W piątek o godz. 12.17 kurs euro na rynku międzybankowym wynosił 4,2166 zł, a franka 3,4415 zł. Podrożał też dolar, którego kurs przekroczył 3,08 zł.
Notowania EUR/USD są dziś stabilne, po wczorajszej zwyżce, w odwrocie są natomiast waluty rynków wschodzących, bo inwestorzy szykują się na kolejne ograniczenie programu skupu aktywów przez Fed.
Zdaniem Ernesta Pytlarczyka, głównego analityka mBanku, złoty pozostaje relatywnie bezpieczny, a dalsze jego osłabienie warto wykorzystać do zakupów.
.
- Słabość złotego to wynik wyraźnego pogorszenia się nastrojów wokół rynków wschodzących. Mamy kilka punktów zapalnych. To już od jakiegoś czasu Turcja, gdzie mamy aferę korupcyjną wokół premiera, ogromne zadłużenie firm w walutach obcych i zupełnie nieskuteczne działania banku centralnego, który próbuje interweniować na rynku. Druga kwestia to Argentyna, gdzie bank centralny po 2 latach zrezygnował z obrony kursu peso i efekt był natychmiastowy. Rośnie
ryzyko powtórki kryzysu, który ten kraj przechodził w 2002 r. Można odnieść wrażenie, że władze nie mają pomysłu, co zrobić z galopującą inflacją. Trzecia sprawa to RPA, gdzie mamy strajki w kluczowych kopalniach surowców. Ale wyprzedaż rozlała się już na wszystkie rynki wschodzące, również za sprawą spadków na głównych rynkach akcji. Mamy też obawy związane z ryzykiem wyhamowania wzrostu gospodarczego w Chinach, chociaż tamtejsze władze zdają się zapewniać, że sytuacja jest pod kontrolą - ostatnio bank centralny dokonał dużych operacji zasilenia płynnością na rynku międzybankowym - komentuje dla pb.pl Marek Rogalski, główny analityk walutowy Domy Maklerskiego BOŚ.
Specjalista, podkreśla, że złoty niestety wciąż pozostaje w koszyku krajów wschodzących, co się dzisiaj wyraźnie objawia.
- Pocieszeniem jest tylko to, że skala ruchu jest relatywnie mniejsza biorąc pod uwagę inne waluty. Na kursie CHF/PLN dochodzi to tego jeszcze silny ruch w dół na EUR/CHF, który jest wynikiem zaostrzenia polityki względem tamtejszych banków -
rząd zamierza zwiększyć wymagania dotyczące rezerw - co jest odbierane jako element zaostrzenia polityki pieniężnej - dodaje Marek Rogalski.
Jego zdaniem złoty może być jeszcze słaby przez kolejne dna, ale rynek szuka dna. - To nie są jeszcze poziomy do korzystnej sprzedaży walut. Dla kredytobiorców
ważne jest jednak to, że osłabienie jest czasowe i już od marca powinien zacząć się wyraźny trend na umocnienie naszej waluty - przekonuje analityk DM BOŚ.