Złoto to remedium na słabego dolara

Adrian Boczkowski
13-11-2009, 00:00

Kurs szlachetnego metalu może

przekroczyć za rok 1500 USD. Spokojnie, to nie jest efekt obaw o krach na giełdach

akcji, tylko o spadek kursu dolara

Już ponad 1115 USD płacono w trakcie czwartkowego handlu za uncję złota na największej giełdzie surowcowej NYMEX-COMEX w Nowym Jorku. Tempo zwyżki cen żółtego kruszcu jest coraz wyższe. Pomijając rynkowe zawirowania z przełomu roku, kurs złota spot trwale przebił 900 USD na początku maja. Zwyżka o kolejne 100 USD zabrała cztery miesiące (11 września). Tymczasem wzrost notowań złota o następne 100 USD trwał już tylko dwa miesiące. Sprawdziły się więc nasze prognozy z października, które oparliśmy na bardzo wyraźnych sygnałach z rynku opcji na złoto. Szybkie przekroczenie 1100 USD za uncję złota wydawało się pewne, podczas gdy 1200 USD — mało realne.

Na rynku terminowym gra przenosi się na późniejsze serie. Do niedawna rekordy popularności biła grudniowa opcja zakupu złota po 1100 USD za uncję. Teraz funkcję rynkowego drogowskazu zaczyna pełnić lutowa opcja zakupu z ceną wykonania 1200 USD. Liczba otwartych pozycji (LOP) skoczyła tu od połowy października o 70 proc. i przekroczyła 10 tys. Stawka gry jedynie na tym instrumencie wynosi więc już ponad 1 mld USD (kontrakt opcyjny opiewa na 100 uncji złota). Od końca października dynamicznie zaczęła rosnąć też rynkowa cena tych opcji. Coraz większa część inwestorów spodziewa się więc, że zakup uncji złota po 1200 USD za nieco ponad trzy miesiące będzie się opłacał. Jednocześnie rynek terminowy nie liczy na razie na dużo więcej. Zainteresowanie opcjami kupna złota po 1300 USD jest o połowę niższe, a premia opcyjna — wciąż nikła.

Mocny wzrost zainteresowania złotem i nowe rekordy jego kursu, które w ostatnich tygodniach towarzyszą szczytom indeksów akcji, kreślą dwa scenariusze. Podbijanie cen może być sposobem zabezpieczania się dużych inwestorów przed załamaniem rynków akcji. Może też świadczyć o rosnących obawach posiadaczy dolarowych aktywów o spadek wartości amerykańskiej waluty. Czy dla naszego rynku to duża różnica? Nawet kluczowa. W pierwszym przypadku, głęboka korekta giełd akcji w Nowym Jorku czy Londynie pociągnęłaby za sobą mocne przeceny na innych rynkach, w tym w Warszawie. W drugim scenariuszu nasz parkiet znalazłby się na wygranej pozycji. Zniżkujący dolar to rosnące w siłę euro, a za nim złoty. Taka perspektywa zawsze przemawia do wyobraźni zagranicznych inwestorów, którzy doważają swoje portfele polskimi akcjami, by zyskać podwójnie — na akcjach i na zmianach kursu walutowego. Tezę, że złoto jest lekarstwem na spadek dolara, potwierdza rynek terminowy. Inwestorzy oczekują systematycznego spadku realnej wartości USD. LOP opcji na zakup złota po 1500 USD w grudniu 2010 r. skoczyła w miesiąc o prawie jedną trzecią, do blisko 4 tys. (kurs utrzymuje się przy 40 USD). Tymczasem zainteresowanie kupnem złota w tym samym czasie po 1300 USD jest o 90 proc. niższe. Czyżby mało kto wierzył, że złoto nominalnie zdrożeje "jedynie" o kolejne 200 USD?

Krajowi inwestorzy, którzy dochody i inwestycje liczą na złote, nie powinni ulegać hossie na rynku złota. Od dłuższego czasu zwracamy uwagę, że polska perspektywa znacznie różni się od amerykańskiej, a główną rolę odgrywają w niej wahania kursów walutowych. Są one przecież dużo większe, niż w przypadku kursu złota. Dlatego tegoroczny szczyt kursu złota w naszej walucie obserwowaliśmy pod koniec lutego (prawie 3,8 tys. zł za uncję), minimum w sierpniu (poniżej 2,7 tys. zł). Od początku listopada kruszec w złotych tanieje. Uncja kosztuje już poniżej 3,1 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Złoto to remedium na słabego dolara