Tylko nieco ponad 2,1 mln zł ma kosztować analiza, której wdrożenie — daj Boże — przyniesie o wiele większe efekty.
Andersen Business Consulting przeprowadzi audyt kosztów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, gigantycznej instytucji zatrudniającej grubo ponad 40 tys. osób. Zamówiona przez kierownictwo ubezpieczyciela analiza obejmie lata 2004 i 2005.
— ZUS potrzebuje cięcia kosztów — twierdzi Robert Gwiazdowski, przewodniczący rady nadzorczej ZUS.
Zakład zlecił więc badanie kosztów osobowych, w tym wynagrodzeń wraz z narzutami, kosztów związanych z systemem motywacji i budżetów szkoleniowych. W zamówieniu podkreśla, że analiza ma być połączona z analizą struktury organizacyjnej i ma sprawdzać „adekwatność poziomu zatrudnienia do skali działalności jednostek organizacyjnych”.
Wydzielić, co się da…
Szef rady nadzorczej zakładu jeszcze przed wynikami analizy wskazuje potencjalne źródła oszczędności.
— ZUS działa na podstawie kilku centrów ściągania należ- ności publicznoprawnych. Dlaczego nie mogą tego robić urzędy skarbowe? — mówi Robert Gwiazdowski.
Sugeruje także wyłączenia ze struktur ZUS osób zajmujących się orzecznictwem.
Zbadane będą też koszty pozaosobowe. ZUS w zamówieniu wylicza, że chodzi tu w szczególności o koszty telekomunikacyjne, informatyczne, nieruchomości oraz usług pocztowych, wyposażenia, ochrony budynków, amortyzacji i kosztów eksploatacyjnych samochodów, sprzątania, usług prawnych, konsultingowych i doradczych.
…i nie dublować
— Należy zwrócić uwagę na dublujące się koszty związane z informatyką. Są ponoszone na własnych specjalistów i dublowane w Prokomie. Uważam, że system należy wyrzucić na zewnątrz — dodaje Robert Gwiazdowski.
Na całą operację ZUS przeznaczył 2,11 mln zł. W jej efekcie zakład chce określić oczekiwany poziom oszczędności w kolejnych okresach budżetowych, opracować pełną procedurę planowania kosztów oraz system ich monitorowania.