OK. godz. 16.50 EUR/PLN rośnie o 0,52 proc. do 4,2854. USD/PLN idzie w górę o 1,11 proc. do 3,7161. EUR/USD zniżkuje o 0,58 proc. do 1,1532.
"Na rynkach mieliśmy spore odreagowanie dolara w efekcie umowy UE ze Stanami Zjednoczonymi. Ten ruch w ciągu dwóch dni był dosyć duży. Zwykle mocny dolar nie sprzyjał walutom naszego regionu i taka sytuacja ma miejsce dzisiaj. Złoty trochę traci, podobnie jak forint i czeska korona. Pozostałe waluty gospodarek wschodzących zachowują się trochę lepiej" - powiedział PAP Biznes Cezary Chrapek, ekonomista Banku Millennium.
Jego zdaniem, seria umów handlowych z ostatnich dni, zawartych przez Stany Zjednoczone np. z Japonią, krajami azjatyckimi, z UE oznaczają zmniejszenie niepewności co do przyszłego kształtu polityki gospodarczej USA, czy warunków w globalnym handlu, a także co do parametrów gospodarczych, inflacji i PKB w Stanach Zjednoczonych.
"To może zmniejszyć grę na sprzedaż amerykańskich aktywów. Pytanie, czy te trendy będą długotrwałe. Wydaje mi się, że nie. W średnim i długim terminie zakładamy, że eurodolar będzie wyżej, bo finalnie efekt ceł będzie negatywny dla amerykańskiego PKB. Poza tym, cykl obniżek stóp proc. w strefie euro niemal dobiegł końca, rynek wycenia jeszcze maksymalnie jedną obniżkę do końca roku, natomiast w Stanach będzie ich jeszcze dużo, w tym roku o ok. 50 pb. i kolejne obniżki w przyszłym roku. Ta zmiana dysparytetu stóp proc. między Stanami a strefą euro powinna działać na niekorzyść dolara w perspektywie najbliższego roku" - dodał.
RYNEK DŁUGU
"Na bazowych rynkach długu jest w miarę stabilnie. W Stanach inwestorzy czekają na posiedzenie Fed, które będzie wydarzeniem tego tygodnia. Fed może brzmieć mało gołębio, bo dopóki nie zobaczy jak cła przekładają się na inflację, będzie wolał poczekać z kolejną obniżką, np. do czasu publikacji danych CPI" - powiedział Cezary Chrapek.
Jak dodał, w kraju najważniejszym wydarzeniem tygodnia będzie publikacja danych dotyczących inflacji CPI w czwartek, przy czym rynek oczekuje wyraźnego spadku inflacji, z 4,1 proc. do poniżej 3 proc.
"Dziś mamy spadki stóp rynkowych swap, wydaje mi się, że w oczekiwaniu na tę niższą inflację. Gdyby inflacja zaskoczyła wyraźnie w dół, to pewnie reakcja mogłaby być jeszcze większa. Natomiast gdyby inflacja wyniosła sporo powyżej 3 proc., to spadek stóp rynkowych mógłby wyhamować" - dodał.
"Mamy też przepływy na rynek środków z zapadalnych obligacji. W piątek zapadała duża pula obligacji, o wartości ok. 25 mld zł, więc inwestorzy mogą kupować nasz dług, tym bardziej, że w tym tygodniu nie ma aukcji. To powinno sprzyjać cenom obligacji i spadkom rentowności do końca tygodnia" - dodał.
