach 120-130 mln zł rocznie, z dwucyfrową marżą EBITDA, która zacznie się liczyć na europejskich rynkach. Jej siła wzrośnie dodatkowo po kolejnej planowanej w tym roku fuzji.

— Na celowniku mamy centrum dystrybucyjne w Holandii (Okechamp Sales), ważne dla dostaw pieczarek na rynki europejskie. Przez część akcjonariuszy firma ta jest powiązana z naszą. Dlatego planowana fuzja będzie polegać na wymianie akcji — wyjaśnia Przemysław Chabowski.

Jego zdaniem, konkurencję w Europie wygra ten, kto maksymalnie skróci czas dostawy pieczarek, a przez innowacje przedłuży ich świeżość.

Parkiet trampoliną

Fuzje to jednak tylko jeden z etapów dalszego rozwoju firmy.

— W niedalekiej przyszłości chcemy zdobyć dodatkowy kapitał na wzmocnienie i dalszy rozwój grupy. Nie jest jeszcze przesądzone, czy upublicznimy spółkę i wprowadzimy ją na giełdę z zachowaniem pakietu kontrolnego, czy wybierzemy alternatywny sposób, np. kredyty — mówi prezes.

Na decyzję wpłynie przyjęta w 2008 r. strategia rozwoju w kraju i za granicą. Jeżeli jej zakres będzie szeroki i projekty duże, to debiut na GPW jest prawdopodobny. Wiele wskazuje na to, że tak właśnie będzie.

— Analizujemy możliwość przejęcia jednej z polskich firm o podobnym profilu. Akwizycja powinna nastąpić w przyszłym roku. Poza akwizycjami zamierzamy też rozwijać produkcję i dystrybucję w sposób organiczny na atrakcyjnych dla nas rynkach europejskich. Polska na pewno będzie dla nas jednym z ważniejszych zapleczy produkcyjnych — ocenia Przemysław Chabowski.

Dziś Okechamp jest numerem jeden w Polsce pod względem wielkości obrotu pieczarkami (ponad 20 tys. ton rocznie, przy całkowitej produkcji krajowej sięgającej 250 tys. ton).

Okiem eksperta

Krystian Szudyga, prezes Stowarzyszenia Branży Grzybów Uprawnych w Polsce

Przeszkody w ekspansji

Polska ma dziś drugą pozycję na rynku pieczarek w Europie. Nasza produkcja sięga blisko 220 tys. ton, a eksport przekracza 100 tys. ton świeżych pieczarek rocznie. Potencjał zwiększania sprzedaży zagranicznej jest wciąż znaczny. Polskę otaczają bowiem kraje, które więcej konsumują, niż produkują, a koszty produkcji są u nas wciąż konkurencyjne. Dalszy rozwój branży pieczarkarskiej w Polsce i wzrost eksportu może jednak napotkać poważne bariery. Jednym z największych hamulców rozwoju branży może się okazać brak rąk do pracy. Problem narasta, a produkcja wysokiej jakości pieczarek wymaga niestety dużego nakładu ręcznej roboty. Ponadto wydajność pracy w Polsce jest w tej branży wciąż dużo niższa niż np. w Holandii. Wyjściem z sytuacji jest więc z jednej strony zwiększenie wydajności pracy, a z drugiej zainteresowanie się mechanicznym zbiorem pieczarek (dla przemysłu).

Wiktor Szczepaniak, [email protected]