Informatyczna grupa ma w kasie sporo pieniędzy. Wystarczy na rozwój organiczny, przejęcia i sowitą dywidendę.
ABG Spin zarobił w 2007 r. na czysto ponad 31 mln zł. W roku poprzednim, pomijając rozwiązanie rezerwy podatkowej, miał niespełna 9 mln zł, a uwzględniając po drodze przejęty Spin — 16,4 mln zł. Skokowy wzrost zysku to jedna dobra wiadomość dla akcjonariuszy warszawskiej firmy. Druga jest taka, że prawie cała wypracowana kwota trafi pewnie na ich konta.
— Chcemy niemal cały zysk, blisko 30 mln zł, wypłacić w formie dywidendy — zapowiada Dariusz Brzeski, prezes ABG Spin.
Jego zdaniem spółka ma sporo wolnej gotówki. Na koniec grudnia jej środki płynne wynosiły 51,6 mln zł, a nadwyżka należności nad zobowiązaniami kolejne 31,2 mln zł. Dlatego stać ją na sowitą premię, inwestycje organiczne i kapitałowe. Na te ostatnie sama chce wydać w tym roku około 10 mln zł, drugie tyle przeznaczą pewnie na podobny cel spółki zależne.
— Dywidenda jest już uzgodniona z głównymi udziałowcami, ale jej wysokości nie należy traktować jako wyznacznika na kolejne lata. Wszystko będzie zależeć od bieżących potrzeb kapitałowych firmy — dodaje prezes.
ABG Spin ma w tej chwili podpisane kontrakty do realizacji w 2008 r. na 232 mln zł, o 45 proc. więcej niż o tej samej porze przed rokiem. Do tego firmy zależne mają zlecenia za 30-40 mln zł. To stabilna sytuacja zachęcająca zarząd do optymistycznych zapowiedzi na ten rok.
— Średnio w latach 2008-10 zysk netto grupy powinien rosnąć o 30 proc. — zapowiada Karol Cieślak, wicprezes odpowiedzialny za finanse.
— Ale w 2008 r. ten wzrost będzie znacząco wyższy — uzupełnia Dariusz Brzeski.
Przychody też powinny rosnąć w podobnym tempie, ale nie one są priotytetem, tylko rentowność.
459
mln zł To łączna wartość sprzedaży ABG Spin w 2007 r. O 8 proc. wyższa niż obu tych spółek przed połączeniem rok wcześniej.