Nowy tydzień na największych zachodnioeuropejskich giełdach nie zaczął się dla inwestorów zbyt dobrze, ale kolejne godziny sesji przyniosły stopniową poprawę nastrojów, choć mało stabilną. Znów do głosu dochodziły obawy o stan światowej gospodarki i dalszy rozwój kryzysu zadłużeniowego w Eurolandzie. Do optymizmu nie skłaniała poranna przecena na dalekowschodnich parkietach oraz wahające się wyceny kontraktów terminowych na indeksy amerykańskich giełd.
Tym razem inwestorzy znaleźli uzasadnienie do pozbywania się akcji przede wszystkim w doniesieniach z Japonii. Tamtejsza gospodarka, trzecia pod względem wielkości na świecie, odnotowała w minionym kwartale jedynie 1,4-procentowy wzrost, podczas gdy analitycy oczekiwali dynamiki na poziomie przynajmniej 2,3 proc.
Kwartał wcześniej PKB Japonii wzrósł tymczasem o 5,5 proc. Dane te, wraz z ubiegłotygodniowymi danymi o chińskim eksporcie, wzbudziły spekulacje o postępującym marazmie w światowej gospodarce.
Spośród notowanych spółek źle tydzień zaczęli posiadacze akcji Julius Baer, szwajcarskiego prywatnego banku inwestycyjnego. Instytucja zdecydowała się zapłacić 880 mln USD za jeden z biznesów należących do Bank of America ML. Pieniądze na sfinansowanie zakupu mają pochodzić z emisji praw poboru, co nie zostało dobrze przyjęte przez inwestorów. Spadały też notowania Nokii. Powodem zejścia kursu ze wzrostowej ścieżki (w minionym tygodniu akcje zdrożały o 18 proc.) był komentarz Danske Bank, w którym spekuluje się, że fiński producent smartfonów może wkrótce zaoferować nowe akcje.