Czytasz dzięki

Żabka tłumaczy się z franczyzy

opublikowano: 26-02-2020, 22:00

W odpowiedzi na zarzuty polityków Lewicy i publikację „Gazety Wyborczej” sieć podkreśla, że windykowanie byłych franczyzobiorców to zjawisko marginalne.

„Właściciele Żabek mają po 100 tys. zł długów” — tak pod koniec ubiegłego tygodnia sytuację franczyzobiorców, którzy prowadzą sklepy sieci należącej do funduszu CVC, opisywała „Gazeta Wyborcza”. Wcześniej Lewica Razem zwołała w Sejmie konferencję prasową, na której wystąpiły byłe ajentki, skarżąc się na warunki współpracy z Żabką. Twierdziły, że po jej zakończeniu mali przedsiębiorcy zostają z wielkimi długami — zarówno wobec spółki Żabka Polska, jak i skarbówki oraz ZUS.

Kilka serwisów internetowych, które omówiły tekst „GW”, usunęło artykuły po interwencji Żabki. W środę przedstawiciele sieci odnieśli się natomiast do zarzutów podczas zorganizowanego w trybie nagłym spotkania z mediami.

— Nasi franczyzobiorcy są niezależnymi przedsiębiorcami — odpowiadają za zarządzanie sklepem, zarządzanie zapasami, godziny otwarcia czy zatrudnianie pracowników. My wybieramy lokalizację, zapewniamy wyposażenie sklepu, organizujemy dostawy, odpowiadamy za marketing itd. Około 10 proc. otwieranych co roku sklepów nie osiąga zakładanego przychodu. To znacznie mniej niż wskaźnik zamknięć firm w pierwszym roku działalności w całej gospodarce, który w przypadku MŚP wynosi około 30 proc., a w przypadku sklepów detalicznych jest jeszcze wyższy — mówi Adam Manikowski, wiceprezes Żabki.

Pod szyldem Żabki działa w całym kraju 6,1 tys. sklepów prowadzonych przez 4,5 tys. drobnych przedsiębiorców. Sieć podaje, że w ubiegłym roku niespełna 8 proc. franczyzobiorców zrezygnowało z prowadzenia biznesu, z czego połowa miała po zamknięciu rozliczeń zobowiązania wobec franczyzodawcy.

— To najczęściej kwota rzędu kilku- -kilkunastu tysięcy złotych. Do każdego przypadku podchodzimy indywidualnie, oferując różne możliwości rozliczenia długu. Nie sprzedajemy go zewnętrznym firmom windykacyjnym. Gdy porozumienia nie da się osiągnąć, wchodzimy na drogę sądową, ale to sytuacje rzadkie — obecnie toczy się kilkadziesiąt takich postępowań. Jednocześnie nie toczy się w sądzie żadna sprawa, w której to my bylibyśmy pozwani przez byłego franczyzobiorcę — podkreśla Alfred Kubczak odpowiedzialny w Żabce za komunikację korporacyjną.

Odrębną sprawą są zarzuty dotyczące narastających długów franczyzobiorców wobec urzędu skarbowego. Przedstawiciele sieci stoją na stanowisku, że zarzuty przedstawione w „GW” są nieprawdziwe i wynikają z niezrozumienia formuły rozliczeń promocji na część asortymentu.

— Ostatnią rzeczą, jaką chcemy robić, jest pozywanie kogokolwiek o ochronę dóbr osobistych. Doszliśmy jednak do wniosku, że musimy częściej i szerzej opisywać, czym jest model franczyzowy i na jakich zasadach działa w naszym przypadku — mówił Alfred Kubczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane