Jeszcze
kilka tygodni temu informacje, takie jak te opublikowane dzisiaj przez Komisję
Europejską, mogłyby doprowadzić do wyraźniejszego wahnięcia notowań złotego.
Tymczasem inwestorzy zachowali stoicki spokój. Mowa oczywiście o szacunkach
Komisji Europejskiej dotyczących prognoz gospodarczych dla Polski na 2009 i 2010
r. A względem stycznia, kiedy to KE prognozowała na ten rok 2 proc. r/r tempo
wzrostu naszej gospodarki, zmieniło się dość wiele. Obecnie szacunki mówią o jej
spadku o 1,4 proc. r/r w 2009 r. Ożywienie ma nadejść dopiero w przyszłym roku –
gospodarka ma wzrosnąć o 0,8 proc. r/r. Jednocześnie KE poinformowała iż
rozpoczyna tzw. procedurę nadmiernego deficytu. A to m.in. za sprawą najnowszych
prognoz, wg. których ma on w tym roku wzrosnąć do 6,6 proc. PKB, a w przyszłym
roku sięgnąć nawet 7,3 proc. PKB. Niemniej, Komisja skomentowała raport dla
Polski pod hasłem „łagodna recesja puka do polskich drzwi”, co na swój sposób
jest optymistyczne. Bo, w tym roku PKB dla całej Unii może skurczyć się aż o 4
proc. r/r.
Po
południu szacunki KE spotkały się z dość wyraźną krytyką ministra finansów,
Jacka Rostowskiego. Powtórzył on, iż spodziewa się wzrostu PKB w tym roku
powyżej 1 proc. r/r, chociaż nie wyklucza ujemnego wzrostu w ujęciu kwartalnym.
Dodał jednocześnie, iż nie zakłada, aby tegoroczny deficyt sektora finansów
publicznych miał przekroczyć 4,6 proc. PKB. Pozostaje pytanie komu wierzyć?
Widać, że na razie inwestorzy zdają się bardziej kibicować rządowi, niż unijnym
urzędnikom. Inna sprawa, że porównując poszczególne rynki Polska wciąż lokuje
się w czołówce i to jest dla zagranicznych inwestorów najważniejsze. Nieco
martwi jedynie szacunek KE odnośnie wyraźnego wzrostu deficytu w latach 2009-10.
Tutaj resort finansów będzie musiał w perspektywie najbliższych tygodni
przedstawić wiarygodny pakiet działań zmierzających do jego ograniczania, tak
aby przy niekorzystnym środowisku gospodarczym, rzeczywiście nie przekroczyć
poziomu 4,6 proc. PKB w 2009 r.
Na złotego pozytywny wpływ miały także informacje nt. wirusa grypy. Dane z Meksyku wskazujące, iż liczba przypadków nowych zachorowań zaczyna się zmniejszać, a także wiadomości z innych krajów, sugerujące, iż przebieg choroby może mieć bardziej łagodny charakter, wyraźnie pomogły dzisiaj notowaniom tamtejszego peso, które zyskało w relacji do dolara ponad 2 proc. Przyczyniły się także do dalszego wzrostu apetytu na ryzyko i zainteresowania inwestorów rynkami rozwijającymi się. Dobre nastroje zdołały podtrzymać także dane makro, jakie po południu napłynęły z USA. Dynamika wydatków na inwestycje budowlane wzrosła w marcu o 0,3 proc. m/m, wobec prognozowanego spadku o 1,5 proc. m/m. Z kolei liczba zawartych w marcu przedwstępnych umów sprzedaży domów wzrosła o 3,2 proc. m/m, podczas kiedy oczekiwano, iż nie ulegnie zmianie. Zwyżki na giełdowych parkietach podtrzymywane były także przez informacje, iż szczegółowe informacje o kondycji 19 amerykańskich banków, zostaną opublikowane dopiero w najbliższy czwartek, a nie dzisiaj, jak to wcześniej planowano.
W efekcie po południu notowania EUR/PLN atakowały dość wyraźny poziom wsparcia na 4,36, którego naruszenie otworzy drogę do 4,30 w najbliższych dniach. Z kolei na EUR/USD spadek będący wynikiem negatywnych prognoz KE w okolice 1,3215, został dość szybko wymazany. W kolejnych godzinach notowania wzrosły do 1,3330.
Marek Rogalski
Analityk DM BOŚ