Zwierzyć się - ale komu?

Ewa Woydyłło
opublikowano: 26-10-2007, 00:00

Ze zmartwieniami, prowokującymi przykre stany emocjonalne —depresję, złość, urazy oraz przejawy lęku i niepokoju — coraz więcej ludzi zwraca się do psychologów. Ale wielu z nas boi się jeszcze albo wstydzi prosić o taką pomoc.

Szkoda. Bo psychoterapeuci stają się coraz częściej czymś/kimś w rodzaju pogotowia ratunkowego dla skołatanej, obolałej psychiki. O pomoc zwracają się ludzie strapieni i zagubieni oraz ofiary głębokich problemów psychologicznych. Jednakże nie tylko oni stanowią klientelę gabinetów psychoterapii. Druga, wcale pokaźna grupa, to ludzie radzący sobie sprawnie i bez większych kryzysów, zdolni do realizacji celów życiowych, którzy po prostu interesują się swoim wnętrzem psychicznym. Oni i bez tych rozmów radzą sobie z nie najlepszymi nastrojami lub relacjami z innymi ludźmi.

Bez ciężaru

Pewien rodzaj rozmowy może wywrzeć szczególnie pozytywny wpływ na życie człowieka. Polega na zwierzeniu się z czegoś, co skrycie boli, niepokoi, nurtuje. Samo wyznanie tajemnicy przynosi — na ogół — od razu pozytywny efekt. Człowiekowi robi się lżej, zwłaszcza jeżeli zwierzenie dotyczyło wstydliwej czy bolesnej sprawy. Wyznanie osobistego sekretu komuś zaufanemu ma moc uzdrawiającą, podobną spowiedzi, zarezerwowanej wszak dla grzechów. A nie wszystkie cierpienia pochodzą przecież z własnych grzesznych postępków…

Odsłonięcie głęboko tkwiącego cierpienia przed drugim człowiekiem pozwala ujrzeć sprawę z innej perspektywy. Wysłuchanie czyjegoś zdania o naszym problemie pomaga zwykle — choć odrobinę — zmienić własny sposób myślenia, często dodając nadziei i wiary w dobre rozwiązanie. I o to chodzi! Tak, z pomocą zaufanych osób dokonujemy weryfikacji ocen, decyzji i przekonań. A wskutek dzielenia się sekretami, wypróbowujemy i utrwalamy także nasze przyjaźnie. Dzięki nim maleje lęk przed samotnością. A to z kolei umacnia poczucie więzi ze światem i dodaje naszej psychice mocy.

Na biegunach

Odwrotność tego procesu, a więc stopniowe zerwanie więzi z wszystkimi ludźmi, eskalację lęku, przerażenie życiem i uwięzienie w nieprzenikalnej samotności, ukazuje Sarah Kane w sztuce „Psychosis”, którą niedawno obejrzałam w warszawskim Teatrze Rozmaitości.

Bohaterka zwierza się — lecz tylko sobie. Jej nieufność i strach przed bliźnimi sięga skrajnej patologii. W końcu ją przekracza i doprowadza do samounicestwienia. W symbolicznej, albo raczej dydaktycznej warstwie, sztuka przestrzega przed zamykaniem się z uczuciami w zakamarkach własnej duszy.

Psycholodzy wyróżniają cztery cechy ludzi szczęśliwych: poczucie wartości, optymizm, samodyscyplina i łatwość kontaktów z innymi. Na tę ostatnią cechę składa się gotowość do wyrażania uczuć oraz dzielenia się przeżyciami z otoczeniem, czyli właśnie zwierzanie się. Ale… Czy wyznawać sekrety przygodnym nieznajomym? Komu nic nie mówić o sobie? Jakie zwierzenia przynoszą ulgę, a jakie mogą zaszkodzić? No i jak się nauczyć mówić o sobie, jeżeli przychodzi to z wielkim trudem?

Zwierzać się można każdemu, kto chce i potrafi słuchać. Najlepiej wtedy, gdy istnieją po obydwu stronach dogodne warunki: nic nam nie przeszkadza, nigdzie się nie spieszymy. Od stopnia zaufania do rozmówcy zależy głębokość i treść wyznań. Potrzeba tu ostrożności, by sekretem nie zranić nikogo, włącznie z samym rozmówcą.

Jedna z moich niedawnych pacjentek miała problem z tym, że jej stosunki z matką gwałtownie się popsuły. Przyczyną rozdźwięku było kilka nieprzyjemnych zdań córki o ojcu, wkrótce po jego pogrzebie. Szczerość i gotowość do wyznania nawet bolesnych przeżyć winny znaleźć właściwego adresata.

Ze względu na drastyczność niektórych problemów, lepiej wyznać je przed psychoterapeutą, zamiast przed osobami niewprawionymi w tego rodzaju pomocy innym. Zwłaszcza najbliższe osoby mogą tak głęboko przeżywać nasze problemy, że — zamiast zrozumienia i wsparcia — przysporzą nam jeszcze większych zmartwień.

Stopnie

Dodajmy jeszcze jeden przykład: oto oddane i kochające się małżeństwo. Wszystko, co dzieje się aktualnie w ich wspólnym życiu, jest oczywiście wspólną sprawą. Rozmawiają, dzielą się opiniami, uczuciami i wątpliwościami. Ale co z przeszłością? Ile z „dawnych dni” mają sobie szczerze opowiedzieć? Wszystko? Część — ale jaką część? Oczywiście, nie ma reguły. Są mężczyźni i kobiety o wielkiej wspaniałomyślności i nieograniczonej tolerancji, ale bywają i tacy, którzy mają na jakimś punkcie szczególną słabość. „Zdrady nigdy nie przebaczę” — mówią niektórzy. „Pornografia mnie brzydzi i przekreśla szansę na bycie z kimś, kto się nią podnieca” — mówią inni. „Nie potrafię zaufać komuś, kto raz oszukał” — słychać czasem.

Te „zakazane rewiry” obejmują zwykle delikatne kwestie moralne. Ale mogą sięgać i do sfer związanych z „niekorzystnym” pochodzeniem, byciem ślubnym lub nieślubnym dzieckiem albo niektórych chorób (np. alkoholizm lub narkomania, zakażenia schorzeniami wenerycznymi czy HIV) czy wcześniejszych romansów homoseksualnych. Pewne, że trzeba z delikatnymi sprawami obchodzić się delikatnie. W zwierzeniach musimy absolutnie liczyć się z wrażliwością i systemem wartości drugiej osoby. Wprawdzie nie ma uniwersalnej recepty na to, co mówić, a czego nie — ale starajmy się nie zranić uczuć partnera.

Mądrze też przewidzieć ewentualne skutki dla naszego związku. Ten cel każe niekiedy przemilczeć jakiś sekret. Gdy bardzo ciąży lub uporczywie powraca na myśl, trzeba poszukać innego rozmówcy — spowiednika, zaufanego doradcy, psychoterapeuty. W końcu po to oni są, by ułatwiać pozbywanie się dręczących wspomnień i urazów. Żona lub mąż nie muszą koniecznie spełniać wszystkich ról w naszym życiu. Rolę konfesjonału niech zachowa konfesjonał, a lekarza — lekarz.

Dobre relacje, o które powinniśmy najbardziej dbać w życiu rodzinnym, wymagają szczerości i otwartości. Szczera prawda. Ale niech dotyczy to spraw dziejących się w naszym wspólnym życiu, tu i teraz. Zwierzenia — mroczne sekrety z przeszłości — mogą stać się bowiem kroplą dziegciu, która zatruje całą słodycz małżeńskiego miodu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Woydyłło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu