Jest
tak, jak przewidywała większość analityków, ankietowanych
we wtorek przez „PB”, decyzja Fedu o kolejnej
fazie tzw. Quantitative Easing spowodowała wyraźne osłabienie dolara do głównych
walut i dała impuls do napływu kapitału na rynku wschodzące. Tu najchętniej
kupowaną walutą okazał się złoty, który przez ostatnie pięć dni – dzięki
najdłuższej serii wzrostowej od czerwca - zyskał 2 proc. do euro.
Kurs EUR/PLN spadł dziś do 3,89 zł. To najmniej od kwietnia. Notowania dolara zbliżyły się do 2,70 zł, a frank szwajcarski kosztuje niespełna 2,83 zł.
Naszej walucie pomaga nie tylko poprawa nastrojów na globalnych rynkach finansowych. Dziś w wywiadzie dla PAP Andrzej Rzońca, członek Rady Polityki Pieniężnej, wyraził obawy o inflację, która jego zdaniem może wkrótce wzrosnąć ponad akceptowalny poziom. To potęguje spekulacje o rychłej podwyżce stóp procentowych w Polsce. Niektórzy ekonomiści – jak Jarosław Janecki z Societe Generale – nie wykluczają, że dojdzie do niej już w listopadzie.