Dobra kondycja kupujących jaka zaznaczyła się w poprzednich dniach w Warszawie, dawała podstawy do podejrzeń o podjęcie z ich strony walki o podtrzymanie pozytywnych nastrojów na GPW. Zagrożeniem dla popytu były spodziewane gorsze nastroje jakie zdominują europejskie parkiety, po słabych wynikach banku UBS, który zanotował stratę za 2008 r. w wysokości 19,7 mld CHF. Także chęć realizacji zysków z poprzednich 4 sesji wzrostowych potęgowało możliwość wysypu akcji na spółkach z WIG20.
Początek notowań pokrywał się z tym scenariuszem, ale pasywność ze strony podaży zwiększyła wyraźnie wiarę popytu w możliwość odparcia ataku. Dzięki temu, po porannych zniżkach sięgających 1,5 proc., nasz najważniejszy indeks bez specjalnych przeszkód skierował się na północ, stając się jednym z najlepszych na kontynencie. Takiemu ruchowi pomagało uspokojenie notowań polskiej waluty. Na wyciąganie zbyt optymistycznych wniosków, co do powrotu złotówki do trendu wzrostowego, jest jeszcze za wcześnie, bo trudno spodziewać się nagłego złożenia broni przez graczy zainteresowanych jej spadkiem. Prawdopodobnie będziemy jeszcze świadkami nagłych zawirowań, jednak poprawa na rynkach akcji odciąga nieco uwagę od tego typu inwestycji, a to w dłuższym horyzoncie powinno wspomagać warszawski parkiet, na zasadzie sprzężenia zwrotnego.
Poprawę nastrojów jaka zaznaczyła się w okolicy południa, zawdzięczaliśmy przede wszystkim bankom. Zarówno Pekao jak i PKO BP przekroczył zieloną linię i notowały niewielkie wzrosty. Jeśli plan wsparcia, czy też jak niektórzy sądzą plan uzdrowienia systemu finansowego, przedstawiony dzisiaj wieczorem przez Timothy Geithner’a, zostanie ciepło przyjęty przez inwestorów z Wall Street, to sentyment wokół tej branży może się znacząco poprawić. Na tym powinny skorzystać także nasze największe banki.
Znacznie gorzej wiodło się od rana lubińskiemu kombinatowi. Intensywne zwyżki jakie były udziałem KGHM na ostatnich sesjach musiały sprowokować akcjonariuszy do realizowania zysków na jego walorach. Taka reakcja wsparta była nieco sztuczną skalą wzrostu tej spółki na zakończeniu wczorajszych notowań. Takiemu zachowaniu pomagało też przerwanie wzrostowej passy miedzi, która zasłużyła sobie na odpoczynek. Nie neguje to jednak potencjału wzrostowego, jaki ma ta spółka. Ze strony Chin trwa nadal intensyfikacja zainteresowania metalami i spółkami górniczymi.
Gwiazdą dzisiejszych notowań wśród blue chipów był Bioton. Wiadomość o możliwości sprzedaży 2 zakładów produkcyjnych- w Rosji i Izraelu- poderwała jego wycenę, która była wspierana przez bardzo wysoki wolumen. Biotechnologiczna spółka dostała jednak zadyszki na zakończeniu sesji.
Schłodzenie nastrojów nastąpiło przed otwarciem handlu na Wall Street. W tym dniu jednak popyt nie zamierzał ustępować i dzięki temu WIG20 zakończył niewielką zwyżką o 0,37 proc. Wśród blue chipów największym zakresem wzrostów pochwalić się mógł Cersanit i GTC. W gronie mniejszych spółek, po podniesieniu prognoz na ten rok, wyróżniła się Netia. Odżywały też papiery Odlewni, na bazie spekulacji o możliwości anulowania opcji walutowych, i Groclinu.
O sentymencie jaki zapanuje jutro na globalnych parkietach zdecyduje poziom
akceptacji przez inwestorów planów ratowania amerykańskiej gospodarki i systemu
finansowego. Sezon publikacji raportów kwartalnych najważniejszych korporacji
wszedł już w ostatnią fazę. Słabe dane makroekonomiczne także znajdują się w
znacznej mierze w cenach akcji. W tej sytuacji posunięcia polityczne znajdą się
na pierwszym planie i w głównej mierze zdecydują o kierunku podążania indeksów.
Dzisiaj ich losy ważą się w Waszyngtonie, w piątek oczy inwestorów zwrócą się na
Rzym, gdzie obradować będą ministrowie finansów i szefowie banków centralnych
grupy G7.