Piotr Bielski: Chcieć to jeszcze nie znaczy móc
1Premier Donald Tusk obiecał przedsiębiorcom strefę euro w 2011 r. Czy to realny termin?
Żeby dotrzymać słowa, trzeba nie tylko chcieć, ale też poczynić konkretne kroki. Nie chodzi tylko o wypełnienie kryteriów dotyczących inflacji, długu publicznego i deficytu budżetu, ale też bycie w strefie ERM-2 przez co najmniej dwa lata. Aby znaleźć się w strefie euro na początku 2011 r., do "poczekalni", jaką jest ERM-2, należałoby wejść już za kilkanaście tygodni.
2Inwestorzy w to jednak uwierzyli, bo złoty natychmiast zyskał na wartości.
Jeśli rząd rzeczywiście ma taką strategię, to jest to bardzo pozytywna informacja dla naszej waluty, a także dla całej gospodarki. Do tej pory jednak Ministerstwo Finansów stało na twardym stanowisku, że do strefy ERM-2 wejdziemy dopiero wtedy, gdy będziemy absolutnie pewni, że spełnimy kryteria i że nie będziemy tam dłużej niż 2 lata. Być może premier w porozumieniu z ministrem finansów nabrali już takiej pewności.
3Jakie są szanse na spełnienie wymagań formalnych?
Szanse są, ale pamiętajmy, że najbliższe trzy lata to okres permanentnej kampanii wyborczej. W takich warunkach trudno choćby o ograniczenie deficytu. Być może rząd chce, by strefa euro była jednym z motywów kampanii. Do takich deklaracji trzeba jednak podchodzić ostrożnie.