Jak donosi agencja Bloomberg, polski rząd podjął niejawną decyzję o porzuceniu planów postawienia Adama Glapińskiego przed sądem, kierując się obawami o bezpieczeństwo ekonomiczne państwa.
Jeszcze w kampanii wyborczej w 2023 r. Donald Tusk zapowiadał rozliczenie prezesa Narodowego Banku Polskiego i skierowanie wniosku do Trybunału Stanu. Adam Glapiński był oskarżany o upolitycznienie działań banku centralnego oraz kontrowersyjne decyzje w zakresie stóp procentowych.
Zbyt duże ryzyko
Obecnie jednak rząd wyraźnie tonuje nastroje. Według doniesień Bloomberga, w kręgach rządowych zapadła decyzja o rezygnacji z forsowania procedury przed Trybunałem Stanu. Powód jest przede wszystkim ekonomiczny – w obliczu jednej z największych luk budżetowych w Unii Europejskiej priorytetem stało się utrzymanie zaufania inwestorów i stabilności rynku obligacji.
Konflikt z szefem banku centralnego mógłby zostać odebrany jako zagrożenie dla niezależności NBP, a to z kolei zwiększyłoby koszty finansowania długu publicznego. Przy rekordowym deficycie budżetowym takie ryzyko uznano za zbyt duże.
Deficyt budżetowy i rynki finansowe kluczowe dla decyzji
Polska stoi przed wyzwaniem sfinansowania ogromnych potrzeb pożyczkowych. W tej sytuacji kluczowe znaczenie ma wiarygodność kraju w oczach zagranicznych inwestorów, zwłaszcza nabywców obligacji skarbowych.
Przeciągający się spór między rządem a NBP mógłby wywołać niepewność na rynkach finansowych, osłabić złotego i podnieść rentowności obligacji. Z perspektywy Ministerstwa Finansów oznaczałoby to realne, wielomiliardowe koszty. Dlatego pragmatyzm ekonomiczny przeważył nad politycznymi deklaracjami.
Obniżki stóp procentowych i zmiana tonu w NBP
Istotnym elementem zmiany klimatu wokół NBP była także polityka pieniężna w 2025 r. Rada Polityki Pieniężnej, pod przewodnictwem Adama Glapińskiego, zdecydowała się na serię obniżek stóp procentowych – łącznie o 175 punktów bazowych.
Niższe stopy oznaczają spadek kosztów obsługi długu publicznego. Według szacunków prezesa NBP w ciągu dwóch lat może to przynieść budżetowi oszczędności rzędu około 25 mld zł. To argument, który w obecnej sytuacji fiskalnej ma ogromne znaczenie.
Zmieniła się również retoryka. Relacje między NBP a Ministerstwem Finansów określane są dziś jako poprawne, a nawet konstruktywne. W porównaniu z napiętą atmosferą sprzed wyborów to wyraźny zwrot.
