Za gapowe operator musi słono za płacić

Dorota Wojnar
27-09-2007, 00:00

Gdy podstawą usługi jest terminowość dostawy, firma logistyczna nie może sobie pozwolić na spóźnienie.

Gdy podstawą usługi jest terminowość dostawy, firma logistyczna nie może sobie pozwolić na spóźnienie.

Awaria samochodu, wypadek, przedłużający się przestój na drodze. Zbyt mała powierzchnia samolotu, mgła albo żywioł. Operator logistyczny musi przewidzieć wszelkie problematyczne sytuacje i tak zorganizować łańcuch dostawy, by nie dotknęły one odbiorcy.

Ciągle śledzić

Usługa just in time (JIT) polega na dostarczaniu części składowych w taki sposób, by przybyły do celu w dokładnie określonym czasie. Często korzystają z niej drukarnie i firmy motoryzacyjne, które nie budują hal magazynowych, dysponując jedynie niewielkim zapleczem do składowania zapasów. Taką dostawę wybierają również instytucje, którym przywożony jest materiał biologiczny, np. próbki kliniczne czy organy transplantacyjne. Czas, punktualność i niezawodność to dla nich sprawy kluczowe.

— Przy wykonywaniu usługi JIT obowiązuje zasada nieustannego śledzenia przesyłki i posiadanie całodobowego centrum obsługi. Gdy dostawie zagrozi opóźnienie, kierowca jest zobowiązany poinformować spedytora o komplikacjach, a ten ma bezwzględny obowiązek przekazania tej informacji odbiorcy — wyjaśnia Stanisław Lukowicz, dyrektor generalny Kuehne + Nagel.

Tę zasadę uważa za najważniejszą także Rafał Dziura, dyrektor sprzedaży i marketingu TNT Express Poland.

— Dzięki wczesnej informacji klient jest w stanie dokonać korekty swoich planów bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Operator powinien również zaproponować alternatywne rozwiązanie. Można dowieźć niewielką partię towaru przy wykorzystaniu specjalnego kuriera lub w ostateczności wyczarterować samolot. Ale zastosowanie właściwego rozwiązania możliwe jest tylko wtedy, kiedy informacja jest na czas, a obie strony współpracują ze sobą — podkreśla Rafał Dziura.

O tym, jak ważna jest terminowość dostaw, przekonał się w lipcu koncern Toyota. Trzęsienie ziemi w Japonii uszkodziło zakłady dostarczające producentowi aut podzespoły do silników, a wtedy na kilka dni stanęły taśmy produkcyjne Toyoty. Japońskie koncerny samochodowe, które współpracują z pechowym dostawcą, wysłały mu na pomoc 700 pracowników i po kilku dniach produkcja ruszyła. Jednak z powodu tego przestoju Toyota nie zdołała zmontować 55 tys. aut.

— Największe ryzyko wystąpienia sytuacji kryzysowej wynika z niewłaściwego wyboru przewoźnika. Dostawcy usług transportowych powinni być odpowiednio przeszkoleni, mieć możliwość 24-godzinnego monitoringu transportu i spełniać rygorystyczne warunki realizacji transportu w systemie just in time. Sytuacje kryzysowe wymagają od wszystkich stron procesu dostaw restrykcyjnego, zgodnego z procedurami postępowania — zastrzega Jarosław Bartczak, dyrektor operacyjny Network Gefco Polska.

Operatorzy logistyczni powinni wkalkulować w swoją działalność ryzyko związane z nieprawidłowym wykonaniem usługi. I na wszelkie sposoby zabezpieczyć się przed ewentualnymi konsekwencjami. Na przykład TNT wydzieliło dodatkowy zespół pracowników odpowiedzialnych za przesyłki zawierające materiał biologiczny. Natomiast Gefco w sytuacji kryzysowej uruchamia specjalną komórkę.

— W sytuacji gdy konieczna jest natychmiastowa dostawa na linię produkcyjną, transportujemy przesyłkę drogą lądową lub lotniczą — czarterowanymi samolotami, śmigłowcami lub tzw. courier on board — mówi Jarosław Bartczak.

Ludzie i procedury

Operatorzy zastrzegają jednak, że nawet najlepsze procedury nie pomogą, gdy zawiodą ludzie. Bo w przypadku dostaw JIT nie ma miejsca na pomyłki, a ustalony proces operacyjny musi być traktowany jak świętość. Łatwiejsze zadanie w sytuacji kryzysowej mają firmy logistyczne o globalnym zasięgu.

— W takich sytuacjach zawsze można uzyskać natychmiastową pomoc od oddziałów firmy za granicą — np. przeładunek na trasie. Szybki przekaz informacji jest jednak niezbędny, by dostarczyć towar na czas. Producenci zabezpieczają się przed stratami wynikającymi z zatrzymania produkcji wskutek braku surowców przez odpowiednie warunki w umowach. Kary pieniężne, jakie musi ponieść firma logistyczna za nieprawidłowe wykonanie usługi, są bardzo wysokie — twierdzi Stanisław Lukowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Wojnar

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Za gapowe operator musi słono za płacić