Choć indeksy i notowania wielu spółek biją rekordy, kursy krakowskiego Artmana oraz łódzkiego Redanu spadają. Wczoraj ten drugi osiągnął nawet historyczne minimum. Dystrybutorzy odzieży podpadli inwestorom, bo kilka miesięcy po przeprowadzeniu ofert publicznych okazało się, że firmy mają poważne kłopoty z realizacją prognoz wyników.
Sukcesy LPP sprawiły, że debiutujący na GPW pośrednicy w sprzedaży odzieży byli uważani za wyjątkowo łakomy kąsek dla inwestorów. Ale to już historia. Trudno dziś przypuszczać, by Artman czy Redan w ciągu czterech lat pomnożyły swoją wycenę ponad 14-krotnie, jak LPP. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy akcje krakowskiej spółki straciły 32 proc. i są kilkanaście procent poniżej ceny emisyjnej (19 zł), a łódzkiej 18,5 proc. i zbliżają się do ceny z oferty publicznej (12 zł). Nic nie wskazuje na to, że notowania szybko odbiją od dna. Obie firmy mają problemy z realizacją obietnic składanych inwestorom. Artman, który prowadzi sklepy z odzieżą młodzieżową House, już zapowiedział, że nie zarobi planowanych 6 mln, a jedynie 4,8 mln zł. Jutro zweryfikować prognozy ma Redan, który dysponuje siecią sklepów Textil Market, Top Secret i Troll.
W pierwszym półroczu plany pokrzyżowała spółkom zła pogoda. Ujemny wpływ na wyniki miało także nagromadzenie nadmiernych zapasów — kolekcję jesienno-zimową zamówiono w Chinach przed 1 maja, by uniknąć wyższych opłat celnych po przystąpieniu Polski do UE. Dlatego można spodziewać się, że dla spółek drugie półrocze będzie bardziej łaskawe. Czy poprawa wyników podreperuje nadszarpniętą reputację.