Autoszkody dzielą ubezpieczycieli

Mali gracze obawiają się dyktatu rynkowych rekinów, którzy od kilku lat coraz skuteczniej wyrywają im klientów. Dlatego nie chcą bezpośredniej likwidacji szkód

Bezpośrednia likwidacja szkód, czyli otrzymanie pieniędzy na naprawę auta od firmy, w której kupiło się polisę OC, to święty Graal branży ubezpieczeniowej. Wprowadzenie tego ułatwienia dla klientów było zapowiadane od kilku lat. Jednak dopiero teraz Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) zabrała się poważnie do pracy nad tym rozwiązaniem. Pilotaż ma ruszyć w przyszłym roku. Nie wiadomo jednak, czy do niego dojdzie, bo małym ubezpieczycielom ten pośpiech się nie podoba. Ich zdaniem, bezpośrednia likwidacja szkód to woda na młyn dużych towarzystw. Umocni ich pozycję na rynku, kosztem mniejszych, które od kilku lat coraz skuteczniej wyrywają im klientów.

Już pisaliśmy, 5 grudnia 2013: Projekt bezpośredniej likwidacji szkód mocno dzieli rynek ubezpieczeniowy. Przeciwko są małe towarzystwa. Obawiają się, że jego wdrożenie uniemożliwi zdobywanie klientów. [FOT. FOTOLIA]
Zobacz więcej

Już pisaliśmy, 5 grudnia 2013: Projekt bezpośredniej likwidacji szkód mocno dzieli rynek ubezpieczeniowy. Przeciwko są małe towarzystwa. Obawiają się, że jego wdrożenie uniemożliwi zdobywanie klientów. [FOT. FOTOLIA]

Komu to służy

— Decyzja o starcie prac zapadła za szybko. Prace nad projektem ruszyły, a nikt wcześniej nie odpowiedział na pytanie, czy bezpośrednia likwidacja szkód jest korzystna dla całej branży i klientów — mówi szef jednego z małych ubezpieczycieli majątkowych.

Podobnie jak inni szefowie mniejszych firm, o starcie prac dowiedział się z e-maila, który został rozesłany po rynku przez PIU po spotkaniu z Boston Consulting Group (BCG) — firmą doradzającą izbie przy tym projekcie. Na spotkaniu 19 listopada zapadła decyzja o starcie projektu. Małe firmy poinformowano, że prace, których celem jest wybór modelu bezpośredniej likwidacji szkód, mają się zakończyć w ciągu sześciu tygodniu. Wczoraj przedstawiciele PIU, ogłaszając start projektu, podali nieco dłuższy termin: 10 tygodni.

— Obecny model likwidacji szkód komunikacyjnych z polis OC jest niekorzystny dla klientów, bo nie buduje ich relacji z towarzystwem, w którym kupili ubezpieczenie. Dlatego najważniejsza jest dla nich cena, a zakup polisy OC traktują jak parapodatek — mówi Radosław Bedyński, menedżer z PZU, który został szefem grupy roboczej w PIU, odpowiedzialnej za pracę nad projektem. Jego zdaniem, nowy model likwidacji szkód komunikacyjnych poprawi jakość usług ubezpieczycieli, zwiększy satysfakcję klientów i pozytywnie wpłynie na ceny ubezpieczeń. Ekspert podaje przykład Francji i Hiszpanii, gdzie czas oczekiwania na wypłatę odszkodowania i naprawę szkody znacznie się skrócił.

Badanie opinii

Mali ubezpieczyciele widzą to inaczej. Ich zdaniem, bezpośrednia likwidacja szkód zabetonuje obecny układ sił na rynku polis komunikacyjnych. Klienci nie będą mieli żadnej motywacji, by zrezygnować z usług firmy, w której kupują polisę od lat.

— W Wielkiej Brytanii wprowadzenie takiego modelu doprowadziło do patologii w likwidacji szkód. W ciągu pięciu lat stawki za polisy OC niemal się podwoiły — twierdzi przedstawiciel jednego z ubezpieczycieli sprzedających polisy przez internet i telefon.

Szef innego średniaka na rynku komunikacyjnym powołuje się na październikowego „The Economista”, który podał, że średnia wartość szkody likwidowanej w Wielkiej Brytanii w tradycyjny sposób wynosi 1,2 tys. GBP, a w modelu bezpośredniej likwidacji — ponad 1,6 tys. GBP.

Różnica bierze się stąd, że ubezpieczyciele z dużym portfelem klientów zarabiają na naprawianiu samochodów na koszt konkurencyjnych firm. Mali ubezpieczyciele chcieli ten problem poruszyć na poniedziałkowym walnym PIU, które jednak nie odbyło się z powodu kworum. Izba ma się zapoznać z ich opiniami za pośrednictwem przedstawicieli BCG, którzy już ruszyli w teren. Andrzej Maciążek, wiceprezes PIU, uspokaja, że celem prac jest stworzenie podwalin pod przyszły system. Nie oznacza to jednak jego automatycznego wdrożenia.

— Wypracowane rozwiązanie zostanie przedstawione uczestnikom rynku do akceptacji i oceny. Udział w systemie bezpośredniej likwidacji szkód będzie dobrowolny — mówi wiceprezes PIU.

Decyzja w tej sprawie nie zapadnie jednak na walnym izby. Decydujący głos będzie miała komisja rewizyjna, która pełni rolę rady nadzorczej PIU. Pięciu z dziesięciu jej członków reprezentuje cztery największe towarzystwa majątkowe na rynku. Mali ubezpieczyciele mają nadzieję, że ich wątpliwości zostaną wysłuchane. Jeśli tak się nie stanie, nie wykluczają złożenia skargi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ubezpieczenia / Autoszkody dzielą ubezpieczycieli