Avallon przemebluje portfel

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2021-02-16 20:00

Fundusz zapowiada w tym roku wydatki rzędu 40 mln EUR na nowe spółki portfelowe. Chce też wyjść z czterech, pięciu inwestycji.

Przeczytaj i dowiedz się

W ile spółek chce zainwestować w tym roku fundusz Avallon

Dlaczego w ubiegłym roku Avallon nie zrealizował żadnej transakcji

Z jakiego powodu liczba transakcji na polskim rynku może rosnąć

Jakie branże wypadły z łask inwestorów finansowych

Co się odwlecze, to nie uciecze. Wiosną ubiegłego roku aktywność transakcyjna na polskim rynku – i nie tylko – wyraźnie spadła ze względu na niepewność i obostrzenia związane z pandemią. W końcówce ubiegłego roku widać było jednak wyraźny wzrost liczby fuzji i przejęć, a transakcyjna fala w kolejnych miesiącach będzie tylko wzbierać. Do sprzedażowo-zakupowego maratonu szykuje się łódzki fundusz Avallon, wyspecjalizowany we wspieraniu wykupów menedżerskich.

- To będzie najbardziej aktywny projektowo rok w naszej historii, a właśnie świętujemy 20-lecie naszego funduszu. Zamierzamy wejść do co najmniej trzech spółek, a cel to cztery, pięć nowych inwestycji. Jednocześnie pracujemy nad wyjściem ze starszych spółek portfelowych - tu też szykujemy się na cztery, pięć wyjść - mówi Tomasz Stamirowski, partner zarządzający w funduszu Avallon.

Powrót do rozmów

Duża aktywność w 2021 r. to pokłosie tego, że w ubiegłym roku - mimo licznych rozmów - Avallon nie zrealizował żadnej transakcji.

- Standardowo przeanalizowaliśmy w ubiegłym roku około 200 potencjalnych celów inwestycyjnych, mając świadomość, że koniec końców rozliczani jesteśmy nie z inwestycji a z udanych exitów. Stąd duża zmiana otoczenia rynkowego przekłada się na wydłużenie rozmów i procesów transakcyjnych. Oczywiście były transakcje w sektorach, które są beneficjentami pandemii, takich jak e-commerce, a także wśród większych firm i funduszy, ale w naszym segmencie rynku średnie przedsiębiorstwa koncentrowały się zdecydowania na stabilizowaniu biznesu, a nie na rozmowach o inwestycjach kapitałowych - mówi Tomasz Stamirowski.

Nowa runda
Nowa runda
Fundusz Avallon, w którym partnerem zarządzającym jest Tomasz Stamirowski, do tej pory pozyskał od inwestorów grubo ponad 200 mln EUR, a przez jego portfel przewinęło się ponad 20 spółek. W tym roku w planach jest zakończenie kilku inwestycji, zrealizowanych w ramach drugiego funduszu, zebranego w 2012 r.
Krzysztof Jarczewski

Teraz jednak przedsiębiorcy i inwestorzy finansowi są bliżej porozumienia.

- W ubiegłym roku rozmowy utrudniało to, że część firm traktowała COVID-19 jako wydarzenie jednorazowe, którego wpływu na wyniki nie należy uwzględniać w wycenie, bo pandemia skończy się za kilka miesięcy. Teraz dla wszystkich jest już jasne, że wpływ koronawirusa na gospodarkę jest długoterminowy, dlatego oczekiwania cenowe obu stron się zbliżają - mówi szef Avallonu.

Liczba transakcji na polskim rynku będzie rosnąć też z powodu innego, bardziej długoterminowego trendu.

- Inwestorom finansowym, takim jak my, sprzyja przede wszystkim rosnący problem związany z sukcesją w przedsiębiorstwach. W czasie pandemii przedsiębiorcy, prowadzący często swoje biznesy bez większych przerw od trzydziestu lat, po raz pierwszy na dłuższy czas zostali odseparowani od biura czy zakładu, co trochę zmieniło spojrzenie na biznes – i skłoniło do myślenia o oddaniu sterów młodszemu pokoleniu. Nie brakuje również na rynku menedżerów dużego kalibru, gotowych na odejście z korporacji i zostania współwłaścicielami firm w formule MBO – mówi Tomasz Stamirowski.

Zakupowa kolejka

Avallon kończy zbieranie trzeciego funduszu, w ramach którego w ubiegłym roku pozyskał na inwestycje ponad 80 mln EUR, a liczy jeszcze na około 50 mln EUR.

- Na pojedynczą inwestycję przeznaczamy przeciętnie 10-15 mln EUR. W tym roku zakładamy wydanie co najmniej 40 mln EUR. Przyglądamy się intensywnie sektorowi ochrony zdrowia, gdzie jest duże pole do konsolidacji. Poza tym interesują nas spółki z branży dóbr konsumpcyjnych, których sprzedaż ucierpiała w wyniku gospodarczych lock-downów, a także firmy powiązane z e-handlem, głównie takie, które świadczą usługi logistyczne - wylicza Tomasz Stamirowski.

Niektóre branże przez pandemiczny kryzys przeszły w dużej mierze suchą stopą, ale w innych problemy są na tyle duże, że inwestorzy finansowi nie chcą ich brać na swoje barki.

- Bardziej sceptycznie patrzymy na firmy z branży handlu detalicznego i podróży, a prowadziliśmy tam przed rokiem zaawansowane rozmowy – mówi Tomasz Stamirowski.

Okiem eksperta
Giełda realną alternatywą dla funduszy
Sławomir Czerwiński
partner w kancelarii CMS

Ten rok na polskim rynku zapowiada się dobrze pod względem transakcyjnym. Kołem zamachowym fuzji i przejęć będą firmy, które dobrze poradziły sobie w czasie pandemii. Nie chodzi tylko o branże, które były ewidentnymi beneficjentami zmian w zwyczajach konsumenckich spowodowanych pandemią , czyli np. e-commerce, TMT, IT czy gaming. Mamy też w Polsce sporo firm, które działają w sektorach wrażliwych na efekty pandemii, ale poradziły sobie znacznie lepiej niż konkurenci i dzięki temu zwiększyły udziały rynkowe np. dzięki dobrze zorganizowanemu łańcuchowi dostaw. Właściciele takich firm mogą być bardziej skłonni do szybkiego spieniężenia posiadanych udziałów, bo pieniędzy na rynku nie brakuje a wyceny są wciąż pozostają wysokie. W dalszej perspektywie, już jesienią tego roku, można spodziewać się przejęć firm, które dobrze radziły sobie przed pandemią i były zainteresowane pozyskaniem inwestora, ale ucierpiały w wyniku kolejnych lockdownów. Chodzi np. o przedsiębiorstwa z branży handlowej, takie jak Pepco, które - jeśli zostanie wystawione na sprzedaż - powinno wzbudzić duże zainteresowanie wśród funduszy. Potrzeba jeszcze co najmniej kilku miesięcy, by realnie oszacować ich kondycję i prognozować wyniki w dłuższej perspektywie. Niewątpliwie część z właścicieli może stanąć przed koniecznością obniżenia przedpandemicznych oczekiwań cenowych. Co istotne, wysokie wyceny oferowane przez inwestorów giełdowych sprawiły, że giełda stała się realnym, a nie tylko teoretycznym miejscem do wychodzenia z inwestycji. Dlatego można spodziewać się większej liczby procesów tzw. dual-track, czyli takich, w których właściciele będą jednocześnie negocjować z funduszami i przygotowywać się do debiutu giełdowego.

Wszystko na sprzedaż

W portfelu Avallonu jest obecnie 10 spółek. Najmłodsza transakcja - i jedyna zrealizowana w ramach trzeciego funduszu - to Clovin, zajmujący się produkcją środków czystości. Poza nim fundusz kontroluje spożywcze spółki Ceko i Wosana, EBS, zajmujący się systemami zabezpieczeń, Stangl Technik, świadczący usługi instalacyjne, a także kosmetyczno-opakowanie MPS International, marketingowe EDC Expert, informatyczne Marketplanet, polimerowy Novo Tech i infrastrukturalny Zaberd.

- Poza Clovinem, który korzystał na wzroście popytu na środki czyszczące i dezynfekujące, nie mamy w portfelu żadnych ewidentnych beneficjentów pandemii. Wśród naszych spółek osiem zanotowało w ubiegłym roku spadek sprzedaży. Trudno było realizować budżety, ale negatywne skutki kryzysu udało się złagodzić - tylko w czterech spółkach zanotowaliśmy lekki spadek wyniku EBITDA, co jak na taki rok uważamy za dobry wynik - mówi Tomasz Stamirowski.

W najbliższych miesiącach fundusz może wyjść z kilku inwestycji.

- Prowadzimy rozmowy przede wszystkim z inwestorami branżowymi, spore zainteresowanie wzbudzają m.in. MPS i Strangl – mówi Tomasz Stamirowski.

Choć fundusz ma w planach duże wyjścia, to na warszawską giełdę, która była w ostatnich miesiącach areną dużych debiutów, nie spogląda.

- Na giełdzie dobrze sprzedają się spółki z innych branż niż te, w które inwestujemy – i raczej spółki większe, z obrotami przekraczającymi 200 mln zł. Interesuje nas też raczej całkowite wyjście z inwestycji, co w ramach oferty publicznej jest w praktyce niemożliwe. Nie wykluczamy jednak całkowicie ścieżki giełdowej w przypadku spółek, którym nowa emisja mogłaby pozwolić na sfinansowanie inwestycji i ekspansji zagranicznej, czyli np. w przypadku Clovinu i Wosany – mówi Tomasz Stamirowski.

Możesz zainteresować się również: