Jak wynika z badania European Trusted Brands 2011, aż 94 proc. Polaków ufa strażakom, 83 proc. pilotom samolotów cywilnych, 78 proc. farmaceutom, 74 proc. pielęgniarkom, a 64 proc. lekarzom.
Wobec profesji związanych z ochroną zdrowia zaufanie Polaków jest jednak mniejsze niż innych Europejczyków. Widać to najwyraźniej właśnie w stosunku do lekarzy, dla których średnia europejska zaufania to aż 81 proc.
Największe różnice w postrzeganiu wybranych zawodów między Polakami a innymi Europejczykami dotyczą jednak przywódców związkowych i polityków (dwukrotnie mniejsze zaufanie w naszym kraju) oraz taksówkarzy i meteorologów.
Niewielkim zaufaniem Polacy obdarzają także piłkarzy i dziennikarzy.
Mimo deklarowanej religijności Polacy w małym stopniu ufają również duchowym - o wiele mniej niż Finowie i Szwedzi, ale bardziej niż Czesi i Belgowie. Polacy przyznają się także do małego zaufania do zawodów związanych ze sprzedażą usług i produktów: sprzedawców aut, doradców finansowych, pracowników biur podroży. Niewielu ufa też sędziom i prawnikom (niecałe 40 proc.).
— Od końca ubiegłego wieku rośnie lawinowo liczba empirycznych dowodów na znaczenie zaufania jako decydującego czynnika rozwoju społeczno-gospodarczego. W Polsce kapitał zaufania jest bardzo niski, ale nawet w naszym kraju są takie grupy zawodowe i instytucje, które cieszą się równie powszechnym zaufaniem jak w pozostałych krajach europejskich. Są to głównie te instytucje i grupy zawodowe, od których wprost zależy nasze życie i ochrona dobytku — strażacy, farmaceuci, piloci, pielęgniarki, lekarze. Oni nas nie mogą zawieść, bo gdyby zawiedli, stracilibyśmy wszelką nadzieję — mówi profesor Janusz Czapiński.