Zdejmij buty i posłuchaj przyszłości. Hashtag Lab udowadnia, że muzyka współczesna jest dla każdego

Karolina GuzińskaKarolina Guzińska
opublikowano: 2026-03-20 13:00
zaktualizowano: 2026-03-20 12:00

Przestrzeń Muzyki Współczesnej Hashtag Lab prowadzona przez kooperatywę Hashtag Ensemble to wyjątkowe miejsce na mapie Warszawy. Tu, w modernistycznej willi przy ul. Barskiej 29, można się przekonać, że muzyka współczesna nie musi być trudna, a kultura może iść w parze z domową atmosferą.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Aleksandra Demowska-Madejska, altowiolistka Hashtag Ensemble i współtwórczyni Hashtag Labu, wspomina, że impuls do powstania tego miejsca był prozaiczny: brak dachu nad głową. Zespół przez ponad dekadę borykał się z problemami logistycznymi – od braku prądu po zbyt małe sceny w wynajmowanych salach.

– Muzyka współczesna praktycznie nie miała stałego miejsca w Polsce. Była dostępna głównie na festiwalach, kilka razy w roku. To utrudniało rozwój zespołów i budowanie publiczności – mówi Aleksandra Demowska-Madejska.

Kształtować w ludziach ciekawość

Ambicje grupy sięgają znacznie dalej niż własne zaplecze techniczne. Hashtag Ensemble organizuje koncerty, festiwale, performanse, warsztaty, kursy i działania edukacyjne. Świadomie zrywa z elitarnością instytucji kultury: w relacji z publicznością stawia na inkluzywność, co odróżnia Hashtag Lab np. od filharmonii.

– Nasze miejsce jest kameralne i przyjazne, bilety są często tańsze niż do kina, można słuchać koncertu na leżąco, można zdjąć buty, wejść na salę z herbatą. Z koncertu można też wyjść na patio i wrócić w dowolnym momencie. Zależy nam na inkluzywności, bo dostęp do zróżnicowanej kultury to realna wartość społeczna – podkreśla Marta Piórkowska, skrzypaczka kooperatywy.

Ten model przekłada się na rosnącą i zróżnicowaną publiczność. Na wydarzeniach w Hashtag Labie można spotkać i ludzi z branży, i Warszawiaków niemających nic wspólnego z muzyką współczesną, tylko np. mieszkających w pobliżu i chcących zobaczyć, co to za koncerty. Często – jak mówi Marta Piórkowska – przyznają, że nigdy wcześniej nie mieli okazji czegoś takiego posłuchać, i twierdzą, że będą wracać.

– Ludzie są zmęczeni wszechobecnym infantylizmem – w telewizji, internecie, mediach społecznościowych dostają lekkostrawną papkę muzyczną, która jest tak przyrządzona, żeby podobała się każdemu i dobrze sprzedawała. Szukają w związku z tym czegoś innego i ciekawszego. Oczywiście, nie każdy wróci i nie każdemu nasza muzyka się spodoba. Ale jest okazja, żeby spróbować i wyrobić sobie własne zdanie, a nam zależy, by kształtować w ludziach ciekawość. I to się chyba udaje – mówi Adam Eljasiński, klarnecista zespołu.

Koncert na zmianę czasu i letni festiwal

Wśród wydarzeń, które polubiła publiczność, jest koncert otwarcia Hashtag Labu przed trzema laty. Wówczas zespół zagrał w pełnym, niemal 20-osobowym składzie.

– Były poważne tematy, utwory wymagające technicznie, ale było też zaskoczenie i humor. Nasz skrzypek Kamil roztrzaskał instrument na oczach publiczności (to zamierzony efekt w utworze Petera Maxwella Davisa)! Zapamiętamy ten moment jako święto młodości, energii i wspólnoty. Naszej i tworzącej się publiczności. Przez kilka lat udało się nam wypracować kilka trafionych formatów, np. październikowy Koncert na Zmianę Czasu – gramy w nocy z soboty na niedzielę, kiedy przestawiamy wskazówki zegara. Przestrzeń Labu zamienia się wtedy w przytulny salon pełen dywanów, poduch i pufów, a słuchacze zatapiają się w dźwiękach, popijając ciepłe napoje, relaksując się, a czasem nawet drzemiąc. To formuła eksperymentalna ze względu na treść – gramy utwory współczesne – i okoliczności, bo późna jesień w Warszawie nie zachęca do nocnych wyjść. A jednak to jeden z ulubionych formatów naszej publiczności – opowiada Lilianna Krych, dyrygentka Hashtag Ensemble.

Na początku lata, kiedy Warszawa sama zaprasza, by w luźnej atmosferze odkrywać nowe dźwięki, Hashtag Lab organizuje trzydniowy interdyscyplinarny festiwal w willi na Barskiej i innych inspirujących przestrzeniach – na podwórkach, w parkach, galeriach sztuki odbywają się koncerty, warsztaty, performanse i wystawy.

– Zapraszamy publiczność do spotkań i dialogów z artystami, których podziwiamy i którzy z nami grają, śpiewają i tańczą. Najbliższy festiwal odbędzie się na przełomie czerwca i lipca, a jego hasłem przewodnim będą obsesje – zapowiada Lilianna Krych.

Muzyka nowa, czyli jaka

W Hashtag Labie granica muzyki klasycznej jest płynna. Zespół, w którego składzie są soliści, kameraliści, muzycy czołowych polskich orkiestr i wykładowcy akademiccy, skupia się na twórczości XXI wieku, często pisanej na zamówienie. Interdyscyplinarność to standard: dźwięk instrumentów procesowany na żywo miesza się z wideo, ruchem i elektroniką.

– Możemy zażartować, że muzyka nowa zaczyna się tam, gdzie kończy się muzyka, którą chcą wykonywać muzycy określający się mianem klasycznych. Eksperyment ma to do siebie, że może się nie udać – i my się z tym godzimy, bo bez niego postęp jest niemożliwy – mówi Paweł Janas, akordeonista i kompozytor.

Artyści przypominają, że każda muzyka kiedyś była nowa. Część nie przetrwała próby czasu, pozostały tylko dzieła wybitne.

– Z naszą epoką na pewno też tak będzie, ale to już nie my będziemy to weryfikować… – konstatuje Adam Eljasiński.

Współpraca z kompozytorami jest bardzo ważna dla zespołu. W ten sposób Hashtag Ensemble szuka nowych brzmień, a muzycy poszerzają umiejętności wykonawcze.

– Kompozytorzy uczą się od nas, a my od nich. To jest wymiana – podkreśla Aleksandra Demowska-Madejska.

Edukacja i budowanie rynku

Hashtag Lab pełni też funkcję środowiskową. To nie tylko siedziba Hashtag Ensemble, lecz dom dla muzyki współczesnej w ogóle.

– Liczba zgłoszeń od zespołów z całej Polski pokazuje, jak bardzo to miejsce było potrzebne. Lab oferuje artystom wysokie standardy pracy i jasne zasady współpracy. Przebić się z projektem do filharmonii jest bardzo trudno, a u nas nie ma szklanego sufitu. Jednocześnie zachowujemy wysoki poziom wykonawczy. Pokazujemy, że muzyka współczesna jest domeną świetnie wykształconych muzyków, a nie artystycznym marginesem. Mamy nadzieję, że w końcu będzie tak samo poważana jak Bach i Mozart – mówi Agnieszka Guz-Tarnawska, skrzypaczka.

Integralną częścią działalności Labu są programy edukacyjne. Pasmo #Akademia obejmuje Młodą Akademię dla uczniów szkół muzycznych, Wakacyjną Akademię Orkiestrową oraz Akademię PRO dla studentów i absolwentów.

– Wypełniamy lukę w systemie edukacji muzycznej, w którym muzyka współczesna i improwizacja są marginalizowane – wskazuje Aleksandra Demowska-Madejska.

Uzupełnieniem oferty jest cykl rodzinny ĄsąBąble, jedyny w Polsce cykl wydarzeń rodzinnych oparty wyłącznie na muzyce XX i XXI wieku.

– Marzy się nam publiczność wielopokoleniowa, stąd propozycje nawet dla najmłodszych słuchaczy. Z dziećmi przychodzą rodzice, którzy często, patrząc na ich otwartość, przekonują się do nowej muzyki. Potem może wrócą na koncert dla dorosłych. Tak samo młodzi muzycy mają szansę dorastać bez wchłaniania stereotypów na temat muzyki współczesnej – wyjaśnia Marta Piórkowska.

Wskazuje, że jednym z ciekawszych sposobów, w jaki muzyka nowa wpływa na odbiorców, jest uważniejsze słuchanie codzienności. Katalog dźwięków jest znacznie szerszy niż w tzw. klasyce czy mainstreamowej rozrywce. Nagle suszarka do włosów, skrzypienie drzwi albo szum wiatru stają się częścią utworu.

– Stąd już tylko krok, by otaczający świat odbierać nie tylko dominującym zmysłem – wzrokiem, ale też uważnie go słuchać i rozpoznawać, co jest dobre, wspierające, co przebodźcowuje, a co inspiruje – mówi Lilianna Krych.

Biznes na krawędzi: finansowanie i wyzwania

Hashtag Lab funkcjonuje jako społeczna instytucja kultury, co oznacza model hybrydowy, w którym pasja artystyczna zderza się z twardą rzeczywistością rynkową. Finanse to jeden z najbardziej palących wątków działalności. Członkowie zespołu w dużej mierze pracują pro bono, łącząc działalność artystyczną z zarządzaniem instytucją.

– Działamy zawsze na krawędzi. Nie mamy rezerwy federalnej ani nawet małego buforu finansowego, więc wszystko musimy przewidzieć – od wzrostu cen prądu przez awarię rynny po zepsuty fortepian – przyznaje Lilianna Krych.

Struktura budżetu opiera się w 80 proc. na dotacjach publicznych (miejskich i ministerialnych) oraz grantach z zagranicznych fundacji (np. Instytutu Goethego). Pozostałe 20 proc. to przychody własne z biletów, kursów i darowizn. Obecnie zespół czeka m.in. na wyniki konkursów Instytutu Przemysłów Kreatywnych i Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca, realizuje grant ZAiKS-u oraz uczestniczy w dużym projekcie europejskim z partnerami z kilku krajów. Najważniejszy jest jednak grant na społeczne instytucje kultury – od niego zależy, czy Hashtag Lab będzie mógł istnieć przez kolejne cztery lata.

Twórcy wskazują na systemowe bariery, które utrudniają rozwój NGOsom w kulturze. Największym problemem jest sztywność rozliczania grantów i skomplikowane zasady wkładu własnego.

– Obowiązująca obecnie ulga sponsoringowa sprzyja głównie sportowi. Skuteczniejsze dotarcie do sponsorów z informacją, że wspieranie kultury również wiąże się z ulgami, mogłoby znacząco wzmocnić sektor NGOsów – mówi Aleksandra Demowska-Madejska.

Relacje z biznesem pozostają polem do zagospodarowania.

– Mamy patronaty medialne i pojedyncze współprace z firmami, ale wciąż szukamy stałego mecenasa, który widziałby wartość w długofalowym wspieraniu kultury niekomercyjnej – przyznaje Lilianna Krych.

Największe marzenie? Żeby Hashtag Lab dalej istniał i się rozwijał. Po trzech latach działalności zgromadził wokół siebie lojalną społeczność odbiorców i artystów, stając się trwałym elementem kulturalnego ekosystemu Warszawy i unikatowym modelem społecznej instytucji kultury w Polsce.

– Żeby ten potencjał nie został zgaszony pochopną decyzją administracyjną – podsumowuje Marta Piórkowska.

Możesz zainteresować się również: