Zasady pracy w Facebooku

Robert Bednarski, szef Facebooka na Europę Środkowo-Wschodnią opisuje proces rekrutacyjny w największym portalu społecznościowym na świecie i tłumaczy, dlaczego koncern nie oferuje np. służbowych samochodów.

ŁUKASZ OSTRUSZKA: Zastanawiałem się jak się ubrać na ten wywiad. Stwierdziłem, że garnitur jest zbyt poważnym ubiorem dla Facebooka, więc wybrałem samą koszulę, ale pan ma t-shirt. To też specjalnie na potrzeby rozmowy, czy rzeczywiście jest tutaj taka swoboda? 

Wyświetl galerię [1/4]

Robert Bednarski

Marek Wiśniewski

ROBERT BEDNARSKI*: Wbrew pozorom to bardzo ważne pytanie, bo ono w pewien sposób nawiązuje do tego, w jaki sposób ludzie mają się u nas czuć. Chcemy, żeby zarówno te osoby, które u nas pracują, jak i nas odwiedzają, były zawsze sobą. Swoboda polega na tym, że jeżeli garnitur byłby dla Pana tym, w czym czuje się Pan najlepiej, to bardzo proszę. Jeśli pracowałby Pan w Facebooku i chciał nosić garnitur, to oczywiście też nie ma problemu. Mnie jest wygodnie w koszulce i chodzę w niej tak długo, jak nie muszę ubierać czegoś poważniejszego. Mamy pełną swobodę, co zwiększa bezpośredniość i otwartość atmosfery w pracy.  

Czy jesteście już skompletowanym zespołem, czy może ciągle otwartym na nowe osoby? 

Cały czas jesteśmy firmą, która szuka ludzi do pracy. Nie mamy tutaj lokalnie zbyt wielu stanowisk, ale nieustannie kogoś rekrutujemy. Rozwijamy się w wielu wymiarach, więc potrzebujemy mądrych głów i rąk do pracy.  

A jakich ludzi szukacie? 

Staramy się pozyskiwać ludzi, którzy są na swój sposób wyjątkowi, to znaczy łączą zdobyte w swojej karierze doświadczenia, choć nie zawsze musi to być wieloletnia, długa kariera, z ciekawością świata i zdolnością do szybkiego uczenia się nowych rzeczy. Cenimy doświadczenie z różnych branż, kultur i miejsc. To nawiązuje do świata, w którym żyjemy, a który szybko się zmienia. Musimy mieć świadomość, że to czego uczymy się dziś, za rok niekoniecznie będzie przydatne. Potencjał do rozwoju jest ważniejszy niż doświadczenie.  

Przechodząc przez biuro widziałem, że to młody zespół. Czy Facebook ma jakieś preferencje wiekowe?  

Nie mamy żadnych preferencji wiekowych, wśród pracowników mamy osoby reprezentujące różne pokolenia.  

Czyli 55-latek z ciekawymi pomysłami miałby szansę? 

Tak, zdecydowanie. Nie mamy żadnych preferencji wiekowych, kulturowych, płciowych, czy światopoglądowych. Wręcz przeciwnie, zróżnicowanie jest atutem z prostego powodu - świat, z którym współpracujemy jest różnorodny, więc nie możemy być wykrajani z jednego kawałka drewna. To dotyczy również wieku. Nie wnikając w szczegóły, mamy zarówno osoby z młodszych generacji, jak i tych dojrzalszych, do których ja sam się zaliczam. To bardzo fajnie działa, bo na styku różnych doświadczeń pojawiają się ciekawe rozwiązania.  

A czy rekrutacja odbywa się tutaj na miejscu, czy prowadzi ją jakiś inny oddział Facebooka? 

Rekruterzy zwykle są zatrudnieni w Dublinie, natomiast osoby zatrudniające, czyli menedżerowie, są w tych miejscach, do których mają ostatecznie trafić nowi pracownicy. Proces jest o tyle ciekawy, że w procesie rekrutacji staramy się tworzyć zespół liczący od czterech do nawet siedmiu osób, które pod różnym kątem rozmawiają z kandydatką czy kandydatem tak, aby dostarczyć różnych perspektyw dotyczących oceny doświadczeń i zdolności rekrutowanych kandydatów. 

Nie chcecie utrącić kogoś cennego, kto po prostu komuś się nie spodobał? 

Wszyscy jesteśmy omylni. Zapewnienie obiektywizmu i różnych perspektyw patrzenia na kandydaturę jest szalenie ważne w procesie rekrutacyjnym. Z punktu widzenia kandydata w trakcie procesu musi odbyć wiele rozmów, ale dzięki temu w ostatniej fazie, gdy mamy już tylko dwóch lub trzech finalistów, możemy spotkać się w zespole rekrutacyjnym i w obiektywny sposób wybrać najwłaściwszą osobę.  

Można powiedzieć, że sam jeszcze nikogo Pan nie zrekrutował.  

Rzeczywiście, w Facebooku nie ma samodzielnej rekrutacji. Proces jest zobiektywizowany i staramy się dobierać do zespołu rekrutacyjnego różne osoby, żeby zrównoważyć punkty widzenia i preferencje. Ważny jest dla nas aspekt kulturowy, czyli to, w jaki sposób dana osoba będzie w stanie nie tylko dopasować się do środowiska, które tworzymy pod względem otwartości, odwagi, szybkości poruszania się, rozwiązywania problemów czy chęci podejmowania ryzyka, ale też czy coś do tej kultury doda, polepszy jej jakość, zapewni nową energię.  

Co otrzymuje na starcie osoba, która przeszła przez ten proces? 

Facebook jest dość egalitarną firmą, to znaczy staramy się tworzyć takie same warunki pracy dla wszystkich naszych pracowników. Nie ma czegoś takiego jak samochody służbowe, miejsca parkingowe, czy wiele innych klasycznych benefitów. Chodzi nam o to, żeby stworzyć człowiekowi wygodne miejsce pracy i przede wszystkim - dobre warunki do rozwoju. Każdy ma się czuć tą osobą, którą jest, bo właśnie po to ją zatrudniliśmy. To na czym nam bardzo zależy, to móc wspólnie z każdym pracownikiem identyfikować jego silne strony, czyli niekoniecznie to, co dziś bardzo dobrze umie, bo poświęcił temu dużo pracy i wysiłku, ale to, czego nie był w stanie się nauczyć, ale do czego ma predyspozycje i co może dawać mu dużą frajdę. Staramy się budować wokół tego plany indywidualnego rozwoju. Zależy nam na tym, aby takie plany indywidualnego rozwoju łączyć z potrzebami firmy. Myślę, że to największy benefit dla ludzi, który sprawia, że to miejsce pracy może być dla nich faktycznie wartościowe i satysfakcjonujące. Chcemy być miejscem otwartej komunikacji, więc ludzie dostają feedback, ale też mogą wyrazić swój. Wszyscy muszą czuć się współodpowiedzialni za proces decyzyjny w firmie. To łatwo powiedzieć, ale znacznie trudniej przeprowadzić. Dla nas środkiem do osiągnięcia tego celu jest transparentność. Mark Zuckerberg co piątek odpowiada na pytania pracowników, co znacznie skraca dystans. Nasze zespoły są też małe, bo o ile w całym Facebooku zatrudnionych jest już ponad 30 tys. osób, to zespoły są niewielkie.  

To ile osób pracuje w Warszawie? 

W naszym biurze pracuje około 40 osób, dzięki czemu wszyscy pracownicy mogą mieć wpływ na to co się dzieje. Każdy dostaje sporo autonomii, ale musi umieć z tego korzystać. Oczekujemy, żeby pracownik potrafił koncentrować się na tym, co naprawdę ważne i wybierał priorytety. Niedawno mieliśmy tutaj mniejszy zespół niż liczba rynków, z którymi współpracujemy - 28, więc można sobie wyobrazić jak trudne jest to zadanie.  

A czy ten zespół jest jednolity, czy może ma jakąś strukturę i dzieli się na jeszcze mniejsze zespoły? 

Przyjęliśmy bardzo prosty model, który jest pochodną regionu, za który odpowiadamy. To podział geograficzny, czyli mamy zespoły koncentrujące się na największych krajach i rynkach. Zespoły mają oczywiście swoich liderów.  

Pięknie Pan mówi o tej otwartości, ale to trudne w realizacji. Mamy przecież zawsze do czynienia z ludźmi, a więc także z ich słabościami. Komuś może się nie podobać egalitarność, bo chce mieć więcej niż współpracownik. Jak sobie z tym radzicie w Facebooku? 

Kultury rzeczywiście nie da się ogłosić z dnia na dzień, ale trzeba nią żyć każdego dnia. Nie ma jakiegoś magicznego pokrętła, które dałoby się przekręcić, żeby mieć większą otwartość. To setki małych, drobnych rzeczy, dzięki którym na koniec każdego dnia ludzie czują, że naszą kulturę charakteryzuje otwartość lub nie. Proces zatrudnienia jest ważny także pod tym kątem. Musimy mieć pewność, że dla osób, które zatrudniamy kultura bazująca na otwartości jest nie tylko bliska, ale sami chcą ją wspierać z konsekwencją budowania odpowiedniego poziomu zaufania.  

Czy ktoś został odrzucony z tego powodu, że wykazywał totalne zamknięcie? 

Oczywiście, że tak. Biorąc pod uwagę cały proces rekrutacji takie aspekty, jak to w jaki sposób człowiek chce się komunikować, czy na czym mu zależy, są bardzo ważne. Ktoś może mieć bogate doświadczenie, czy robić świetne rzeczy, ale w danej kulturze firmy nie będzie się chciał odnaleźć albo nie będzie się w niej dobrze czuł. Wtedy inne rzeczy nie pomogą. Z mojej perspektywy w procesie rekrutacji poświęcamy 50 proc. naszej uwagi tym kwestiom.  

Rozumiem, że osoby pracujące w warszawskim biurze opiekują się partnerami i klientami, a więc reklamodawcami z różnych krajów regionu. Ilu takich klientów ma pod sobą jeden pracownik? 

Tego nie mogę ujawnić, ale powiem, że bardziej niż na ilość, stawiamy na jakość. Chcemy, żeby nasi partnerzy, a to nie tylko wielkie koncerny, ale i stosunkowo niewielkie lokalne firmy, czy agencje reklamowe i domy mediowe, mogły od nas otrzymać wsparcie, które przełoży się efektywnie na ich wartość.  

Zadałem to pytanie, bo zastanawiam się kiedy gasną światła w Facebooku. Czy jest to praca od 8:00 do 16:00? 

Zdecydowanie nie jest to praca „od do”. Nie ma u nas czegoś takiego. Jeżeli pojawia się duża otwartość, autonomiczność i wysoki poziom zaufania, to też musimy dać ludziom możliwość wyboru takiej metody pracy, która daje im szansę bycia najbardziej efektywnym. My wiemy, że nasi pracownicy wykonają swoją pracę najlepiej jak mogą. W tym kontekście nie ma czegoś takiego jak godziny pracy. To rzeczy tylko umowne. Mówimy o priorytetach i celach, o tym co jest ważne, na co się umawiamy i nie ma wtedy znaczenia, czy ktoś pracuje w biurze, czy w domu, co się bardzo często zdarza. Tak długo, jak jesteśmy w stanie być zespołem, bo ludzie powinni mieć ze sobą kontakt i muszą czuć przynależność zespołową, to wtórne jest miejsce pracy i czas pracy.  

To jest trudny rok dla Facebooka. Czy polski oddział bierze pod uwagę zagrożenia związane z wykorzystaniem portalu w wyborach samorządowych? Chodzi mi na przykład o rozpowszechnianie fake newsów?  

Niewątpliwie jest to trudny rok. Podjęliśmy szereg inicjatyw i dużych inwestycji, żeby skupić się na tym co najważniejsze, czyli zapewnić bezpieczeństwo dla ponad 2 mld ludzi, którzy odwiedzają Facebook każdego miesiąca, chcemy żeby byli bezpieczni, a wszelkie niepożądane zjawiska, począwszy od dezinformacji, poprzez nawoływanie do przemocy czy terroryzm, nie miały miejsca. Nasza praca nigdy nie będzie skończona, bo w rzeszy ludzi korzystających z Facebooka zawsze pojawią się osoby, które będą chciały zrobić wszystko, żeby wykorzystać platformę do złych celów. To zjawiska globalne, które oczywiście mają swoje odzwierciedlenie lokalnie.  

I są lokalnie konsultowane? 

Tak, są konsultowane, ale ma to też wpływ na alokację zasobów ludzkich. Na przykład w różnych częściach świata mamy wielojęzyczne zespoły, których zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa i neutralności platformy.  

Kto moderuje polskojęzyczną wersję? 

Zespoły, które dbają o bezpieczeństwo w naszym regionie – Europie Środkowo-Wschodniej znajdują się w kilku lokalizacjach i wspierają w tym zakresie również użytkowników z Polski.  

To niesamowicie trudna praca. Trzeba zmierzyć się z tym, co w człowieku najgorsze.  

Podstawą funkcjonowania Facebooka są standardy społeczności, które mają służyć wszystkim ludziom. Chodzi o to, żeby platforma służyła do tego, do czego została stworzona. A została stworzona do tego, żeby pomagać ludziom w zbliżaniu się do siebie, a nie tworzeniu podziałów. Musi więc zapewniać maksymalny poziom bezpieczeństwa i dawać możliwość wyrażania swoich opinii tak długo, jak długo te opinie nie sieją przemocy i nienawiści, czy nie dyskryminują mniejszości. Granice są jasno postawione i staramy się na tyle, na ile jesteśmy w stanie jako ludzie, być obiektywni i tworzyć technologię pomagającą przestrzegać standardów. Wierzymy, że jesteśmy w stanie osiągać w tym zakresie poprawę, bo skala inwestycji, choćby w ludzi jest ogromna.  

Wykrywanie nadużyć odbywa się dwutorowo, czyli pracują algorytmy i ludzie tak? 

Tak jest. Proszę pamiętać, że mówimy o gigantycznej skali, bo jeśli miesięcznie z Facebooka korzysta ponad 2 mld ludzi, a dziennie 1,3 mld, to możemy sobie wyobrazić jaka masa interakcji między nimi zachodzi. Musimy reagować bardzo szybko, często wręcz w sekundach, a do tego potrzebna jest technologia, więc na przykład uczenie maszynowe i wykorzystanie sztucznej inteligencji pełni gigantyczną rolę.  

Rozmawiał Łukasz Ostruszka

*Robert Bednarski - menedżer zajmujący się mediami, który od 2015 r. kieruje warszawskim biurem portalu społecznościowego Facebook. Wcześniej związany był przez kilkanaście lat z grupą Onet.pl, gdzie przez trzy lata zajmował stanowisko prezesa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Zasady pracy w Facebooku