Złoty podczas weekendu zanotował w handlu offshore 0,6 proc., największą od trzech tygodni stratę wobec euro po doniesieniach o katastrofie, w której zginęła polska para prezydencka, prezes NBP oraz wysocy rangą politycy, urzędnicy i wojskowi.
- To bardzo smutne wydarzenie, ale nie uważam, że spowoduje to zmianę dobrej opinii o polityce gospodarczej, jaką ma Polska – powiedział Luis Costa, strateg rynków wschodzących w londyńskim Citigroup. – Początek handlu może być jednak zmienny – dodał.
Złoty osłabł do 3,8926 za euro o 11.25 w Hongkongu z 3,8710 notowanych pod koniec 9 kwietnia w Nowym Jorku.
- Rynek nie wpadł w panikę – powiedział Sebastien Barbe, szef działu analiz rynków wschodzących w Credit Agricole CIB w Hongkongu. – Pomoc dla Grecji oddziałuje pozytywnie. Choć Polska nie była szczególnie narażona w kontekście bilansu budżetowego, ludzie obawiali się, że może odczuć ewentualne pogorszenie nastrojów – dodał.
Wiceminister finansów Dominik Radziwiłł nie spodziewa się osłabienia złotego z powodu niedawnej tragedii. Poinformował, że zgodnie z planem w poniedziałek zostanie przeprowadzona oferta polskich bonów skarbowych, a 14 kwietnia 10-letnich obligacji.
- Nie spodziewam się zmiany postrzegania Polski – powiedział Nigel Rendell, strateg rynków wschodzących z RBC w Londynie. – Jej gospodarka jest jedną z najsilniejszych w Europie – dodał.
Nie ma jednak także co liczyć na dalszą znaczną aprecjację złotego.
- Trend aprecjacyjny się skończył – powiedział Ulrich Leuchtmann, szef strategii walutowej w Commerzbanku. – Ryzyko dla tych, którzy stawiają na dalsze umocnienie złotego jest obecnie większe, jednak głównie za sprawą niedawnej interwencji – dodał.
W marcu Commerzbank podwyższył prognozę umocnienia złotego z 3,95 za euro do 3,75 za euro na koniec roku. RBC prognozuje, że złoty będzie notowany w przedziale 3,75-3,80 za euro na koniec roku.
MD, Bloomberg