Zawiodłem się na Elektrimie

Anonimowy Inwestor
opublikowano: 2001-11-19 00:00

Mam mieszane uczucia po ostatnich pięciu dniach giełdowych notowań. Oto bowiem mój ostatni wybraniec — Elektrim — nie dał mi żadnego powodu do satysfakcji. Po tym jak domy maklerskie Elimar i ING Barings wystawiły bardzo pozytywne rekomendacje dla warszawskiego holdingu, jednocześnie wyceniając jego papiery na 30,6 zł oraz 37,1 zł, myślałem, że to gra warta świeczki.

Spodziewałem się, że prognozowane dyskonto rzędu 50 i 80 proc. w stosunku do ówczesnego kursu holdingu spowo- dują lawinę zleceń kupna ze strony giełdowych inwestorów i szybki wzrost notowań Elektrimu. Tymczasem po tygodniu oczekiwania nic takiego nie nastąpiło. Jak to możliwe, że inwestorzy są głusi na tak pozytywne analizy?

Szukając odpowiedzi na to pytanie zainteresowałem się informacjami publikowanymi przez spółkę w ostatnim czasie. Okazało się, że znaczący inwestor w spółce — francuski Vivendi — zamierza wycofać się z inwestycji w Elektrim po przejęciu kontroli nad PTC (operatorem sieci komórkowej Plus GSM).

Nie jest to ani dobra, ani zła wiadomość i nie powinna specjalnie wpłynąć na kurs spółki. Ja to widzę tak: dotychczasowy model działalności grupy Elektrimu działającej w branży telekomunikacyjnej jest niewątpliwie jej wielką porażką. Ale z drugiej strony, Elektrim to nie sama telekomunikacja. Holding działa również w branży energetycznej.

Analitycy Elimaru sugerują w swym raporcie, że nowa strategia, która ma zostać opracowana do końca tego roku, będzie zakładać porzucenie marzeń o działalności w branży telefonicznej, a zamiast tego holding skupi się w drugiej swej specjalizacji. Na pewno znaczącym krokiem w tę stronę są starania Elektrimu o przejęcie 25 proc. akcji grupy G-8.

Nie rozumiem, dlaczego inwestorzy nie doceniają spółki za to, że porzuca nierealne plany, które wpędziły ją w gigantyczne zadłużenie oraz utratę płynności i stara się wyjść z finansowych tarapatów przedstawiając lepsze — moim skromnym zdaniem — założenia swojej działalności. Czyżby nie wierzyli w powodzenie restrukturyzacji holdingu?

Jestem bardzo zmartwiony swoją chybioną decyzją inwestycyjną. Spółki, które odrzuciłem jako kandydatów do kupna — Computer- land, Pekao, BRE Bank oraz Wilbo — dały w minionym tygodniu całkiem przyzwoite stopy zwrotu rzędu 7-10 proc. A miało być dokładnie odwrotnie! To ja za sprawą Elektrimu miałem zarobić najwięcej. Co gorsza, okazało się, że pospieszyłem się również ze sprzedażą Prokomu. Gdybym nie działał tak raptownie przy kupnie Elektrimu, dziś cieszyłbym się z 7-proc. wzrostu wartości papierów Prokomu.

Jedynym pocieszeniem jest 10-proc. wzrost kursu mojej drugiej spółki — Telekomunikacji Polskiej SA. Przyznam się, że nie spodziewałem się tak sporej aprecjacji kursu największej firmy na parkiecie. Co gorsza, nie wiem, co ją spowodowało. Analitycy mówią, że spółka nie powinna tak mocno rosnąć. To jednak nie przeszkadza inwestorom.

Postanowiłem dać Elektrimowi jeszcze jedną szansę — wszak zalecenia kupna były średnioterminowe. Chyba nie pozostaje mi nic innego, jak poczekać na dalszy rozwój wydarzeń. Prawdopodobnie wkrótce zdecyduję, co zrobić z akcjami. W poniedziałek kończy się bowiem wyłączność negocjacyjna spółki na zakup ośmiu zakładów energetycznych. Zobaczymy, co konsorcjum wynegocjowało. Od tego uzależniam swój wyrok.

Możesz zainteresować się również: