Resort gospodarki chce, by w przyszłym roku do Polskich Hut Stali wszedł inwestor. Przyszłemu właścicielowi stawia jednak wysokie wymagania. Przejęcie będzie go bowiem kosztować ponad 3 mld zł. W zamian dostanie rynek, którego wartość można oszacować na 7 mld zł, oraz huty, których długi wynoszą ponad 3 mld zł.
Ministerstwo Gospodarki (MG) liczy, że resort skarbu jeszcze w tym roku rozpisze przetarg dla inwestorów zainteresowanych prywatyzacją Polskich Hut Stali (PHS), do których należą huty Katowice, Sendzimira, Cedler i Florian. Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) nie chce jednak na razie wypowiadać się na temat prywatyzacji holdingu. Wiadomo jednak, że PHS są zainteresowane europejski Arcelor, brytyjsko-holenderski LNM Holdings, amerykański US Steel i niemiecki ThyssenKrupp.
MG ma już natomiast propozycję dla potencjalnych inwestorów stalowej grupy.
— Stawiamy inwestorowi trzy warunki. Po pierwsze — wykupienie zobowiązań PHS w kwocie 1,6 mld zł i zamianę ich na akcje. Mówimy tu o parytecie wymiany w stosunku 20 do 10, czyli za 20 zł długu inwestor otrzyma akcję wartą nominalnie 10 zł. W konsekwencji za 1,6 mld zł zobowiązań inwestor dostanie w kapitale 800 mln zł. Drugi warunek to dokapitalizowanie PHS 120-150 mln USD (439,2-616,6 mln zł) — mówi Andrzej Szarawarski, wiceminister gospodarki.
Na tym nie kończą się jednak wymagania resortu.
Trzeci warunek to wykupienie przez przyszłego właściciela akcji PHS. Obecnie kapitał spółki sięga 900 mln zł. Planowane jest jednak przekształcenie holdingu w koncern, co oznacza, że wchodzące do niego huty przestaną istnieć, a akcje należące do ich pracowników zostaną zamienione na walory PHS. Wówczas kapitał sięgnie nominalnie 1050 mln zł. Na razie nie wiadomo, za jaką cenę resort sprzeda akcje stalowej grupy inwestorowi. W przypadku ceny nominalnej za wejście do PHS nabywca musiałby zapłacić w sumie ponad 3 mld zł.
Przedstawiciele hut nie chcą oficjalnie wypowiadać się na temat propozycji MG. Uważają jednak, że to wysoka cena za wejście do PHS. Za 3 mld zł inwestor dostanie koncern, którego roczne obroty można oszacować na 7 mld zł. Nadal jednak kłopotem nie przestają być długi PHS, które sięgają blisko 5 mld zł. Po wykupieniu części zobowiązań przez inwestora i Agencję Rozwoju Przemysłu będą przekraczały 3 mld zł. Dodatkowo holding ma zrealizować inwestycje warte 2,4 mld zł i choć od inwestora nie wymaga się ich finansowania, to zaciągane na nie kredyty trzeba będzie spłacić.
Plusem PHS jest natomiast to, że inwestor przejmie jedynie majątek bezpośrednio związany z produkcją hutniczą, nie będzie więc musiał martwić się, co zrobić z drogim w utrzymaniu, a często trudnym do sprzedania zbędnym majątkiem, m.in. koksownią.
Przyszłego inwestora czeka trudna przeprawa ze związkowcami. W PHS redukcje zatrudnienia mogą bowiem sięgnąć nawet 3 tys. osób.
— W spółkach PHS jest zatrudnionych 27-28 tys. osób, o 10-12 tys. za dużo — szacuje Andrzej Szarawarski.
Tymczasem o redukcjach pracownicy hut nie chcą nawet słyszeć. Wczoraj w Warszawie przeciwko nim protestowała m.in. hutnicza Solidarność.
Paul Bertemes z biura prasowego Arcelora nie chce na razie oceniać oferty MG. Potencjalni inwestorzy podkreślają bowiem, że nie prowadzili jeszcze oficjalnego due diligence spółek holdingu i trudno im oceniać, czy 3 mld zł za PHS to drogo czy tanio.


