Pozytywne nastroje na innych giełdach jeszcze o poranku podnosiły wyceny spółek, które po godzinie 10 ustabilizowały się. Nie było widać żadnej reakcji na informację o przesunięciu publikacji „stress testów” amerykańskich banków. Co jeszcze ważniejsze ignorowane są przecieki jakoby niektóre z instytucji finansowych nie przeszły owych testów z pozytywnych wynikiem.
Z dzisiejszych publikacji danych z pewnością trzeba wspomnieć o kwietniowym wskaźniku PMI dla Polski, który co prawda okazał się lepszy od prognoz, ale nieznacznie spadł w porównaniu do marca. Poziom 42,1 pkt. nadal oznacza, że nasz przemysł się nie rozwija. Indeks PMI Eurolandu wzrósł w porównaniu do marca dość znacznie, jednak nadal jest poniżej 40 pkt.
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na opublikowane wiosenne prognozy gospodarcze przez Komisję Europejską, która przewiduje dla Polski scenariusz łagodnej recesji ze spadkiem PKB w tym roku o 1,4 proc. To dość znaczna zmiana w porównaniu do styczniowej publikacji, według której nasza gospodarka miała się rozwijać w tempie 2 proc. Co gorsza poważnie zrewidowane zostały również prognozy deficytu sektora finansów publicznych, który w tym roku ma sięgnąć aż 6,6 proc. PKB. Ponadto komisarz UE ds. gospodarczych i walutowych Joaquin Almunia zapowiedział otwarcie przez Komisję procedury nadmiernego deficytu wobec Polski. To znacznie opóźni przyjęcie euro w naszym kraju.
Giełda prognozami Komisji się nie przyjęła tylko pozytywnie zareagowała na rosnące indeksy na otwarciu za oceanem. Notowania zakończyły się wzrostem o ponad 4 procent, a do ważnej granicy 1900 punktów zostało już bardzo niewiele. Aktualne tempo wzrostów wydaje się nie do utrzymania w dłuższym czasie, więc ważny z technicznego punktu widzenia opór może ostudzić na jakiś czas zapał byków.
Na rynku walutowym złoty doświadczył bardzo silnego otwarcia, jednak szybko
zaczął tracić, co wspierały niepokojące prognozy Komisji Europejskiej. Po
południu dynamiczne wzrosty na giełdach wzięły jednak górę i nasza waluta
ponownie zaczęła zyskiwać. Trend wydaje się więc ustalony, ale nie można
zapominać o czyhających niebezpieczeństwach, choćby w postaci rewizji
tegorocznego deficytu budżetowego.
Komentarz przygotował
Łukasz Bugaj
Analityk
Xelion. Doradcy
Finansowi