Największy w KGHM związek domaga się nie tylko wzrostu wynagrodzeń z 6 do 10 proc. Żąda też zasilenia konta funduszu socjalnego 100 mln zł oraz wzrostu składek na pracowniczy fundusz emerytalny. Spełnienie ostatniego postulatu może kosztować firmę nawet kilka milionów złotych miesięcznie.
Pierwsza tura mediacji zakończyła się patem. Przed jutrzejszym wznowieniem rozmów prezesi KGHM będą rozważać spełnienie postulatów na posiedzeniu zarządu. Nie chcą mówić o swoich planach, ale wiadomo, że od kilku miesięcy próbują przekonać załogę, iż wzrost kosztów pracowniczych jest niekorzystny dla spółki. Przesądzona wydaje się też odmowa przekazania z ubiegłorocznego zysku KGHM 100 mln zł na fundusz socjalny. Zgodnie z życzeniem ministra skarbu, na wypłatę dywidendy ma pójść niemal 100 proc. zysku.
— W tej sprawie wystarczą jedynie dobre chęci zarządu. Firma jest w dobrej kondycji, czego dowodem jest wypracowanie w pierwszym kwartale 914 mln zł zysku — twierdzi Ryszard Zbrzyzny.
Atmosferze mediacji nie sprzyjają napięcia związane z planami wypłaty dywidendy i wzrostu płac zarządu nawet o 40 proc.
ES
Puls Biznesu wyd. 2371, s. 13