Zgoda ponad podziałami

Kazimierz Krupa
02-08-2005, 00:00

Zaskakująca zgoda ponad podziałami zapanowała w sprawie prywatyzacji Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazowego (PGNiG). Z reguły niegrające „w jednych majtkach” zarząd firmy i związki zawodowe domagają się jak najszybszej prywatyzacji, z kolei Jacek Socha, minister skarbu, i Kazimierz Marcinkiewicz z PiS, typowany na jego następcę (ale łączy ich chyba tylko to, wszystko inne dzieli), zgodnie odpowiadają: przed wyborami to się nie uda. O ile jednak łatwo zrozumieć argumenty zarządu firmy i związkowców, o tyle przesłanki postawy obecnego (i przyszłego?) ministra nie są zbyt jasne.

Spółka jest w pełni przygotowana do upublicznienia i przeprowadzenia emisji akcji, która miała jej przynieść 1,5 mld zł niezbędnych dla dalszego rozwoju, a przede wszystkim istotnego zwiększenia wydobycia gazu w Polsce. Dopięła z sukcesem plan restrukturyzacji zadłużenia, uzyskując korzystny kredyt konsorcjalny, przeprowadziła rekonesans rynkowy, upewniając się, że w warunkach doskonałej koniunktury giełdowej nie będzie żadnych problemów z ulokowaniem oferty. Załoga, co zrozumiałe, aż przebiera nogami w oczekiwaniu na należny jej pakiet prywatyzacyjny. Całość prac przygotowawczych, wykonywanych przez najbardziej renomowanych doradców finansowych, pochłonęła ponad 23 mln zł.

O ile nawet łatwiej zrozumieć Kazimierza Marcinkiewicza, który mówi: PGNiG powinno być szybko sprywatyzowane, jeszcze w tym roku, ale po wyborach — bo chce być ojcem sukcesu (co jest o tyle bałamutne, że nie ma szansy, by odbyło się to wcześniej niż gdzieś w połowie przyszłego roku — ponowny audyt finansowy i prawny, aktualizacja prospektu, kolejne koszty, wymiana zarządu i rady nadzorczej na swoją), o tyle postawa Jacka Sochy jest zupełnie niezrozumiała. Nie wyobrażam sobie, by znany z bezkompromisowości człowiek rynku kapitałowego wystraszył się posłów: panie ministrze, posłów już tak naprawdę nie ma, pojechali na urlop i martwią się tylko o miejsca na listach wyborczych, a jak nowy parlament bardzo będzie chciał postawić pana przed Trybunałem Stanu, to i bez prywatyzacji PGNiG znajdzie pretekst.

Dzisiaj sprawą ma się zajmować rząd. Premier nie widzi przeciwwskazań dla szybkiego debiutu spółki na giełdzie, poza nieokreślonymi przesłankami „o charakterze politycznym”, dostrzega zaś wiele argumentów „za”. No to co, panie ministrze, panie premierze? Debiut PGNiG na giełdzie z pewnością dobrze zrobi polskiemu rynkowi, zarówno kapitałowemu, jak i gazowemu, a panowie przecież też nie zaczynają, a raczej kończą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zgoda ponad podziałami