Zmiana warty w Lechpolu

opublikowano: 02-02-2016, 22:00

W kwietniu twórca dystrybutora elektroniki odda spółkę trzem synom. Umocnią markę Krüger & Matz, powalczą o nowe rynki i internet.

Lechpol, dystrybutor elektroniki z Garwolina, który przez 25 lat istnienia dorobił się 12 marek, 200 pracowników, 135 mln zł obrotów, 40 sklepów własnych oraz spółek w Rumunii i Holandii, zmieni właściciela. Ale spokojnie: wszystko zostaje w rodzinie. Za trzy miesiące Zbigniew Leszek przepisze udziały w firmie trzem synom: Mariuszowi, Michałowi i Marcinowi.

POLSKI SAMSUNG:
POLSKI SAMSUNG:
Choć złośliwi śmieją się, że Lechpol to polska firma z niemiecką marką i chińskimi produktami, rodzina Leszków: założyciel Zbigniew (drugi od lewej) oraz jego synowie (od lewej) Michał, Marcin i Mariusz, mają ambicje, by stworzyć międzynarodową markę elektroniki rodem z Polski.
Marek Wiśniewski

— Tata zostanie głównodowodzącym, będziemy korzystać z jego doświadczenia — mówi Michał Leszek, średni syn, twórca marki Krüger & Matz, który w firmie odpowiada za marketing i wdrażanie nowych produktów.

Chińskie klocki

Młodsze pokolenie będzie dalej rozwijać rodzinną firmę i jej główną markę Krüger & Matz wprowadzoną sześć lat temu, która dziś przynosi firmie 25 proc. przychodów. Dla niewtajemniczonych: to elektronika z segmentu B, czyli produkty, które nie należą do wielkich marek, jak np. Apple czy Samsung. Najpierw pod tą marką można było kupić sprzęt audio do samochodów i domu, potem słuchawki, tablety czy smartfony, które Lechpol wprowadził jako pierwsza polska firma.

— Produkcja elektroniki jest jak budowanie z klocków. Nie stać naszej firmy, by tworzyć od nowa technologię, lepiej i taniej jest wykorzystać istniejące. Nie myślimy też o fabryce w Polsce. Koncentrujemy się na serwisie i obsłudze klienta — mówi Michał Leszek. Twierdzi, że aby stworzyć telefon, trzeba mieć kilkadziesiąt fabryk, które produkują elementy składane potem w jednej. Żeby utrzymać rentowność, taka fabryka montażu telefonów musiałaby rocznie produkować 5 mln telefonów, Lechpol natomiast sprzedaje rocznie 60 tys. telefonów, ale pięć różnych modeli. — 87 proc. elektroniki na świecie powstaje w Chinach, więc także my tam kupujemy. Wybieramy najlepsze elementy, a sztuka polega na tym, żeby konstrukcja była jak najlepiej dopasowana pod względem sprzętu i software’u. Na przykład w naszym telefonie procesor jest amerykańskiej firmy Qualcom [to rozwiązaniejest w 50 proc. telefonów na świecie — red.], system operacyjny Google’a, wyświetlacz Sharpa, a kamera — Samsunga — mówi Michał Leszek.

Rumuński wzór

Lechpol, który prawie 20 proc. obrotów generuje za granicą, będzie rosnąć na nowych rynkach. — W Rumunii w 2015 r. mieliśmy 35 mln zł obrotów. To dobry rynek, przypomina Polskę sprzed 20 lat. W Holandii rośniemy wolniej, uczymy się, jak działać na małym i nasyconym rynku. W tym roku powalczymy w 2-3 kolejnych krajach: Grecji, gdzie już prowadzimy rozmowy, być może Hiszpanii, do której udajemy się na negocjacje w lutym, Portugalii lub Niemczech, na których nam bardzo zależy — informuje Michał Leszek.

Spółka tworzy za granicą joint ventures z lokalnymi partnerami. Lechpol wchodzi też mocniej w e-commerce.

— Jesteśmy po rozmowach z Amazonem, już testowo sprzedajemy kilka produktów — mówi Michał Leszek. To kanał sprzedaży, który spółka trochę zaniedbała.

— Koncentrowaliśmy się na własnych sklepach, w których sprzedajemy elektronikę użytkową, ale także produkty dla majsterkowiczów, kable, by nie być bezpośrednią konkurencją dla naszych partnerów, takich jak RTV Euro AGD. Mamy 40 sklepów, rocznie zamierzamy otwierać około 15 — mówi przedstawiciel Lechpolu.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane