Zagraniczny broker wchodzi do Polski

Amerykański Raymond James chce być bliżej instytucji z naszego regionu i pomóc im w inwestowaniu na rynkach rozwiniętych.

W ostatnim czasie zagraniczni brokerzy raczej ograniczali, niż rozwijali działalność nad Wisłą. W kwietniu 2013 r. o przeniesieniu handlu akcjami z Warszawy do Londynu poinformował Credit Suisse, a z początkiem marca obsługę w języku polskim zakończył Brokerjet, detaliczny dom maklerski z grupy Erste. Tymczasem w połowie kwietnia 2014 r. ma ruszyć w Warszawie biuro amerykańskiejfirmy inwestycyjnej Raymond James.

— Zapewnimy w nim specjalistów od rynków kapitałowych Ameryki Północnej i Europy Zachodniej, którzy pomogą naszym lokalnym i regionalnym klientom w dostępie do 110 naszych analityków zajmujących się 1350 spółkami — zapewnia Homan Haghighi z Raymond James.

Chodzi o klientów instytucjonalnych, czyli TFI o OFE. W ostatnim czasie zwiększa się ich zainteresowanie inwestycjami poza Polską. Sęk w tym, że polskie instytucje zajmują się głównie Europą Wschodnią i Turcją.

— W tym regionie zarządzający z Warszawy mogą mieć przekonanie,że są w stanie wygenerować wartość dodaną. Przy ich obecnych kompetencjach będzie jednak bardzo trudno o wartość dodaną w przypadku inwestycji w USA czy Europie Zachodniej. To zaś przekłada się na wyniki i pozyskiwanie klientów. Kompetencje można rozbudować, ale pojawi się problem na poziomie międzynarodowych grup finansowych. Czy właściciele polskich instytucji będą chcieli te kompetencje w Warszawie rozwijać? Z ich punktu widzenia może to być problematyczne. Zarządzanie inwestycjami zagranicznymi mogą powierzyć już istniejącym zespołom. Wtedy dostęp do analityków Europy Zachodniej i USA na poziomie Warszawy będzie raczej wtórny. Analitycy mają bowiem znaczenie dla tych zespołów inwestycyjnych, które podejmują decyzje — komentuje Michał Szymański, wiceprezes Money Makers.

Jego zdaniem, w przypadku TFI dochodzi jeszcze element mogący zniechęcać same towarzystwa do inwestowania w Europie Zachodniej i USA. Jest nim wyraźne pozycjonowanie funduszy jako inwestujących na konkretnych rynkach.

— Polskie TFI mogłyby próbować pozycjonować swój fundusz jako akcji globalnych, ale musiałby przekonać klientów, że będą w nich lepsze od uznanych międzynarodowych marek — zaznacza Michał Szymański.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zagraniczny broker wchodzi do Polski