Najnowsze badanie Microsoftu nie napawa optymizmem: choć aż 55 proc. internautów jest świadomych zagrożeń płynących z sieci, to jednak tylko 29 proc. robi cokolwiek, by chronić swoje dane osobowe. Najbardziej zaś niefrasobliwi jesteśmy podczas używania smartfonów i tabletów. Dowód: jeśli aktualizację oprogramowania na komputerach domowych regularnie wykonuje 42 proc. respondentów, to na urządzeniach mobilnych tylko 28 proc. Bez winy nie są też firmy teleinformatyczne, bo nie zapewniają konsumentom narzędzi do zabezpieczania przenośnego sprzętu.
![NOWE SPOJRZENIE: Sektor technologiczny, medialny i telekomunikacyjny widzi w zapewnieniu bezpieczeństwa informacyjnego element przewagi rynkowej — mówi Jakub Bojanowski z Deloitte’a. [FOT. WM] NOWE SPOJRZENIE: Sektor technologiczny, medialny i telekomunikacyjny widzi w zapewnieniu bezpieczeństwa informacyjnego element przewagi rynkowej — mówi Jakub Bojanowski z Deloitte’a. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/3bbde902-5444-43e0-a392-97169bf160da/25fe3946-f41c-5b32-b6c5-21f4253172ae_w_830.jpg)
Prywatne i służbowe
Jak wynika z raportu opublikowanego przez Georgia Institute of Technology, „smartfoniarze” znacznie częściej niż korzystający z desktopów padają ofiarą phishingu (kradzież tożsamości i wyłudzanie poufnych informacji osobistych w cyberbrzestrzeni). Dzieje się tak m.in. dlatego, że mobilne przeglądarki internetowe rzadko dostarczają informacji pozwalających stwierdzić, czy strona jest bezpieczna. Głównym powodem są ograniczenia interfejsu użytkownika.
— Urządzenia przenośne dysponują znacznie mniejszą ilością miejsca w porównaniu z desktopami komputerów. Prowadzi to do ograniczenia liczby wyświetlanych informacji, również tych, które mogłyby pomóc użytkownikowi w ocenie autentyczności strony — potwierdza Aleksander Łapiński, inżynier w firmie Trend Micro.
Dodaje, że zwykle skupiamy się na walorach użytkowych przenośnych gadżetów i niemal w ogóle nie myślimy o zagrożeniach. Albo żyjemy w przekonaniu, że jeśli zabezpieczymy telefon hasłem, jest on już wystarczająco dobrze chroniony.
Tymczasem przeglądarki mobilne są zdolne do obsługi równie zaawansowanych skryptów, co te w wersji stacjonarnej. A na tabletach, podobnie jak w biurkowych pecetach i macintoshach, przechowujemy nie tylko osobiste dane, ale również te, które dotyczą naszych firm. Ta beztroska tylko rozzuchwala cyberprzestępców, którzy wykorzystują luki w zabezpieczeniach mobilnych systemów operacyjnych i szukają coraz to nowych możliwości wejścia do korporacyjnych sieci.
Nowe podejście
Na szczęście szefowie firm, przynajmniej technologicznych, medialnych i telekomunikacyjnych (TMT), są coraz bardziej świadomi, że właśnie przez smartfony wyciekają korporacyjne dane. W rezultacie zaczynają postrzegać bezpieczeństwo produktów i usług IT jako element przewagi konkurencyjnej, a nie tylko jako konieczność wynikającą z przepisów prawa lub regulacji sektorowych. Tę nową tendencję ujawniło ostatnio np. badanie „2013 TMT Global Security Study”, przeprowadzone przez firmę doradczą Deloitte.
— Przedsiębiorstwa z branży TMT nie postrzegają już bezpieczeństwa informacji w kategoriach wymagania regulacyjnego, lecz staje się ono ważnym elementem ich rynkowej oferty. W rezultacie stawiają na ochronę urządzeń mobilnych i ciągły trening reakcji na zagrożenia — twierdzi Jakub Bojanowski, partner w dziale zarządzania ryzykiem Deloitte’a.
76 proc. Taki odsetek polskich internautów chce wiedzieć więcej o zagrożeniach w sieci, ale 21 proc. nie zna żadnego sposobu ochrony w internecie — wynika z raportu fundacji BezpieczniejwSieci.org.
14 proc. Taki odsetek Polaków używa tego samego hasła do wszystkich swoich usług i profili w sieci.
59 proc. Taki odsetek respondentów nie zna żadnego zabezpieczenia na smartfony.
