Od blisko 1-proc. wzrostu cen rozpoczęły nowy tydzień giełdy paliwowe. Duży wpływ na zwyżkę notowań ropy mają spekulacje, dotyczące amerykańskich kłopotów na rynku paliw. Specjaliści obawiają się, że amerykański import ropy okaże się niewystarczający do uzupełnienia zapasów tego surowca przed zbliżającym się sezonem wyjazdów wakacyjnych. W ubiegłym tygodniu import ropy w USA spadł o 5,3 proc., do 9,33 mln baryłek dziennie.
Zmniejszyły się też zapasy benzyny — w tym przypadku mówi się o blisko 4-proc. spadku. Tymczasem rezerwy ropy w USA są obecnie o 20 proc. mniejsze niż rok temu. Na dodatek analitycy spodziewają się dalszego spadku dostaw ropy, co jeszcze bardziej może zachwiać stanem zapasów w Stanach Zjednoczonych. Może też doprowadzić do dalszego umocnienia cen paliw.
Niezbyt optymistyczne wieści docierają również z Iraku. Zdaniem ekspertów, kraj ten eksportuje obecnie jedynie 310 tys. baryłek surowca dziennie. Przed wybuchem wojny dzienna produkcja wynosiła 2,5 mln baryłek.