Czytasz dzięki

A będzie jeszcze gorzej...

opublikowano: 05-09-2018, 22:00

Jesteśmy mistrzami świata w narzekaniu na niby — za czarnowidztwem kryje się bowiem… nasz niepoprawny optymizm

Pewien polski profesor przez 100 dni pytał grupę studentów, jak się czują: lepiej niż zwykle, tak samo jak zwykle czy gorzej niż zwykle. Z wyjątkiem dwóch osób zwykle wszyscy czuli się gorzej niż zwykle. Podobne badanie przeprowadzono kilkadziesiąt lat wcześniej w USA. Chyba nikogo nie zdziwi, że amerykańscy studenci zwykle czuli się lepiej niż zwykle. Czy to nie dowodzi, że samopoczucie człowieka zależy od kultury, w której żyje? U nas dominuje kultura narzekania, tzw. polska norma negatywności. Na pytanie „co słychać?” Kowalski niezmiennie odpowiada „stara bieda” — choćby dopiero co dostał spadek, podwyżkę lub awans. Trenerzy rozwoju osobistego i mówcy motywacyjni próbują nam zaszczepić iście amerykański entuzjazm. Na próżno.

Kult cierpiętnictwa. Pod koniec lat 90. socjolog Ewa Grzeszczyk przeprowadziła w Łodzi i Warszawie serię wywiadów dotyczących osiągnięć w życiu i pracy. Respondenci — młodzi pracownicy firm państwowych, prywatnych i bezrobotni — odnosili się z rezerwą do anglosaskich wzorców sukcesu, promowanych przez korporacje, media i poradniki rozwoju osobistego. Mówili, że chroniczne zmęczenie, stres i pośpiech, ale też kompromisy moralne, to zbyt wysoka cena prestiżu i kariery. Woleli pozostać przy swoim negatywnym postrzeganiu spraw. Skąd nasza odporność na pozytywne myślenie?

Poszukiwania zawiodą nas do świata pogańskich Słowian, którzy wierzyli w demony uwielbiające szkodzić ludziom. Nic tak ich nie cieszyło, jak możliwość obrócenia czyjegoś szczęścia w tragedię, śmiechu w łzy — twierdzą etnografowie. Przezorny człowiek ukrywał więc, że mu się powodzi. Zawsze przyjmował zgnębiony wyraz twarzy i psioczył na swój los, by złośliwe duchy na swoją ofiarę wybrały kogoś innego. Polski rolnik, który zawsze narzeka na klęskę — urodzaju lub nieurodzaju — nawet nie zdaje sobie sprawy, że kieruje się życiową mądrością sprzed tysięcy lat. Naiwnością byłoby sądzić, że po trzech dekadach demokracji i wolnego rynku wyzwolimy się z objęć biadolenia, które ma źródło w czasach prehistorycznych. O magicznej funkcji narzekania mówi psycholog Bogdan Wojciszke. Zgodnie z przysłowiem „nie chwal dnia przed zachodem słońca”, unikamy przedwczesnej radości i marudzimy, żeby nie zapeszyć. Według profesora, obowiązują scenariusze biadolenia, których nieprzestrzeganie grozi odrzuceniem przez grupę. Niemile widziani są ludzie zadowoleni z pracy, zarobków i szefa. Przyczepia się im łatkę korporacyjnych szczurów lub — co chyba gorsze — osób ograniczonych umysłowo. Te epitety służą podtrzymaniu jedności. Wystarczy pogodę nazwać beznadziejną, a rząd głupim, by stworzyć więź z nieznajomym. Psycholodzy mówią o fenomenie towarzyszy niedoli, polegającym na poczuciu wspólnoty z tymi, którzy doświadczają podobnych problemów — sama świadomość, że w swoim czarnowidztwie nie jesteśmy sami, może łagodzić negatywne emocje.

Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
×
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Optymizm na opak. Umiejętne zrzędzenie przysparza nam sojuszników, a nawet fanów. Ktoś, kto narzeka na poziom polskiej polityki, służby zdrowia i piłki nożnej, sprawia wrażenie eksperta w tych dziedzinach. Prof. Dariusz Doliński podaje przykład badań oceniających recenzentów: surowi, w porównaniu z łagodnymi zostali uznani za mniej sympatycznych, za to bardziej inteligentnych i kompetentnych.

Wreszcie narzekanie może być skuteczną strategią obronną. Wyobraźmy sobie człowieka, który chwali się wyjątkowymi zdolnościami biznesowymi. Nie zakłada jednak własnej firmy, bo — tłumaczy — państwo tłamsi wolność gospodarczą. To sprytny sposób na usprawiedliwienie swojego lenistwa i tchórzostwa. Zamiast wyśmiać delikwenta, słuchacze kiwają ze zrozumieniem głowami. Męczydusza staje się ich bohaterem. Głoszenie negatywnych przekonań — paradoksalnie — toruje drogę do pozytywnego samopoczucia. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane