Zmiana lidera hipotek

opublikowano: 29-05-2012, 00:00

W marcu, po raz pierwszy w historii, Pekao udzielił więcej kredytów niż PKO BP. Na spadającym rynku błysnęły też BZ WBK, ING BSK, DB PBC i BGŻ

Luigi Lovaglio, prezes Pekao, dopiął swego — doścignął i przegonił PKO BP w sprzedaży kredytów hipotecznych. Po długim pościgu zrealizował plan z początku 2010 r., zakładający aktywnie wejście na rynek kredytów gotówkowych i hipotecznych. Udało nam się dotrzeć do danych AMRON-SARFiN (system monitorujący rynek nieruchomości Związku Banków Polskich). Wynika z nich, że w marcu tego roku Pekao udzielił kredytów mieszkaniowych za 580 mln zł, podczas gdy konkurent za 418 mln zł. Dla porównania: w marcu 2011 r. PKO BP wpompował w rynek mieszkaniowy 1,069 mld zł, a jego rywal 686 mln zł, co dawało mu wówczas trzecie miejsce za Getinem. Potem widełki zaczęły się zawężać. Pekao udzielał w ciągu 2011 r. ponad 500 mln zł kredytów miesięcznie, a PKO BP schodził ze sprzedażą w okolice 600 mln zł.

Nie wiadomo, czy zmiana lidera na rynku hipotek w marcu jest trwała. Pełnych danych za kwiecień jeszcze nie ma. Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, podczas konferencji wynikowej deklarował, że bardziej niż wolumeny interesuje go zyskowność.

Życiowa forma BZ WBK

Zamiana na miejscu lidera to tylko część roszad. Dawnych przodowników hipotek zastępują nowi gracze. Getin Noble, ubiegłoroczny wicelider, spadł w marcu na piątą pozycję (288 mln zł udzielonych kredytów). Kredyt Bank, kiedyś zawodnik z aspiracjami, z miesiąca na miesiąc traci dynamikę. W marcu udzielił kredytów za 178 mln zł — najmniej od początku roku. Coraz bardziej w kierunku końca peletonu przesuwa się Nordea (127 mln zł), do niedawna bank ze ścisłej czołówki, udzielający nawet po 400 mln zł kredytów miesięcznie.

Kiedy jedni słabli, inni błysnęli wynikami. Tak jak ING BSK, który w marcu skredytował kupno nieruchomości za 308 mln zł, notując 40-procentowy wzrost sprzedaży wobec lutego i niemal 50-procentową zwyżkę wobec stycznia. W życiowej formie znajduje się BZ WBK. Niedawno Mateusz Morawiecki, prezes banku, mówił, że cieszy się z ostrzejszych regulacji wprowadzonych na rynku hipotecznym, bo dzięki temu pole gry zostało wyrównane i wszyscy zawodnicy mają teraz równe szanse. Nowe reguły ewidentnie służą bankowi. W marcu udzielił kredytów za 239 mln zł — jest to najlepszy miesięczny wynik od początku 2011 r. Życiowe wyniki bije też BGŻ, ale znajduje się na dopingu, bo wspomagał się reklamą kredytów hipotecznych. Niemniej wyniki marca, który był pierwszym miesiącem kampanii reklamowej — 120 mln zł, są wyższe od założeń. W lutym, bez żadnej reklamy, bank sprzedał kredytów za 90 mln zł.

Waluta w niszy

Wysoką formę utrzymuje DB PBC, miesiąc w miesiąc sprzedając kredytów za około 300 mln zł. W marcu za 340 mln zł. — Przestawiliśmy sprzedaż na kredyty złotowe. W marcu hipoteki walutowe miały jeszcze spory udział, ponieważ rozpatrywaliśmy wnioski złożone jeszcze w 2011 r. Obecnie w naszej ofercie jest to już produkt niszowy i mniej niż 10 proc. klientów stara się o taki kredyt — mówi Agnieszka Pilarek, dyrektor bankowości hipotecznej DB PBC.

Łącznie wszystkie banki raportujące do systemu AMRON-SARFiN, a jest to ponad 90 proc. rynku, udzieliły w marcu kredytów za 3,4 mld zł. To znacznie mniej niż przed rokiem, kiedy klienci zaciągnęli ich za 4,8 mld zł. Trzeba jednak dodać, że marzec 2011 r. był rekordowym miesiącem w 2011 r. W całym I kw. banki udzieliły o 16 proc. mniej kredytów niż przed rokiem.

— Sprzedaż zmalała, ponieważ z oferty niemal zniknęły kredyty walutowe. Trudno prognozować, jak będzie w kolejnych kwartałach. Na pewno popyt ze strony klientów, jak i podaż ze strony deweloperów będą nakręcane perspektywą likwidacji programu Rodzina na Swoim od początku przyszłego roku — mówi Remigiusz Falkowski, szef hipotek w Pekao.

Na prognozach cieniem kładzie się niepewność co do losów Grecji i niepokoje związane z przyszłością euro. Już wpływają one na koszt pieniądza i skłonność bankowców do udzielania kredytów. Strach udziela się też klientom, którzy odraczają decyzje o zaciąganiu wieloletnich długów. Wojciech Widenka z wydziału zarządzania kredytami hipotecznymi w ING BSK zwraca uwagę na jeszcze jeden czynnik: oczekiwania nabywców, że ceny nieruchomości będą spadać. Przecen, przynajmniej na rynku wtórnym, nie widać, bo w dużej mierze został on zabetonowany przez wysoki kurs franka. Dopóki nie potanieje, większość właścicieli mieszkań kupionych na taki kredyt nie zejdzie z ceną.

OKIEM EKSPERTA

Przyczyny nieoczekiwanej zmiany miejsc

ANDRZEJ POWIERŻA

analityk DM Citi Handlowy

Ten rok będzie trudny na rynku hipotek ze względu na wymuszone przez regulatora zacieśnienie polityki kredytowej. Pensje nie rosną, stopy procentowe natomiast idą w górę i w efekcie zdolność kredytowa klientów spada. Kredyt mieszkaniowy jest produktem wrażliwym na cenę. To ona będzie głównym kryterium wyboru. Pytanie, jakie banki stać na to, by tanio sprzedawać kredyty. Odpowiedź jest jasna — te, które mają tanie finansowanie. Dostęp do niego decyduje o pozycji na tym rynku. Tym tłumaczyłbym mocną pozycję Pekao, ING BSK czy BZ WBK. Paradoksem jest, że dobra płynność tych banków w dużym stopniu wynika z ich relatywnie małego portfela kredytów hipotecznych, a więc z ich słabej pozycji na tym rynku w okresie boomu — stąd ta „nieoczekiwana zmiana miejsc”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Zmiana lidera hipotek