...a wzoruje się na Bytomiu

Artur Burak
opublikowano: 1998-11-20 00:00

...a wzoruje się na Bytomiu

BYĆ ALBO NIE BYĆ: Brakuje dużych zorganizowanych sieci sprzedaży detalicznej, kooperujących z producentami. Współpraca z dużą liczbą odbiorców detalicznych powoduje, że koszty dystrybucji są wysokie. Utworzenie przez konkurujących ze sobą producentów wspólnego operatora handlowego pozwoliłoby na znaczne obniżenie tych kosztów. Konsolidacja powinna objąć także wydatki promocyjne. Porozumienie firm odzieżowych przyniosłoby pierwsze pozytywne efekty za dwa, trzy lata — uważa Cezary Przybysławski, prezes Zakładów Odzieżowych Bytom. fot. Borys Skrzyński

Identyczny projekt reformy jak Intermoda od pewnego czasu wdraża inny producent garniturów — Zakłady Odzieżowe Bytom.

Obecnie firmy te są dla siebie konkurentami, jednak w przyszłości, w wyniku ekspansji zachodnich koncernów na polskim rynku, połączenie sił spółek odzieżowych wydaje się naturalną konsekwencją przeprowadzanych przez nie wewnętrznych reform. Prezes Kwiecień nie wyklucza, że drogi jego firmy i Bytomia czy Vistuli lub innej firmy odzieżowej mogą się wkrótce zejść. Mało prawdopodobne jest natomiast włączenie Intermody do stworzonej przez NFI Piast grupy Próchnika.

— Podchodziliśmy z rezerwą do zapowiadanych przez twórców holdingu pozytywnych efektów takiej konsolidacji. Obecna kondycja grupy i jej osiągnięcia nie rozwiały naszych wątpliwości — mówi Waldemar Kwiecień, prezes Intermody.

Niepowodzenia Próchnika nie zniechęcają innych do konsolidowania branży. Zdaniem firm, utworzenie przez konkurentów wspólnego lub kilku silnych operatorów handlowych, reprezentujących nawet po kilkanaście firm, doprowadziłoby do wyeliminowania z rynku najsłabszych, ale jednocześnie solidne zakłady mogłyby się łatwiej bronić przed zachodnią konkurencją.