Czytasz dzięki

10 walutowych rewelacji roku

opublikowano: 31-12-2010, 02:09

Ostatnie 12 miesięcy na rynkach walutowych obfitowało w dramatyczne wydarzenia i niespodziewane zwroty akcji. Jak w  kalejdoskopie zmieniały się notowania głównej pary walutowej – EURUSD, a rynki poruszały się w takt wybijany przez kolejne odsłony kryzysu. Inwestorzy nieraz powątpiewali w przyszłość euro, a ogromne kontrowersje, by nie rzec, oburzenie, wzbudziły plany skupu obligacji przez amerykański Fed.

W tych okolicznościach jak szalupy na wzburzonych wodach oceanu zachowywały się waluty wielu rynków wschodzących, które szturmował zagraniczny kapitał. Odnosząc się do tych wydarzeń brazylijski minister finansów Guido Mantega ukuł nawet medialne określenie „wojna walutowa”, która jednak na szczęście nie wybuchła na pełną skalę. Ostoją stabilności pozostawał za to przywiązany do dolara juan, a ludowi rządcy Chin wzruszeniem ramion zbywali wszelkie sugestie, by walutę w zauważalny sposób umocnić.

To wszak jedynie niewielka próbka wrażeń, jakich inwestorom dostarczyły rynki. Sprawdźmy, kto z tej zawieruchy wyszedł zwycięsko, a kogo wyniesiono na tarczy. Posiłkując się zebranymi przez agencję Bloomberg danymi sporządziliśmy ranking dziesięciu najsilniejszych walut kończącego się roku.

Kształtu zestawienia nie sposób uznać za niespodziankę. Za sprawą utrzymującej się awersji do ryzyka drożały japoński jen (miejsce 2.) i szwajcarski frank (miejsce 7.). Dokładniej rzecz ujmując, umocnienie obie waluty zawdzięczały postępującemu w światowej gospodarce procesowi delewarowania. Z jednej strony objawiał się on odwracaniem typowych pozycji carry trade (kupno aktywów o wyższych oczekiwanych stopach zwrotu za środki pożyczone w walutach o niskim oprocentowaniu), z drugiej znaczącymi przepływami z tytułu obsługi (czyli spłat odsetek i kapitału) kredytów udzielonych w „tanich” niegdyś walutach (tych z kolei nie równoważyły przepływy wynikające z zaciągania nowych kredytów). Oba te zjawiska śrubowały – i nadal śrubują – popyt na jena i franka. Jak umarłemu kadzidło walutom tym pomogły interwencje prowadzone przez banki centralne obu krajów.

Drugą grupą o silnej reprezentacji są waluty krajów, których gospodarki stoją surowcami. To pokłosie powrotu w drugiej połowie kończącego się roku hossy na rynkach towarowych. Tą zapoczątkował jeszcze przełom 2008 i 2009 r. kiedy to inwestorzy ochłonęli po szoku związanym z upadkiem banku Lehman Brothers. Do tej grupy walut należą tugrik mongolski (miejsce 1.), dolar australijski (miejsce 3.) i rand południowoafrykański (miejsce 5.). Tuż za dziesiątką (miejsce 12.) mieści się oparte na miedzi peso chilijskie.

Warto zwrócić uwagę na obecność w zestawieniu aż czterech walut z Azji Południowo – Wschodniej. To ringgit malezyjski (miejsce 4.), bat tajlandzki (miejsce 6.), dolar tajwański (miejsce 9.) oraz jego singapurski imiennik (miejsce 10.). Od dawna kraje regionu, który stosunkowo najszybciej wyszedł z kryzysu, zmagają się z napływem kapitału portfelowego, który destabilizuje ich gospodarki. Ku zgrozie eksporterów wzmacnia waluty, obniżając konkurencyjność międzynarodową tej grupy oraz tworzy presję inflacyjną, nadymacąj do niepokojących rozmiarów bańki na rynkach aktywów, co grozi destabilizacją gospodarek.

Top 10 walut na świecie, zmiana kursu względem USD

1. Tugrik mongolski                 +24,5 proc.
2. Jen japoński                        +22,9 proc.
3. Dolar australijski                 +21,9 proc.
4. Ringgit malezyjski               +20,5 proc.
5. Rand południowoafrykański  +19,7 proc.
6. Bat tajlandzki                      +19,6 proc.
7. Frank szwajcarski                +19,1 proc.
8. Colon kostarykański            +19,0 proc.
9. Dolar tajwański                   +18,5 proc.
10. Dolar singapurski               +17,6 proc.

Źródło danych: Bloomberg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane