Zimny, północny kraj

Marcin Zawiśliński
29-09-2008, 00:00

Jak to z promocją Polski bywa? Lot obwieszcza, że uruchamia linię Warszawa — Pekin. POT organizuje promocję Polski w Chinach. Lot połączenie likwiduje...

Rozmowa Turystyka daje krajowi 6 proc. PKB, ale na jej promocję pieniędzy brakuje

Jak to z promocją Polski bywa? Lot obwieszcza, że uruchamia linię Warszawa — Pekin. POT organizuje promocję Polski w Chinach. Lot połączenie likwiduje...

"Puls Biznesu": Jaki Polska ma dziś wizerunek w świecie?

Rafał Szmytke, prezes Polskiej Organizacji Turystycznej: Nadal jesteśmy postrzegani jako niezbyt nowoczesny kraj północy i zimna. Trzeba przełamać te stereotypy. Willy Olins, który przed kilkoma laty doradzał naszemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych, skojarzył Polskę z "twórczym napięciem". Tylko jak to przełożyć na konkretne działania?

No właśnie, jak?

Wśród specjalistów ds. wizerunku panuje przekonanie, że tylko wariaci zabierają się do promocji kraju. To szalenie trudne, bo nie ma państwa, w którym w jednej instytucji kumulują się działania promocyjne i wizerunkowe. Tymczasem promocja zależy od wizerunku kraju, a ten z kolei od bardzo wielu czynników: od politycznych po obyczajowe.

Kto się tym u nas zajmuje?

Wszystko koordynuje MSZ. Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych odpowiada za tworzenie dobrego klimatu wśród inwestorów, Instytut Adama Mickiewicza za kulturę, a my za wizerunek turystyczny.

Promocja turystyki chyba jednak za bardzo wam nie wychodzi, bo od 2006 r. znowu przyjeżdża do nas coraz mniej cudzoziemców.

To fałszywy wskaźnik, bo przychody z turystyki wzrosły z 5,3 mld dolarów w 2005 r. do ponad 10 mld dolarów w 2007 r. Poza tym nie wszystko zależy tylko od nas.

W 2005 r. budżet POT wynosił 28 mln zł, a w minionych dwóch latach — 38 mln zł. Można za to wypromować się za granicą?

W moim biurku od dwóch lat leży kilka świetnych propozycji kampanii, które niedługo będę musiał wyrzucić, bo się zdezaktualizują. Cierpimy na ciągły brak pieniędzy, choć branża turystyczna daje państwu 6 proc. PKB. Tego poziomu nie osiągają górnictwo i rolnictwo razem wzięte. Ale kto się w Polsce zastanawia nad turystyką? Jeśli chodzi o pieniądze na nią, zajmujemy ostatnie miejsce w Europie. Węgry wydają na to cztery razy więcej.

To o ile wystąpi pan w tym roku?

Aby poważnie zacząć mówić o promocji turystyki w kraju i za granicą, powinniśmy mieć do dyspozycji ponad 70 mln zł i taki projekt budżetu na 2009 r. złożyliśmy premierowi. Dla mnie światełkiem w tunelu są fundusze unijne. W 2009 r. skumulują się pieniądze z minionych dwóch lat, co da nam o wiele więcej milionów euro do wydania.

Na co chce je pan wydać?

Z końcem września zamykamy konsultacje "Marketingowej strategii Polski w sektorze turystyki na lata 2008-2015", która wejdzie w życie jeszcze w tym roku. Dzięki niej przechodzimy wreszcie na planowanie wieloletnie. Jej trzonem są trzy wydarzenia: rok chopinowski (2009), prezydencja Polski w UE (2011) i EURO 2012. Już 8 października będziemy rozmawiali z Ukrainą o wspólnej stronie internetowej na EURO 2012.

Bolączką waszych działań wizerunkowych jest brak kontynuacji. Teraz też tak będzie?

Nie. Na wiosnę będzie kontynuacja kampanii społecznej "Zarabiaj na turystyce" we wszystkich województwach. Zależy nam na wzroście świadomości Polaków, że turystyka to, poza wypoczynkiem, także znakomity biznes. A na razie turystyka biznesowa to ponad 40 proc. wszystkich przychodów z turystyki w Polsce.

Planujemy też kolejną odsłonę kampanii, która teraz trwa w CNN, ale jeszcze nie wiem, w którym medium ją pokażemy. Pod koniec roku ogłosimy przetargi na jej realizację. W 2009 r. chcemy także zrealizować dwie duże kampanie reklamowe —na rynku brytyjskim i niemieckim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Zawiśliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Media / Zimny, północny kraj