Nadzwyczajna jak na ostatnie lata zima, która przyszła do Polski na przełomie roku, wzbudziła pytania o reakcje gospodarki. Mróz i obfite opady śniegu mogły zakłócić pracę na budowach, w transporcie, a nawet w fabrykach. Czy polska gospodarka, wchodząca w 2026 r. z lepszym impetem niż rok wcześniej, nie zaliczy słabszego startu? Czwartkowe dane GUS sugerują, że odpowiedź jest twierdząca, choć nie wyłącznie z powodu pogody. Rynek zinterpretował odczyty jako gołębie z punktu widzenia Rady Polityki Pieniężnej – rentowności obligacji 10-letnich spadły o 5 punktów bazowych, a złoty osłabił się wobec euro. Nieznacznie osłabiły się też giełdowe notowania spółek budowlanych.
Budowlanka w mroźnym dołku
Zacznijmy od sektora, który z natury jest najbardziej narażony na warunki atmosferyczne – budownictwa. Produkcja budowlano-montażowa w styczniu spadła aż o 12,8 proc. rok do roku. To wynik gorszy nie tylko od konsensusu (-5 proc.), ale nawet od pesymistycznych prognoz. Przypomnijmy, że jeszcze w grudniu produkcja budowlana rosła o 4,5 proc. Skala tąpnięcia jest więc spora, choć te dane są generalnie zmienne.
Trudno nie wiązać tego wyniku z warunkami pogodowymi. Mroźna i śnieżna zima ograniczyła możliwość prowadzenia robót. Jest to jednak najprawdopodobniej zjawisko przejściowe. Budownictwo jest w tym roku jednym z głównych beneficjentów boomu inwestycyjnego napędzanego funduszami z KPO i trudno sądzić, by fala mrozów trwale zakłóciła ten trend. Gdy odczytamy dane za marzec (w lutym też pogoda była niesprzyjająca), powinniśmy zobaczyć odbicie. W badaniach koniunktury widać, że nastroje w biznesie na początku roku się poprawiały. Rynek lekko się wystraszył publikacji GUS. Indeks WIG Budownictwo, który w tym roku był jednym z liderów wzrostu na warszawskiej giełdzie (+12 proc. od początku 2026 r.), zaczął w czwartek lekko tracić mimo wzrostu cen w szerokim indeksie WIG. Nie są to jednak istotne zmiany, na razie wszyscy obserwatorzy do danych podchodzą spokojnie.
Natomiast bardziej fundamentalne podstawy może mieć słabość w zakresie budownictwa mieszkaniowego. Liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, spadła w styczniu o 29 proc. rok do roku. Tutaj rolę mogła odegrać pogoda, ale obniżyła się też liczba wydanych pozwoleń: o 12 proc. rok do roku. W tym przypadku pogoda odegrała zapewne mniejszą rolę, a znaczenie ma to, że popyt na mieszkania w Polsce jest przytłumiony względem podaży. Widać to po największym od 13 lat spadku cen nowych mieszkań pod koniec zeszłego roku.
Przemysł poniżej oczekiwań
Słabe są też dane z przemysłu. Produkcja przemysłowa w styczniu spadła o 1,5 proc. rok do roku, podczas gdy analitycy spodziewali się wzrostu o 2 proc. To wyraźne rozczarowanie, szczególnie po bardzo dobrym grudniu, kiedy produkcja skoczyła aż o 7,3 proc. Na tamten wynik wpływała co prawda niska baza i dodatkowy dzień roboczy, ale nawet po uwzględnieniu tych czynników widoczna była poprawa trendu.
Wpływ pogody widać po strukturze danych. Produkcja w przetwórstwie przemysłowym spadła aż o 3,2 proc. rok do roku, a za to w energetyce zwiększyła się aż o 18,7 proc. rdr. W badaniach koniunktury prowadzonych wśród przedsiębiorstw przez GUS nie widać żadnego pogorszenia oceny sytuacji ekonomicznej, więc styczniowe dane należy złożyć w dużej mierze na karb czynników przejściowych.
W styczniu 2026 r. #ProdukcjaSprzedanaPrzemysłu była niższa niż przed rokiem o 1,5%. Po wyeliminowaniu czynników sezonowych odnotowano jej spadek o 2,4% rok do roku.
— GUS (@GUS_STAT) February 19, 2026
🔗https://t.co/lhCC5Raom3#GUS pic.twitter.com/4OHEFwDcyU
Aczkolwiek dane te wpisują się w obraz niestabilnego ożywienia, które obserwujemy w polskim przemyśle od wielu miesięcy. Dynamiki produkcji wahają się jak sinusoida – po dobrym październiku (+3,3 proc.) przyszedł słaby listopad (-1,1 proc.), potem mocny grudzień (+7,3 proc.) i znów słaby styczeń. To pokazuje, że koniunktura jest niejednolita, znajduje się pod wpływem wielu czynników jednorazowych, nie jest to płynny i silny cykl wzrostowy.
Rynek pracy: zimno, ale stabilnie
Dane z rynku pracy za styczeń potwierdzają trendy znane od wielu kwartałów, tyle że ich wymowa jest tym razem nieco gorsza od oczekiwań.
Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło o 0,8 proc. rok do roku – dokładnie tyle samo co w poprzednich miesiącach i więcej niż zakładał konsens (-0,6 proc.). Spadek trwa nieprzerwanie od połowy 2023 r. i podąża niemal po linii prostej. Analitycy liczyli, że styczeń przyniesie lekką poprawę m.in. za sprawą corocznej zmiany próby badanych firm. Tak się nie stało. Trudno powiedzieć, czy to wina zmiany próby, czy koniunktury.
Trzeba jednak pamiętać, że dane z sektora przedsiębiorstw obejmują tylko wycinek gospodarki i w ostatnich kwartałach nieco odbiegały od szerszych miar – według badań BAEL zatrudnienie ogółem pozostaje stabilne. Część redukcji etatów wynika z przyspieszonego procesu przechodzenia pracowników na emerytury. Nie jest to zatem klasyczne pogorszenie rynku pracy.
Większym zaskoczeniem okazały się wynagrodzenia. Przeciętna płaca wzrosła w styczniu o 6,1 proc. rok do roku, wyraźnie poniżej konsensu na poziomie 7,2 proc. i zdecydowanie mniej niż 8,6 proc. odnotowane w grudniu. Grudniowe przyspieszenie było jednak napędzane jednorazowymi czynnikami – skokowym wzrostem płac w rolnictwie i energetyce – więc powrót do niższych dynamik był oczekiwany. Skala spowolnienia jest większa, niż się spodziewano, ale takie niespodzianki nie są niczym nadzwyczajnym. Tutaj mróz też mógł odegrać pewną rolę, co pokazała sytuacja w jednej z sieci handlowych, która wstrzymała wypłaty premii dla kierowników z powodu niższego obrotu wywołanego złą pogodą.
Pogoda czy coś więcej?
Zimowa aura z pewnością odcisnęła piętno na części styczniowych danych – szczególnie tych z budownictwa. Ale słabość przemysłu i rynku pracy trudno tłumaczyć wyłącznie śniegiem i mrozem. Dane sugerują, że polska gospodarka wchodzi w 2026 r. w dobrym, ale nie spektakularnym stanie. Ożywienie jest faktem, ale jego przebieg jest nierówny.
Perspektywy na resztę roku pozostają korzystne. Przyspieszenie inwestycji publicznych, napływ pieniędzy z KPO i poprawa koniunktury w Europie powinny wspierać wzrost. Ale styczniowe dane przypominają, że droga do czwórki z przodu w dynamice PKB nie musi być gładka.
