Analitycy wieszczą rekordowe zyski na Wall Street. Wszystko przy wyśrubowanych wycenach

Krzysztof Kolany
opublikowano: 2026-01-17 10:00

Mimo mizernego wzrostu gospodarczego analitycy z Wall Street gremialnie podnoszą prognozy zysków największych giełdowych spółek. W 2026 r. indeks S&P 500 ma „zarobić” najwięcej w historii. Wszystko to przy niemal rekordowo wysokich wycenach amerykańskich akcji.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ekonomiści dość zgodnie prognozują, że w tym roku produkt krajowy brutto Stanów Zjednoczonych urośnie realnie o ok. 2 proc. Dodając do tego 2-3 proc. inflacji ,otrzymujemy nominalny wzrost gospodarczy rzędu 5 proc. Byłby to niezły wynik (choć nie rewelacyjny) jak na tak dużą i rozwiniętą gospodarkę. Tyle tylko, że oczekiwania dotyczące tempa generowania zysków przez największe giełdowe firmy Ameryki idą znacznie dalej.

Prognozy zebrane przez FactSet zakładają, że zyski spółek przypadające na indeks S&P 500 (czyli EPS) będą w tym roku o prawie 15 proc. wyższe od zeszłorocznych. Miałyby więc rosnąć trzykrotnie szybciej niż cała amerykańska gospodarka. Rzecz jasna trzeba tu wziąć poprawkę na fakt, że największą wagę w S&P 500 mają korporacje działające globalnie i czerpiące zyski na całym świecie. Nadal jednak Stany Zjednoczone średnio odpowiadają za 58 proc. przychodów spółek z S&P 500.

Nic nie rośnie szybciej niż prognozy

Sam poziom prognozowanych zysków to jedno, ale ich dynamika to zupełnie co innego. Jeszcze dwa miesiące temu prognozy analityków zakładały, że w 2026 r. EPS dla indeksu S&P 500 sięgnie 306,65 USD i tym samym po raz pierwszy w historii przekroczy barierę 300 USD. A teraz mowa jest o 311 USD – czyli o kwocie większej o 1,4 proc Może to nie wydawać się istotnie więcej, ale warto odnotować, że taka podwyżka prognoz zajęła analitykom niespełna dwa miesiące.

To samo dzieje się z szacunkami za zakończony niedawno IV kwartał 2025 r. Według danych zebranych przez FactSet EPS dla indeksu S&P 500 w minionym kwartale wyniósł 70,54 USD i był o 8,3 proc. wyższy niż rok temu. W takim układzie byłby to dziesiąty z rzędu kwartał wzrostu zysków największych giełdowych spółek w Ameryce.

W tym wszystkim zaskakujący jest fakt, że prognozy dotyczące IV kwartału rosły w trakcie trwania tego kwartału. Zwykle jest inaczej i w miarę zbliżania się do końca danego kwartału prognozy analityków są sukcesywnie obniżane - średnio o 1,6 proc. w trakcie kwartału. Tym razem było tak, że jeszcze 30 września rynkowy konsens zakładał wzrost EPS-u o 7,2 proc. r/r. Teraz mowa jest o przeszło 8-procentowej dynamice, a niespodzianką nie będzie dwucyfrowy wzrost zysków przypadających na S&P 500, gdyż faktyczne wyniki niemal zawsze okazują się wyższe od oczekiwań większości giełdowych analityków.

Optymistycznie prezentuje się także przekaz z samych korporacji. Na 107 spółek w indeksie S&P 500, które opublikowały prognozy finansowe na miniony kwartał, 57 wydało prognozy negatywne, a 50 pozytywne. Ta druga liczba jest o 28 proc. wyższa od historycznej średniej. Ponadto także odsetek spółek wysyłających pozytywne sygnały (47 proc.) jest o 7 pkt proc. wyższy od historycznej średniej.

Kto napędza wyniki na Wall Street? Jedna branża ciągnie cały rynek

Wśród spółek wysyłających pozytywne prognozy wynikowe dominują firmy z sektora technologicznego i to właśnie ta branża wygenerowała znaczną część pozytywnych rewizji. Przez poprzednie trzy miesiące aż 51 z 70 spółek z sektora technologii informatycznych doświadczyło podniesienia prognoz wynikowych ze strony analityków. W szczególności chodzi tu o dwie spółki wagi superciężkiej: Apple i Nvidię. W przypadku tej pierwszej prognozowany EPS podniósł się z 2,50 USD do 2,67 USD. Natomiast Nvidia ma zaraportować 1,52 USD zysku na akcję w stosunku do 1,42 USD prognozowanych jeszcze pod koniec września.

Jeszcze bardziej znaczących (choć ważących mniej w ogólnym rozrachunku) rewizji wyników doświadczyły takie podmioty jak Oracle (któremu podwyższono oczekiwany EPS z 1,64 USD do 2,26 USD), Sandisk (tutaj prognozowany zysk na akcję uległ podwojeniu), Micron Technology czy Palantir Technologies. Generalnie spółki technologiczne mają zaraportować łącznie niemal 26-procentowy przyrost EPS-u i będą w zasadzie w pojedynkę napędzać wynikową bonanzę na Wall Street.

Nieźle mają jeszcze wypaść spółki surowcowe (+9,0 proc. r/r), ale już wszystkie pozostałe sektory mają odnotować dynamikę EPS-u poniżej rynkowej średniej. Poprawę zysków w granicach 4,5-6,5 proc. (czyli z grubsza na poziomie dynamiki nominalnego PKB USA) dostarczyć mają sektory finansowy, telekomunikacyjny i użyteczności publicznej. Cała reszta wypada blado lub wręcz słabo. Spadek zysków na akcję spodziewany jest w przypadku firm przemysłowych, naftowych i dostarczających dobra konsumenckie wyższego rzędu. Jednym zdaniem: mizeria ratowana przez boom w sektorze technologicznym powiązanym z wydatkami na generatywną sztuczną inteligencję.

Było drogo, jest drogo i taniej nie będzie?

Wszystko to dzieje się w otoczeniu niemal ekstremalnie wysokich wycen amerykańskich blue chipów. Indeks S&P 500 wyceniany jest na 22,5-krotność oczekiwanych tegorocznych zysków. To wskaźnik widziany tylko dwa razy w historii: pod koniec 2020 r. oraz w szczycie bańki internetowej ćwierć wieku temu. Widać zatem, że nawet szybko podnoszone prognozy wynikowe amerykańskich spółek nie nadążają za wzrostem ich wycen.

S&P 500 w relacji do oczekiwanych zysków jest obecnie wyceniany 20 proc. powyżej i tak już mocno wyśrubowanej średniej za poprzednie dziesieć lat wynoszącej 18,7. I chociaż w 2026 r. S&P 500 ma wygenerować o połowę wyższy EPS niż w latach 2022 czy 2023, to przez poprzednie trzy lata wzrósł on o przeszło 75 proc.

Reasumując, mamy do czynienia z sytuacją, gdy bardzo solidnej dynamice zysków giełdowych korporacji towarzyszą jeszcze szybciej rosnące wyceny. Przy tym trwająca od ponad trzech lat hossa na Wall Street niemal w całości opiera się na spółkach technologicznych płynących na fali boomu na generatywną AI. A wszystko to odbywa się na coraz wyższym pułapie wycenowym. Istnieje ryzyko, że w pewnym momencie zadziała tu finansowa grawitacja w postaci powrotu do średniej. Tak w przypadku dynamiki EPS-ów, jak i poziomu mnożników cena/zysk.

Możesz zainteresować się również: