Wynik netto Banku BPH w III kwartale (r/r) był gorszy o 32 proc., ale w porównaniu z drugim kwartałem wzrósł o 41 proc. Zysk wyniósł 62,8 mln zł, wobec 92,8 mln zł w 2012 r. Jednak analitycy spodziewali się, że będzie to co najwyżej 55 mln zł (średnia z czterech biur ankietowanych przez PAP to 46 mln zł).

Po trzech kwartałach bank zarobił na czysto 149 mln zł, czyli o 21 proc. mniej niż rok wcześniej. Spory spadek, ale też BPH wyjątkowo ucierpiał w wyniku spadku stóp rynkowych. Wynik odsetkowy w trzecim kwartale skurczył się do 233 mln zł, wobec 315 mln zł przed rokiem. Marża odsetkowa wyniosła 2,73 proc., podczas gdy rok temu była na poziomie 3,58 proc. Bank wciąż ma problem z rozkręceniem akcji kredytowej. Sprzedaż gotówki, główny motor napędzający wynik, była o 3 proc. mniejsza niż w drugim kwartale.
Cały portfel detaliczny od początku roku schudł o prawie 7 proc. W korporacjach, podobnie jak kwartał wcześniej, bank śmiało przyznawał linie kredytowe, co jednak nie przełożyło się na wzrost kredytów komercyjnych, których wartość wyniosła 4,6 mld zł, wobec 5,3 mld zł przed rokiem. Bank wyjaśnia, że zrezygnował z niektórych relacji ze względu na „niegwarantujące adekwatnego do oczekiwań zwrotu z kapitału”.
W ślad za kurczącym się portfelem zmniejszyła się suma bilansowa o 2,2 proc., do 33,6 mld zł. Przy słabych przychodach współczynnik koszty/dochody wzrósł o 3 pkt proc., do 75 proc. Pod kontrolą udało się utrzymać koszty ryzyka. W trzecim kwartale odpisy na stracone kredyty wyniosły 16 mln zł, a po dziewięciu miesiącach 72 mln zł, czyli niemal tyle samo co w ubiegłym roku.