Jednak w dniu, gdy komentarz się ukazał, takie krótkie spotkanie w Brukseli w kilka godzin zaaranżowano. I bardzo dobrze, że się odbyło, choćby dla potwierdzenia, że obie strony utrzymują całkowicie przeciwstawne stanowiska.
Na sesji PE w Strasburgu 19 stycznia dyskusja na temat zagrożenia dla demokracji w Polsce na pewno się odbędzie. Nowym władcom kraju wydaje się to niewyobrażalne, ale nie podlega ona decyzyjności wszechmogącego prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Powinni zatem przyjąć jej nieuchronność do wiadomości i zastanowić się, jak zmniejszyć wizerunkowe straty dla Polski, które w opinii nie polityków, lecz społeczeństw Unii Europejskiej rosną w postępie geometrycznym. Warunkiem koniecznym jest wyzbycie się argumentacji „nie ma żadnych powodów, to wszystko propaganda wrażych sił” i bardzo uczciwe stawienie czoła konkretnym zarzutom.