Z Polski lepiej widać centrum

Rafał FabisiakRafał Fabisiak
opublikowano: 2013-12-09 00:00

Rozmowa z Rossem Eadesem, prezesem firmy rekrutacyjnej Horton International

„Puls Biznesu”: Dlaczego zdecydowaliście się wejść do Polski akurat teraz?

Ross Eades, prezes Horton International: Polska to perspektywiczny rynek, na którym branża executive search, czyli rekrutacja na najwyższe stanowiska, ma szansę na dalszy rozwój. Przez ostatnie pięć lat przyglądaliśmy się Polsce i potencjalnym partnerom na tym rynku. Duża część naszych klientów prowadziła tu operacje, szukaliśmy więc odpowiedniego partnera, który ma ugruntowaną pozycję na polskim rynku i jest nieco większą firmą niż lokalne oddziały naszej konkurencji. Wybraliśmy Executive People, firmę współpracującą z międzynarodowymi i polskimi korporacjami. Chcielibyśmy także, by wejście na rynek polski i zebrane tu doświadczenia pozwoliły nam lepiej zrozumieć specyfikę rynków wschodnich i Europy Środkowej. Mamy oddziały także w Moskwie i Pradze, nie wykluczamy dalszego rozwoju w tym regionie.

Skupicie się na oferowaniu swojego doświadczenia i puli międzynarodowych kandydatów klientom w Polsce czy raczej chcecie szukać u nas odpowiednich osób dla klientów zagranicznych?

Polscy kandydaci mogą być interesujący dla zagranicznych klientów. Zależy nam na dostępie do najlepszych talentów. To, z jakiego kraju pochodzi kandydat, jest drugorzędne. Klienci częściej wybierają kandydatów z kraju, w którym prowadzą działalność, ale kiedy powierzają rekrutację zewnętrznej firmie, chcą mieć pewność, że ma ona dostęp do najlepszych kandydatów na międzynarodowych rynkach.

W Polsce będziecie rekrutowali dla konkretnych sektorów?

Działamy m.in. w branży samochodowej, lotniczej, obronnej, morskiej, logistycznej, FMCG i wielu innych. Wiele rekrutacji prowadzimy dla firm z branży morskiej i ochrony zdrowia na całym świecie. Nasi partnerzy w różnych krajach są w jakiś sposób połączeni z sektorem morskim, który chociażby w związku z rozwojem transportu jest bardzo perspektywiczny. W Polsce najbardziej dochodowe branże, w których jesteśmy obecni poprzez polskiego partnera, to FMCG i farmacja. Ale będziemy tu działali także w innych sektorach, np. energetycznym czy logistycznym.

Idą jakieś zmiany w rekrutacji, w różnych sektorach rynku pracy albo edukacji, np. w MBA?

Dyplom MBA wielu menedżerom może ułatwić znalezienie pracy, ale jej nie zagwarantuje. Biznesu uczą się przede wszystkim w praktyce. W związku z rosnącą popularnością MBA, poziom tych studiów jest nierówny. Im więcej ludzi będzie uzyskiwało dyplomy MBA, tym mniej atrakcyjne będzie takie wykształcenie. Coraz więcej osób zwraca uwagę na fakt, że wiedzę uzyskaną podczas tych studiów łatwo powielić, gdyż wszyscy korzystają z podobnych książek i narzędzi. Tymczasem najbardziej pożądani są menedżerowie, którzy potrafią myśleć poza schematami, działają z pasją, bo to oni dają firmie największą wartość. Poszukiwanie właśnie takich ludzi to tendencja, którą widzimy na Zachodzie.

Czyli rekrutowanie będzie trudniejsze?

Tak, będzie coraz trudniejsze, zwłaszcza, że klientom zależy zarówno na jakości jak i na czasie. Rekrutacje prowadzi się coraz szybciej. Nie znaczy to, że nie można rekrutować szybko i dobrze, ale od nas wymaga to odpowiedniego podejścia i przemyślenia całego procesu, a rekrutacja w różnych krajach ma własną specyfikę.

Jaką specyfikę ma Polska?

Polski rynek executive search nie jest tak dojrzały jak w USA czy w Wielkiej Brytanii. Międzynarodowe firmy znają procedury rekrutacji, wiedzą, jakie konkretne wartości dodane może im przynieść zlecanie rekrutacji wyspecjalizowanym firmom zamiast szukania pracowników na własną rękę. W Polsce nie zawsze tak jest, niektóre lokalne firmy uczą się dopiero tego, że zewnętrzny doradca lepiej oceni realne potrzeby firmy, bo jest obiektywny i profesjonalnie przeprowadzi proces selekcji. Niejednokrotnie klientom wydaje się, że potrzebują osoby o konkretnych kwalifikacjach, ale patrzą na firmę z wewnętrznego punktu widzenia. Kiedy wspólnie zaczynamy analizować strategię spółki, to, jaką rolę będzie spełniał w niej kandydat i jakie cele realizował często okazuje się, że tak naprawdę firma potrzebuje osoby o innych kompetencjach niż początkowo zgłaszane. Dla nas to także pewnego rodzaju wyzwanie, aby zmieniać percepcję usług executive search w Polsce.

Możesz zainteresować się również: